Albon rozbił bolid Williamsa, PETA reaguje. Świstaki wróciły na tor w Kanadzie

Alex Albon zakończył jedyny trening przed GP Kanady uderzeniem w bariery po tym, jak na torze pojawił się świstak. Kierowca Williamsa wyszedł z auta bez obrażeń, ale uszkodzenia FW48 były na tyle duże, że nie wystartował w kwalifikacjach do sprintu. Teraz PETA apeluje do organizatorów wyścigu o mocniejsze zabezpieczenia przed dzikimi zwierzętami.
Circuit Gilles Villeneuve od lat ma problem z lokalną populacją świstaków. Tor leży w miejscu, w którym szybkie samochody i dzika przyroda spotykają się nie dlatego, że ktoś to dobrze zaplanował, tylko dlatego, że tak wygląda specyfika wyspy Notre-Dame. W Formule 1 wystarczy ułamek sekundy, aby taki szczegół zmienił trening w kosztowną naprawę.
Albon próbował uniknąć zwierzęcia. Skończyło się mocnym uderzeniem
Do zdarzenia doszło na wyjściu z zakrętu numer 7. Albon natrafił na świstaka znajdującego się na torze i wykonał manewr obronny, po którym stracił panowanie nad Williamsem FW48. Auto uderzyło w bariery, a uszkodzenia objęły prawą stronę i tylną część samochodu. Kierowca wysiadł z bolidu o własnych siłach. Największym problemem sportowym okazał się jednak czas, bo w weekend ze sprintem zespoły mają tylko jedną sesję treningową. Williams stracił więc nie tylko części, lecz także możliwość zebrania danych przed dalszą częścią rywalizacji.
PETA chwali kierowcę i naciska na organizatorów GP Kanady
Organizacja PETA uznała reakcję Albona za przykład odwagi i empatii. Jej założycielka Ingrid Newkirk stwierdziła, że kierowca Williamsa zasłużył na miejsce na „podium PETA”, bo w ułamku sekundy próbował oszczędzić życie zwierzęcia. Newkirk zwróciła też uwagę, że dzikie zwierzęta nie rozumieją torów wyścigowych ani bolidów jadących z ogromną prędkością. PETA oczekuje od organizatorów GP Kanady skuteczniejszych metod odstraszania zwierząt. Chodzi jednocześnie o ochronę fauny i bezpieczeństwo kierowców.
Williams stracił kluczową sesję w sprinterskim formacie
Szef Williamsa James Vowles przyznał po treningu, że pierwszą reakcją Albona była frustracja. Kierowca miał dobre tempo, był szybki względem Carlosa Sainza i potrzebował pełnej sesji, aby przygotować się do dalszej części weekendu. W formacie sprinterskim 60 minut treningu to właściwie cała przestrzeń na znalezienie ustawień. Vowles dodał też lżejszy akcent, mówiąc, że Albon po powrocie do garażu bardziej martwił się reakcją swojej mamy. Obawiał się, że będzie musiał „zaadoptować rodzinę świstaków”. W padoku to żart, ale rachunek za uszkodzony bolid już żartem nie jest.
Kanada znów przypomniała, że tor nie jest zamkniętym laboratorium
GP Kanady ma unikalny charakter, bo Circuit Gilles Villeneuve nie jest klasycznym obiektem odizolowanym od otoczenia. To szybki tor uliczno-parkowy, na którym margines błędu bywa niewielki nawet bez udziału zwierząt. Gdy na nitce pojawia się świstak, kierowca ma do wyboru niemal wyłącznie złe rozwiązania.
Incydent z Albonem pokazuje, że temat zabezpieczeń nie dotyczy tylko komfortu organizatorów. Zwierzę na torze może doprowadzić do czerwonej flagi, zniszczenia samochodu i realnego zagrożenia dla kierowcy. Tym razem Albon wyszedł z wypadku bez obrażeń, ale Williams zapłacił za tę sytuację sporą cenę.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Napięta atmosfera między Antonellim a Russellem. Brundle wyjaśnił sytuację

Russell podsumował rywalizację z Antonellim w sprincie w Kanadzie

Brytyjczyk wygrywa sprint w GP Kanady 2026. Burza w Mercedesie

DTM 2026: Ferrari wygrało wyścig nr 1 w Zandvoort, ogromny pech Timo Glocka



