Clarkson zażartował z kierowcy F1. Alpine musiało odciąć się od własnego gościa

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Jeremy Clarkson wywołał burzę podczas Grand Prix USA, żartując z narodowości Franco Colapinto. Były prowadzący „Top Gear” stwierdził, że Argentyńczyk zasługuje na karę przesunięcia na starcie właśnie za swoje pochodzenie. Problem w tym, że Clarkson przebywał w Austin na zaproszenie Alpine, które po jego wypowiedzi publicznie stanęło w obronie własnego kierowcy.

Żart podczas transmisji

Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w sobotę 24 października, przed kwalifikacjami do Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Clarkson pojawił się w transmisji Sky Sports F1, gdzie rozmawiał z Martinem Brundle’em, Naomi Schiff i Simonem Lazenbym. Jednym z poruszonych tematów były szanse Alpine na torze Circuit of the Americas.

W pewnym momencie rozmowa zeszła na Franco Colapinto, który otrzymał karę cofnięcia o 10 miejsc na polach startowych. Powodem było przekroczenie dozwolonego limitu elementów jednostki napędowej, a konkretnie zastosowanie czwartego modułu elektroniki sterującej.

Clarkson postanowił wykorzystać tę informację jako powód do żartu. Jego wypowiedź przytoczył między innymi portal PlanetF1:

Franco dostał karę przesunięcia na starcie za to, że jest Argentyńczykiem. Prawdopodobnie. Cóż, ja bym mu za to taką karę przyznał. Ale to tylko z powodu tego, co wydarzyło się, kiedy tam pojechaliśmy.

Ostatnie zdanie nie było przypadkowe. Brytyjczyk nawiązał do wydarzeń sprzed 12 lat, kiedy ekipa „Top Gear” musiała opuścić Argentynę w atmosferze poważnego konfliktu z mieszkańcami.

Alpine reaguje na słowa

Wypowiedź Clarksona wywołała krytykę, a Alpine znalazło się w niezręcznym położeniu. Brytyjski prezenter nie był bowiem przypadkowym gościem padoku. Od lat sympatyzuje z zespołem z Enstone, regularnie odwiedza jego przedstawicieli i utrzymuje z ekipą bliskie relacje.

Francuska stajnia zdecydowała się opublikować oficjalne stanowisko. Nie wymieniła Clarksona z nazwiska, ale jednoznacznie odcięła się od jego komentarza. W oświadczeniu przekazanym między innymi agencji Reuters napisano:

Jesteśmy świadomi komentarzy wygłoszonych podczas niedawnego wywiadu telewizyjnego przez gościa naszego zespołu w Austin. Chcielibyśmy podkreślić, że są to jego osobiste poglądy, które nie odzwierciedlają wartości naszego zespołu, opartych na życzliwości i wzajemnym szacunku. Franco jest naszym kierowcą i ma nasze pełne wsparcie.

To istotne rozróżnienie. Alpine nie zakwestionowało sportowej kary nałożonej na Colapinto, lecz sposób, w jaki Clarkson powiązał ją z narodowością zawodnika. Zespół nie poinformował przy tym o zerwaniu współpracy z prezenterem ani o jakichkolwiek sankcjach wobec niego.

Menedżer nie kryje oburzenia

Znacznie ostrzej zareagował Jamie Campbell-Walter, menedżer reprezentujący Colapinto. W opublikowanym w serwisie X wpisie uznał komentarz Clarksona za całkowicie niedopuszczalny, niezależnie od tego, czy miał być żartem:

Komentarze Jeremy’ego Clarksona dotyczące narodowości Franco były całkowicie nieakceptowalne. W Formule 1 nie ma miejsca na takie uwagi, niezależnie od tego, kto je wypowiada i czy miały być żartem.

Campbell-Walter zwrócił również uwagę na szerszy problem agresji w środowisku Formuły 1. Jego zdaniem nie można wymagać odpowiedzialnego zachowania od kibiców, a jednocześnie tolerować podobnych wypowiedzi ze strony znanych osób odwiedzających padok:

Ciężko pracowaliśmy nad promowaniem szacunku oraz położeniem kresu wrogości i obraźliwym zachowaniom. Ten szacunek musi działać w obie strony. Nie możemy oczekiwać od innych odpowiedzialności, jednocześnie akceptując takie komentarze od prominentnych postaci naszego sportu. Franco i jego kibice zasługują na coś lepszego. Nie pozwólmy, aby zniweczyło to osiągnięte postępy.

Sprawa nabrała dodatkowego znaczenia, ponieważ sam Colapinto w ostatnich dniach apelował do swoich sympatyków o zaprzestanie internetowych ataków. Argentyńczyk przyznał w Austin, że obraźliwe wiadomości trafiają nawet do jego mechaników i inżynierów, którym część kibiców przypisuje odpowiedzialność za niepowodzenia kierowcy.

Campbell-Walter wskazał więc na sprzeczność: skoro kierowca próbuje ograniczyć agresję własnych fanów, podobne standardy powinny obowiązywać również rozpoznawalne osobistości związane z F1.

Powrót do afery „Top Gear”

Źródła komentarza Clarksona należy szukać w 2014 roku. Podczas realizacji specjalnego odcinka „Top Gear” w Patagonii brytyjska ekipa spotkała się z gwałtownymi protestami. Ich przyczyną były tablice rejestracyjne Porsche 928 GT prowadzonego przez Clarksona.

Samochód miał numer H982 FKL. Część Argentyńczyków uznała go za celowe nawiązanie do wojny o Falklandy z 1982 roku. Litery FKL kojarzono z nazwą archipelagu, natomiast cyfry 982 z rokiem konfliktu pomiędzy Wielką Brytanią a Argentyną.

Clarkson i BBC utrzymywali, że numer rejestracyjny był przypadkowy, a samochód posiadał go od wielu lat. Nie przekonało to jednak protestujących. Atmosfera wokół produkcji stała się na tyle napięta, że ekipa musiała przerwać realizację zaplanowanego materiału i opuścić region.

Spór o Falklandy, nazywane w Argentynie Malwinami, pozostaje drażliwym tematem w stosunkach brytyjsko-argentyńskich. Clarkson wykorzystał więc w Austin historyczny konflikt i własne nieprzyjemne doświadczenia jako podstawę żartu o współczesnym kierowcy F1.

To tłumaczy kontekst jego wypowiedzi, choć nie zmienia faktu, że Colapinto nie miał żadnego związku z wydarzeniami z 2014 roku.

Clarkson krytykuje celebrytów

Kontrowersyjny komentarz o Argentyńczyku nie był jedynym momentem, w którym Clarkson pozwolił sobie na uszczypliwości podczas transmisji Sky Sports. Jak relacjonuje Crash.net, 66-latek skrytykował również obecność celebrytów na wyścigach Formuły 1.

Brytyjczyk stwierdził, że wielu znanych gości pojawia się w padoku, choć nie ma większego pojęcia o samych wyścigach. Wspomniał przy tym o rozmowach dotyczących dawnych wydarzeń z historii F1, kontrastując je z zainteresowaniem mediów osobami niezwiązanymi bezpośrednio ze sportem.

Zapytany o Kim Kardashian, której obecność u boku Lewisa Hamiltona przyciąga uwagę mediów, Clarkson nie próbował ukrywać swojego nastawienia:

Szczerze mówiąc, Kim Kardashian mnie nie interesuje. Dlaczego miałaby mnie interesować? Przyjechałem tutaj oglądać Formułę 1, a nie Kim Kardashian. Wszystkie kamery kierują się na nią i słyszymy: „Och, Kim Kardashian tu jest!”. Dlaczego miałoby mnie to obchodzić?

Ta część wywiadu miała jednak inny charakter. Clarkson krytykował zainteresowanie celebrytami kosztem sportu, podczas gdy wcześniejsza wypowiedź dotyczyła bezpośrednio narodowości zawodnika reprezentującego zespół, którego sam był gościem.

Sportowe konsekwencje w Austin

Całe zamieszanie rozegrało się w trudnym momencie weekendu dla Colapinto. Argentyńczyk wywalczył 14. czas kwalifikacji, ale kara za wymianę elementu jednostki napędowej oznaczała, że do niedzielnego wyścigu miał ruszyć dopiero z 21. pola.

W praktyce jego szanse na zdobycie punktów zostały więc poważnie ograniczone jeszcze przed startem. Kara wynikała wyłącznie z regulaminu technicznego i nie miała żadnego związku z zachowaniem kierowcy.

Clarkson od dawna traktuje Alpine jako swoją lokalną ekipę. Fabryka zespołu znajduje się niedaleko jego gospodarstwa Diddly Squat w hrabstwie Oxfordshire. W przeszłości prezenter wspierał stajnię, między innymi dostarczając jej piwo w ramach świętowania sukcesów.

Właśnie dlatego reakcja Alpine jest szczególnie wymowna. Zespół zdecydował się publicznie poprzeć swojego zawodnika, mimo że oznaczało to zdystansowanie się od wieloletniego sympatyka. Dla Clarksona kolejna próba prowokacyjnego humoru skończyła się więc oficjalną reprymendą ze strony ekipy, której sam kibicuje.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl