Hadjar zdradził, co czyni Verstappena trudnym rywalem. „Nie ma słabszych momentów”

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Isack Hadjar ma w Red Bullu punkt odniesienia, o jaki trudno w Formule 1. Francuz przyznaje, że jazda u boku Maxa Verstappena pozwala mu dokładnie zobaczyć, gdzie czterokrotny mistrz świata buduje przewagę. Nie chodzi przy tym o pojedyncze spektakularne zakręty, lecz przede wszystkim o niezwykłą powtarzalność.

Hadjar i wyjątkowy punkt odniesienia

Hadjar trafił do Red Bulla po udanym debiutanckim sezonie 2025, w którym stanął na podium w Zandvoort. W 2026 roku został zespołowym partnerem Verstappena, obejmując miejsce, które w poprzednich latach okazywało się wyjątkowo wymagające dla kolejnych kierowców.

Francuz stopniowo odnajdywał się w nowej roli. Zdobył podium w Monako, a następnie powtórzył ten wynik podczas ostatniego weekendu w Azerbejdżanie. W Baku był szczególnie konkurencyjny i potrafił rzucić wyzwanie Verstappenowi, mimo że wcześniej opuścił trzy wyścigi z powodu kontuzji nadgarstka.

W podcaście Beyond the Grid Hadjar opowiedział, jak wygląda bezpośrednie porównanie z czterokrotnym mistrzem świata w takim samym samochodzie.

Prawdopodobnie mierzę się z absolutnym szczytem poziomu, jaki można osiągnąć w Formule 1, a on jest tuż obok mnie w garażu. Możliwość doświadczenia tego w moim wieku, tak wcześnie w karierze, sprawia, że jestem bardzo, bardzo szczęśliwym człowiekiem. Jest bardzo, bardzo miłym gościem. Naprawdę dobrze się dogadujemy. Dobrze się z nim pracuje. Jestem wdzięczny, ponieważ daje mi tak wiele materiału do pracy i poprawy, czego prawdopodobnie nikt inny nie byłby w stanie mi dać. Już za to jestem wdzięczny i to jest świetne.

Nie jeden zakręt, lecz całe okrążenie

Najciekawsze w obserwacjach Hadjara jest to, że nie przedstawia Verstappena jako kierowcy wykonującego rzeczy niemożliwe do odtworzenia. Różnica pojawia się przede wszystkim w tym, jak często Holender potrafi osiągnąć bardzo wysoki poziom i utrzymać go przez całe okrążenie.

Hadjar wyjaśnił, że Verstappen w praktyce odpowiada jego wcześniejszym wyobrażeniom o możliwościach mistrza świata.

Powiedziałbym, że na torze jest dokładnie takim Maxem Verstappenem, jakiego się spodziewałem. Miałem pewne wyobrażenie o tym, jak jest dobry, i rzeczywistość bardzo dobrze się z nim pokrywa. To, co mam w głowie i co chciałbym osiągnąć na torze, on po prostu robi. Zawsze jednak istnieje różnica między tym, co zamierzasz zrobić, a tym, co rzeczywiście wykonujesz. Czasami pojawia się niewielka luka, ale on jest bardzo regularny, właściwie nie ma słabszych momentów. Powiedziałbym, że po prostu nie popełnia błędów. Zawsze znajduje się we właściwym miejscu we właściwym czasie. W pewnym stopniu sam tworzy swoje szczęście. Ale uwielbiam to wyzwanie. Uwielbiam rozpoczynać każdą sesję ze świadomością, że ustanowi punkt odniesienia, któremu muszę dorównać i który muszę pokonać. To po prostu ekscytujące. To coś zupełnie innego niż wszystko, czego doświadczałem przez całą swoją karierę.

Francuz posłużył się przykładem toru składającego się z 15 zakrętów. Kierowca może być szczególnie mocny w kilku z nich, ale Verstappen potrafi dorównać mu właśnie tam, a następnie zachować podobny poziom również w pozostałej części okrążenia. W efekcie przewaga powstaje z sumy niewielkich różnic.

Załóżmy, że na torze jest około 15 zakrętów i być może jeden z nich opanowałeś perfekcyjnie albo bardzo dobrze pokonujesz dwa, trzy, cztery czy pięć zakrętów. On dorównuje ci właśnie tam, a na pozostałych utrzymuje ten sam poziom. I wtedy na przestrzeni całego okrążenia buduje różnicę w czasie. Nie powiedziałbym, że patrzę na dane i myślę: „Nie potrafię tego odtworzyć”. Różnica polega na tym, jak często on to robi. To właśnie na końcu robi ogromną różnicę. To tak, jakby nie miał żadnego szczytu – jego poziom jest płaski. Jest bardzo wysoko, ale pozostaje płaski. Właśnie dlatego jest tak trudnym kierowcą.

Red Bull podjął decyzję na 2027 rok

Jeszcze przed weekendem w Baku Red Bull potwierdził, że Hadjar pozostanie w zespole również w sezonie 2027. Decyzję tę poparł także Verstappen. Dla Francuza oznacza to dalszą możliwość konfrontowania własnych wyników z jednym z najbardziej utytułowanych kierowców obecnej stawki.

Sam Hadjar uważa, że dotychczas dobrze radzi sobie z zadaniem, ale widzi jeszcze elementy wymagające poprawy. Jego zdaniem o wyniku potrafią przesądzić drobiazgi – start, zarządzanie oponami na początku wyścigu przy ciężkim samochodzie czy brakujące ułamki sekundy w kwalifikacjach:

Myślę, że jak dotąd dobrze sobie radzę z utrzymywaniem się blisko. Ale wciąż czegoś brakuje… Jest kilka rzeczy, które muszę lepiej ze sobą połączyć. Czasami może to być start wyścigu, który sobie komplikujemy. Czasami chodzi o pierwszy przejazd z ciężkim samochodem i zbyt wczesne zużycie opon. Gdybyś był dwie pozycje wyżej na starcie po kwalifikacjach, ale brakuje ci pół dziesiątej sekundy, niedziela wyglądałaby już inaczej. Trzeba połączyć wszystkie te drobne elementy tak, jak robi to Max, a wtedy jesteś w walce.

Wypowiedzi Hadjara pokazują przy tym interesujący aspekt bezpośredniej rywalizacji w jednym zespole. Dane telemetryczne mogą wskazać, gdzie powstaje różnica, ale według Francuza najtrudniejsze jest nie tyle znalezienie tempa Verstappena, ile utrzymywanie go z podobną regularnością przez kolejne zakręty, okrążenia i sesje.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl