⏱️ 4 min.

Z dachem jak obudowa mojego Huaweia – odnowione Mini

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

27-01-2021 15:01
Mini właśnie odnowiło całą gamę swojego podstawowego modelu. Największymi widocznymi zmianami są inny przód oraz specjalny dach, który wygląda niczym obudowa mojego smartfona.

Zmiany są przede wszystkim czysto wizualne. A przynajmniej tak wynika z informacji prasowej angielskiej marki pod skrzydłami BMW, bo na temat gamy silnikowej, ani modyfikacji w obrębie zawieszenia nic nie można wyczytać. Za to mamy do czynienia z całą litanią poprawek, kilkoma nowymi elementami wyposażenia oraz… „ciekawymi” sformułowaniami.

Najważniejsza modyfikacja dotyczy przedniej części nadwozia, w której debiutuję nowa osłona chłodnicy z większymi obramowaniem oraz przeznaczoną na tablicę rejestracyjną belką pomalowaną nie na czarno, a w kolorze reszty auta. Przeprojektowano też zderzak i każdy egzemplarz Mini obdarzono światłami LED-owymi z diodowymi kierunkowskazami.

Nowe światła LED. Opcjonalnie – matrycowe.

Z boku wprowadzono nowe „kontury obramowań nadkoli” (tak donosi Mini), a w tylnej części odrobinę inaczej zarysowany zderzak oraz lampy Union Jack, które trafiły na listę wyposażenia standardowego. Poza tym dostępne są trzy nowe kolory – niebieski, szary i żółty – a także obręcze aluminiowe o pięciu niestosowanych dotychczas wzorach.

Mini otrzymało aż 5 nowych wzorów obręczy.

Ale najciekawszą ciekawostką w moim odczuciu jest wprowadzenie dachu o zmieniającym się gradiencie – od jasnoniebieskiego przez perłowy po czarny. A to kolorystyka zupełnie jak w moim Huaweiu Mate 20 Pro, który debiutował pod koniec 2018 roku i w ciągu pierwszych 5 miesięcy znalazł 10 milionów nabywców. Nie sądzę, aby było to oko puszczone w kierunku użytkowników tego smartfona, ale… kto wie.

Wnętrze. Tutaj mamy nową kierownicę obszytą skórą i po raz pierwszy opcjonalnie podgrzewaną, inne niż dotychczas otwory wentylacyjne oraz laserowo grawerowany pierścień świetlny LED wokół 8,8-calowego ekranu systemu informacyjno-rozrywkowego. Ponadto kontroler multimediów ma teraz całkowicie czarną barwę, a w opcji można sobie zażyczyć oświetlenie nastrojowe o rozszerzonym zakresie.

Ma być ładnie i błyszcząco. No i jest!

Nieco wzbogacono też wyposażenie. W Mini na nowy rok modelowy znajdziemy więc adaptacyjny układ jezdny z amortyzacją o selektywnej częstotliwości, elektryczny hamulec postojowy, aktywny tempomat – po raz pierwszy z funkcją start&stop – nowe ostrzeganie przez zjechaniem z pasa ruchu, a także światła na złą pogodę.

Tyle tych nudnych i tak naprawdę nikomu niepotrzebnych informacji. Na koniec coś fajnego, a więc kilka cytatów z informacji prasowej o odnowionym Mini:

  • „Wyraźne akcenty w stylistyce zewnętrznej pozwalają osiągnąć purystyczny wygląd, który szczególnie intensywnie podkreśla charakterystyczne dla tej marki cechy stylistyczne” – przepraszam, czy jest tu jakiś lekarz?
  • „Zredukowana stylistyka powierzchni charakteryzuje widok z tyłu wariantów modelowych MINI napędzanych silnikami spalinowymi. Czarne obramowanie nawiązuje do sześciokątnego kształtu atrapy chłodnicy” – ja to wiedziałem nawet bez patrzenia!
  • „Nowy Multitone Roof dla MINI to nie tylko najbardziej wyrazista do tej pory forma lakierowania kontrastowego, ale również nowy poziom typowej dla marki indywidualizacji prosto z fabryki – mówi Oliver Heilmer, szef działu projektowania MINI” – z ust mi to wyciągnął.
  • „Zoptymalizowany został także wygląd premium typowego dla marki centralnego zestawu wskaźników”. To zobowiązuje!
Tagi: lifting, Mini

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.