Ferrari miało samochody na drugim i czwartym polu startowym, a mimo to już na początku GP Bahrajnu znalazło się w poważnych tarapatach. Nietrafiony wybór opon zepchnął Lewisa Hamiltona i Charlesa Leclerca w głąb stawki, ale późniejsza pogoń zakończyła się trzecim i czwartym miejscem.
90 minut czekania
Wyścig miał rozpocząć się o 15:00 czasu lokalnego, lecz gwałtowna burza wymusiła przesunięcie startu o 40 minut. Kierowcy wyjechali za samochodem bezpieczeństwa, ale po kilku okrążeniach powszechny problem z oprogramowaniem doprowadził do przerwania wyścigu.
Ostatecznie rywalizacja ruszyła dopiero o 16:30, czyli 90 minut później niż pierwotnie planowano. Do tego czasu deszcz przestał padać i Ferrari zdecydowało się założyć w obu SF-26 miękkie opony typu slick. Ta decyzja szybko okazała się bardzo kosztowna.
Ferrari przestrzeliło z oponami
Tor pozostawał zbyt mokry na takie ogumienie. Hamilton i Leclerc zaczęli tracić pozycje, a sytuację Monakijczyka dodatkowo pogorszył kontakt z Nico Hülkenbergiem na pierwszym okrążeniu. Leclerc uszkodził przednie skrzydło i musiał zjechać do alei serwisowej po nowy element, przy okazji przechodząc na opony przejściowe.
Ferrari otwarcie przyznało po wyścigu, że decyzja podjęta na polach startowych była błędna. Zespół nie dysponował pełnym obrazem warunków panujących na całym torze, a stawka była podzielona pod względem wyboru ogumienia.
Pojawienie się samochodu bezpieczeństwa na dziewiątym okrążeniu ponownie ścisnęło stawkę. Dla Ferrari był to moment, od którego rozpoczęło się odrabianie strat.
Hamilton ruszył w pogoń
Brytyjczyk zaczął przebijać się do przodu serią wyprzedzeń. Najpierw wrócił do punktowanej dziesiątki, a następnie przesuwał się w kierunku czołówki. Leclerc również odrabiał straty i po około dwóch trzecich dystansu Hamilton zajmował piąte miejsce, bezpośrednio przed zespołowym partnerem.
Końcówka ponownie wywróciła sytuację na torze. Alex Albon zatrzymał samochód, co spowodowało kolejny wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Ferrari wykorzystało neutralizację do założenia obu kierowcom świeżych miękkich opon.
Po wycofaniu się George’a Russella Hamilton był już czwarty, a Leclerc – piąty. Wyścig wznowiono na 51. okrążeniu i Ferrari wykorzystało ostatnią szansę na poprawę wyniku.
Podium wyrwane w końcówce
Na następnym okrążeniu Hamilton wyprzedził Isacka Hadjara i awansował na trzecią pozycję. Okrążenie później z Francuzem poradził sobie także Leclerc, dzięki czemu Ferrari przecięło linię mety na trzecim i czwartym miejscu.
Dla Hamiltona było to szóste podium w sezonie, a dla Ferrari – dziesiąte. Zespół zdobył łącznie 27 punktów i umocnił się na drugiej pozycji w klasyfikacji konstruktorów.
Hamilton podkreślił po wyścigu, że mimo fatalnego początku zespół nie przestał walczyć:
Sepang to zawsze świetny tor do ścigania, ale dzisiejszy wyścig z pewnością będzie jednym z najbardziej pamiętnych. To był naprawdę wymagający wyścig i od początku niełatwy do zarządzania, ale zespół wykonał fantastyczną pracę, zachowując spokój i dobrze realizując plan po trudnej początkowej fazie. Bardzo szybko znaleźliśmy się w trudnej sytuacji z powodu wyboru opon, ale wszyscy pozostali skoncentrowani i dalej naciskali. Nie poddaliśmy się, mimo że od razu powstała duża strata, i krok po kroku zdołaliśmy wrócić do walki oraz utrzymać presję aż do mety. Finisz na podium po takim początku wyścigu daje naprawdę dużą satysfakcję i jest świetną nagrodą za ciężką pracę, determinację i odporność, które wszyscy dzisiaj pokazali. Wielkie podziękowania również dla kibiców, którzy byli niesamowici przez cały weekend.
Leclerc: P4 to dobry wynik
Monakijczyk musiał odrabiać jeszcze większe straty po kolizji na pierwszym okrążeniu. Ostatecznie czwarte miejsce uznał za dobry rezultat, biorąc pod uwagę przebieg zawodów.
Leclerc tak podsumował swój wyścig:
To był pełen wydarzeń wyścig. W pierwszej części wiele rzeczy poszło źle, a w drugiej wszystko, co mogło pójść dobrze, poszło dobrze, więc biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, powiedziałbym, że P4 to dzisiaj dobry wynik. Zderzyłem się z Nico Hülkenbergiem na pierwszym okrążeniu, ponieważ wystartowałem na slickach, a tor okazał się nadal bardzo mokry. Wybór opon na start był trudną decyzją, ponieważ stawka była podzielona, i wyciągniemy wnioski z dzisiejszego dnia, aby być przygotowanym, jeśli ponownie trafimy na takie warunki. Teraz jedziemy do Singapuru, więc zobaczymy, co uda nam się tam zdobyć dla zespołu.
Vasseur przyznaje: pomyliliśmy się
Szef Ferrari Fred Vasseur nie próbował bronić początkowej decyzji dotyczącej ogumienia. Jednocześnie zwrócił uwagę na skalę późniejszego odrabiania strat przez obu kierowców.
Vasseur powiedział:
Ogólnie nasz wynik jest dobry, zwłaszcza biorąc pod uwagę, gdzie byliśmy po pierwszym okrążeniu. Finisz na trzecim i czwartym miejscu po spadku na koniec stawki to bardzo mocny powrót całego zespołu. Wybór opon na polach startowych był trudny: w takich warunkach można oceniać sytuację tylko na podstawie tego, co widać wokół siebie na polach startowych i w alei serwisowej. Nie mieliśmy pełnego obrazu sytuacji na torze i ostatecznie podjęliśmy złą decyzję. Dokładnie wszystko przeanalizujemy i dopilnujemy, aby wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Od tego momentu zachowaliśmy spokój, dobrze realizowaliśmy założenia i podejmowaliśmy właściwe decyzje. Strategia zadziałała zgodnie z planem, nasze tempo było mocne, a Lewis i Charles wykonali świetną pracę, zarządzając oponami podczas przebijania się przez stawkę. Wyścig Charlesa stał się jeszcze trudniejszy z powodu konieczności zjazdu po pierwszym okrążeniu w celu wymiany przedniego skrzydła po kolizji, co sprawia, że jego powrót na czwarte miejsce jest szczególnie imponujący. Zdobyliśmy solidną liczbę punktów, kolejne podium i pokazaliśmy dobre tempo w trudnych warunkach.
Ferrari nie ma wiele czasu na analizę. Następną rundą będzie już 17. wyścig sezonu, rozegrany w kolejną niedzielę (11 października) na ulicznym torze Marina Bay w Singapurze.






