Ministerstwo Infrastruktury chce gruntownie zmienić sposób rozliczania wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości i kamery. Projekt przewiduje m.in. mniejszą korektę pomiaru oraz opłaty administracyjne, które w skrajnych przypadkach mają sięgać 7500 zł. Nowe rozwiązania mają też utrudnić unikanie odpowiedzialności przez ignorowanie korespondencji z GITD.
Fotoradary będą miały znacznie mniejszą tolerancję
Jedną z najbardziej odczuwalnych dla kierowców zmian ma być nowy sposób uwzględniania niedokładności urządzeń rejestrujących. Zgodnie z projektem od zarejestrowanej prędkości będzie odejmowane 5 km/h na zwykłych drogach oraz 6 km/h na autostradach i drogach ekspresowych.
Obecnie przy obsłudze naruszeń stosowana jest korekta wynosząca 10 km/h. Po zmianie przepisów margines ma więc zostać wyraźnie zmniejszony, co oznacza, że automatyczne systemy nadzoru będą mogły skutecznie rejestrować także mniejsze przekroczenia prędkości.
Przykładowo przy ograniczeniu do 50 km/h urządzenie wskazujące 56 km/h oznaczałoby po odjęciu korekty 5 km/h przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Według obecnie stosowanych zasad taki przypadek zazwyczaj nie kończy się mandatem.
Nie odpowiesz na zawiadomienie? Może pojawić się opłata administracyjna
Zmiana tolerancji jest tylko fragmentem znacznie szerszej reformy. Projekt zakłada wprowadzenie zawiadomienia o zarejestrowaniu naruszenia, które będzie kierowane do właściciela albo użytkownika pojazdu ujawnionego w Centralnej Ewidencji Pojazdów.
Do dokumentu ma zostać dołączony formularz pozwalający osobie faktycznie kierującej pojazdem przyjąć mandat lub odmówić jego przyjęcia. Właściciel lub użytkownik nie będzie natomiast wzywany w dotychczasowy sposób do wskazania osoby, której powierzył samochód.
Jeżeli w ciągu 30 dni sprawa nie zostanie rozwiązana w przewidziany sposób, zastosowanie znajdzie opłata administracyjna. Ma być ona kilkukrotnie wyższa od zwykłego mandatu, ale jej nałożenie nie będzie wiązało się z punktami karnymi.
7500 zł za przekroczenie prędkości o ponad 71 km/h
W przedstawionych założeniach przewidziano m.in. 1500 zł za przekroczenie prędkości do 30 km/h oraz nawet 7500 zł przy przekroczeniu o ponad 71 km/h. Za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej opłata ma wynosić 3000 zł, a za przejazd na czerwonym świetle na przejeździe kolejowym 6000 zł.

fot. MotoGuru.pl
Opłatę będzie można zmniejszyć o 20%, jeśli zostanie uregulowana przed upływem 30 dni od doręczenia zawiadomienia. Po przekroczeniu terminu ma następować upomnienie, a następnie egzekucja administracyjna.
Ucieczka od odpowiedzialności ma być znacznie trudniejsza
Projekt jest odpowiedzią na przypadki, w których wykroczenie zostało zarejestrowane, ale postępowanie nie prowadziło do ukarania sprawcy lub właściciela pojazdu. Problemem bywa m.in. nieodbieranie korespondencji, brak odpowiedzi na pisma GITD, nieskuteczne wskazanie kierującego albo samochód zarejestrowany za granicą.
Podstawową zasadą nadal ma jednak pozostać odpowiedzialność osoby prowadzącej samochód. Jeżeli będzie możliwe ustalenie kierowcy, sprawa nadal będzie mogła zakończyć się zwykłym mandatem i punktami karnymi zgodnie z postępowaniem wykroczeniowym.
Właściciel lub użytkownik pojazdu będzie mógł uwolnić się od odpowiedzialności w określonych sytuacjach. Projekt wymienia m.in. przypadek, gdy w chwili naruszenia dana osoba nie była już właścicielem lub posiadaczem auta, samochód został wcześniej skradziony albo kierujący działał w stanie wyższej konieczności. Okoliczności te trzeba będzie wykazać.
Leasing i najem długoterminowy trafią bezpośrednio do CEP
Zmiany obejmą również samochody leasingowane i wynajmowane długoterminowo. Firmy prowadzące taką działalność mają przekazywać do Centralnej Ewidencji Pojazdów informacje o użytkowniku pojazdu w przypadku umów zawieranych na okres przekraczający 30 dni.
Dane mają być przekazywane w ciągu 30 dni od zawarcia umowy, a informacja o jej zmianie lub zakończeniu w ciągu 14 dni. Dzięki temu zawiadomienie dotyczące zarejestrowanego wykroczenia będzie mogło zostać skierowane bezpośrednio do użytkownika samochodu, zamiast przechodzić najpierw przez leasingodawcę.
Powstanie Centralny Rejestr Naruszeń dla zagranicznych aut
Ministerstwo chce również ograniczyć problemy z egzekwowaniem odpowiedzialności w przypadku samochodów zarejestrowanych poza Polską. W Centralnej Ewidencji Pojazdów ma powstać Centralny Rejestr Naruszeń, obejmujący wykroczenia dotyczące pojazdów zarówno z państw Unii Europejskiej, jak i krajów trzecich.
Rejestr mają sprawdzać podczas kontroli m.in. Policja, Inspekcja Transportu Drogowego, Straż Graniczna i Służba Celno-Skarbowa. Kierujący zagranicznym pojazdem będzie mógł uregulować należności za wykryte naruszenia, a brak zapłaty może skutkować usunięciem samochodu na parking strzeżony. Przy kontroli granicznej projekt przewiduje również możliwość uniemożliwienia wjazdu lub wyjazdu pojazdu z Polski do czasu rozwiązania sprawy.
Zmiany najwcześniej od 2028 roku
Na razie nowe zasady są projektem skierowanym do konsultacji publicznych. Oznacza to, że nie są jeszcze obowiązującym prawem i ich treść może się zmienić podczas dalszych prac legislacyjnych.
Jeśli projekt przejdzie cały proces legislacyjny w zakładanym kształcie, przepisy mają zacząć obowiązywać 1 stycznia 2028 r. Kierowcy mają więc jeszcze sporo czasu, ale kierunek proponowanej reformy jest czytelny: mniejszy margines przy pomiarze prędkości i znacznie trudniejsze przeciąganie postępowania aż do jego bezskuteczności.






