Verstappen punktuje F1 i chce powrotu V8. „To nie są prawdziwe manewry wyprzedzania”

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Max Verstappen nie ma wątpliwości, jaką jedną zmianę wprowadziłby dziś do przepisów Formuły 1. Holender przywróciłby silniki V8, ograniczył znaczenie baterii i najchętniej pożegnał się z DRS. Jego zdaniem obecne bolidy wymuszają również sposób jazdy, który utrudnia kierowcom robienie różnicy.

Jedna zmiana? V8

Zapytany, którą jedną zasadę Formuły 1 zmieniłby obecnie, Verstappen wskazał bez wahania na jednostki napędowe. Chciałby powrotu silników V8, które w jego ocenie pozwoliłyby budować lżejsze i przyjemniejsze w prowadzeniu samochody:

W tej chwili zmieniłbym silnik z powrotem na V8. To rozwiązuje tak wiele problemów. Porządne V8 jest znacznie lepsze właściwie pod każdym względem: pod względem sposobu oddawania mocy, jest lżejsze i daje znacznie więcej frajdy podczas ścigania. A jeśli potrzebna byłaby mała bateria do systemu push-to-pass, dzięki czemu nie potrzebowalibyśmy już DRS, to w porządku.

Nie oznacza to całkowitego odrzucenia elektryfikacji. Verstappen dopuszcza niewielką baterię, ale widzi dla niej znacznie prostszą rolę: miałaby zapewniać krótkotrwały zastrzyk dodatkowej mocy, z którego kierowca korzystałby podczas walki na torze.

Wyprzedzanie bez „przelatywania” obok rywala

Taki system miałby jednocześnie pozwolić na rezygnację z DRS. Verstappenowi nie podoba się przede wszystkim sytuacja, w której przewaga prędkości na prostej staje się tak duża, że atakujący samochód mija rywala jeszcze przed właściwą walką na hamowaniu.

W jego wizji dodatkowa moc powinna jedynie stworzyć kierowcy możliwość przeprowadzenia ataku, a nie wykonać większość manewru za niego. Jako przykład bardziej satysfakcjonującego wyprzedzania wskazywał sytuacje, w których zawodnik musi zdecydować się na późne hamowanie i podjąć ryzyko, aby dokończyć manewr:

To jest prawdziwe wyścigowe wyprzedzanie, a nie po prostu wyprzedzanie.

W jego idealnym scenariuszu Formuła 1 zachowałaby więc możliwość chwilowego zwiększenia mocy, ale ostateczny wynik pojedynku w większym stopniu zależałby od kierowcy. Sam Verstappen przyznał, że najchętniej widziałby V8 lub V10, choć za bardziej realny dla współczesnej F1 uważa powrót V8 połączonego z niewielkim układem elektrycznym.

Verstappen krytykuje charakter nowych bolidów

Silniki nie były jedynym elementem obecnej Formuły 1, który Verstappen skrytykował. Kierowca Red Bulla zwrócił uwagę na zarządzanie energią elektryczną i wpływ tego procesu na sposób pokonywania zakrętów oraz prowadzenia pojedynków.

Jako przykład podał Monzę. Według niego ograniczenia związane z energią sprawiają, że kierowca może wyprzedzić rywala, po czym chwilę później sam zostaje ponownie wyprzedzony. Verstappen określił taki przebieg walki jako przypominający jo-jo:

Może to wyglądać ekscytująco, bo dochodzi do wyprzedzania, ale w pewnym sensie nie są to prawdziwe manewry wyprzedzania. Formuła 1 nie powinna na tym polegać. Mam oczywiście nadzieję, że w kolejnych latach będzie coraz lepiej, gdy będziemy zmierzać trochę bardziej w stronę większego udziału silnika spalinowego i mniejszego udziału baterii. Jest jednak trudno.

Kierowca ma mniejsze pole do popisu

Jeszcze ciekawsza jest krytyka dotycząca samej techniki jazdy. Verstappen tłumaczył, że w niektórych szybkich zakrętach przejechanie całego łuku z maksymalnie otwartą przepustnicą może być możliwe, ale nie musi stanowić najszybszego sposobu pokonania danego fragmentu toru. Powodem jest gospodarowanie energią na dalszej części okrążenia.

Według Holendra korzystniejsze może być wcześniejsze odjęcie gazu, a następnie późniejsze przyspieszenie w taki sposób, aby odpowiednio wykorzystać energię na prostej. Jako przykład wskazał zakręty w Madrycie, gdzie naturalny dla kierowcy sposób maksymalizowania prędkości niekoniecznie pokrywa się z tym, czego wymaga zarządzanie układem napędowym.

Verstappen uważa, że ogranicza to możliwość wykorzystania indywidualnego stylu jazdy. Późne hamowanie, wcześniejsze otwieranie gazu czy różnice w operowaniu pedałem przyspieszenia tradycyjnie należały do elementów, dzięki którym kierowca mógł zyskać czas. Przy obecnych wymaganiach energetycznych wszyscy są w większym stopniu zmuszani do podobnego sposobu pokonywania niektórych fragmentów toru.

Wolał bolidy z 2020 i 2021 roku

Zapytany o samochód, który dawał mu najwięcej przyjemności z jazdy, Verstappen wskazał konstrukcje z sezonów 2020 i 2021. Wspomniał również ówczesny rozmiar kół, który jego zdaniem zapewniał lepsze odczucia za kierownicą.

Jego krytyka nie ogranicza się zresztą do samochodów. Verstappen pozostaje sceptyczny wobec sprintów. Zwycięstwo w krótkim sobotnim wyścigu nie ma dla niego takiego znaczenia jak wygranie Grand Prix, a sprint dodatkowo ujawnia przed niedzielą informacje o tempie samochodów i zachowaniu opon.

Idealny weekend wyścigowy Holendra byłby wyjątkowo prosty: przyjazd w sobotę rano, jeden trening, kwalifikacje, a następnie niedzielne Grand Prix. Verstappen przyznaje jednocześnie, że rozumie biznesowe powody, dla których organizatorzy chcą zapewnić kibicom atrakcyjne wydarzenia przez wszystkie trzy dni weekendu.

F1 nadal jest szczytem, ale bardzo się zmieniła

Verstappen zauważył również, że Formuła 1 wygląda dziś inaczej niż w chwili jego debiutu. Kalendarz jest większy, wokół padoku dzieje się znacznie więcej, a sam kierowca poświęca stosunkowo niewielką część weekendu na to, po co właściwie przyjechał na tor – prowadzenie samochodu.

Nie zmienia to jego oceny samej pozycji mistrzostw. Holender nadal określa F1 jako szczyt sportów motorowych. Z jego wypowiedzi wynika jednak jasno, że gdyby to od niego zależał kierunek techniczny serii, bolidy byłyby lżejsze, mniej zależne od baterii i wyposażone w V8, a kierowcy odzyskaliby większą rolę w bezpośredniej walce na torze.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl