MotoGuru.pl

Z dachem jak obudowa mojego Huaweia – odnowione Mini

Mini właśnie odnowiło całą gamę swojego podstawowego modelu. Największymi widocznymi zmianami są inny przód oraz specjalny dach, który wygląda niczym obudowa mojego smartfona.

Zmiany są przede wszystkim czysto wizualne. A przynajmniej tak wynika z informacji prasowej angielskiej marki pod skrzydłami BMW, bo na temat gamy silnikowej, ani modyfikacji w obrębie zawieszenia nic nie można wyczytać. Za to mamy do czynienia z całą litanią poprawek, kilkoma nowymi elementami wyposażenia oraz… „ciekawymi” sformułowaniami.

Najważniejsza modyfikacja dotyczy przedniej części nadwozia, w której debiutuję nowa osłona chłodnicy z większymi obramowaniem oraz przeznaczoną na tablicę rejestracyjną belką pomalowaną nie na czarno, a w kolorze reszty auta. Przeprojektowano też zderzak i każdy egzemplarz Mini obdarzono światłami LED-owymi z diodowymi kierunkowskazami.

Nowe światła LED. Opcjonalnie – matrycowe.

Z boku wprowadzono nowe „kontury obramowań nadkoli” (tak donosi Mini), a w tylnej części odrobinę inaczej zarysowany zderzak oraz lampy Union Jack, które trafiły na listę wyposażenia standardowego. Poza tym dostępne są trzy nowe kolory – niebieski, szary i żółty – a także obręcze aluminiowe o pięciu niestosowanych dotychczas wzorach.

Mini otrzymało aż 5 nowych wzorów obręczy.

Ale najciekawszą ciekawostką w moim odczuciu jest wprowadzenie dachu o zmieniającym się gradiencie – od jasnoniebieskiego przez perłowy po czarny. A to kolorystyka zupełnie jak w moim Huaweiu Mate 20 Pro, który debiutował pod koniec 2018 roku i w ciągu pierwszych 5 miesięcy znalazł 10 milionów nabywców. Nie sądzę, aby było to oko puszczone w kierunku użytkowników tego smartfona, ale… kto wie.

Wnętrze. Tutaj mamy nową kierownicę obszytą skórą i po raz pierwszy opcjonalnie podgrzewaną, inne niż dotychczas otwory wentylacyjne oraz laserowo grawerowany pierścień świetlny LED wokół 8,8-calowego ekranu systemu informacyjno-rozrywkowego. Ponadto kontroler multimediów ma teraz całkowicie czarną barwę, a w opcji można sobie zażyczyć oświetlenie nastrojowe o rozszerzonym zakresie.

Ma być ładnie i błyszcząco. No i jest!

Nieco wzbogacono też wyposażenie. W Mini na nowy rok modelowy znajdziemy więc adaptacyjny układ jezdny z amortyzacją o selektywnej częstotliwości, elektryczny hamulec postojowy, aktywny tempomat – po raz pierwszy z funkcją start&stop – nowe ostrzeganie przez zjechaniem z pasa ruchu, a także światła na złą pogodę.

Tyle tych nudnych i tak naprawdę nikomu niepotrzebnych informacji. Na koniec coś fajnego, a więc kilka cytatów z informacji prasowej o odnowionym Mini:

  • „Wyraźne akcenty w stylistyce zewnętrznej pozwalają osiągnąć purystyczny wygląd, który szczególnie intensywnie podkreśla charakterystyczne dla tej marki cechy stylistyczne” – przepraszam, czy jest tu jakiś lekarz?
  • „Zredukowana stylistyka powierzchni charakteryzuje widok z tyłu wariantów modelowych MINI napędzanych silnikami spalinowymi. Czarne obramowanie nawiązuje do sześciokątnego kształtu atrapy chłodnicy” – ja to wiedziałem nawet bez patrzenia!
  • „Nowy Multitone Roof dla MINI to nie tylko najbardziej wyrazista do tej pory forma lakierowania kontrastowego, ale również nowy poziom typowej dla marki indywidualizacji prosto z fabryki – mówi Oliver Heilmer, szef działu projektowania MINI” – z ust mi to wyciągnął.
  • „Zoptymalizowany został także wygląd premium typowego dla marki centralnego zestawu wskaźników”. To zobowiązuje!