Lando Norris uważa, że w pierwszej połowie sezonu 2026 jeździł lepiej niż rok wcześniej, choć nie znajduje to odzwierciedlenia w klasyfikacji mistrzostw. Zwycięstwo na Węgrzech przywróciło McLarenowi nadzieję, ale mistrz świata przyznaje, że konstrukcja MCL40 nadal nie osiągnęła oczekiwanego poziomu.
Mistrzowski numer 1
Po zdobyciu mistrzostwa świata w 2025 roku Lando Norris rozpoczął kolejny sezon z numerem 1 na bolidzie. Pierwszych 11 rund nowych mistrzostw nie przebiegło jednak po myśli McLarena. Brytyjczyk zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji kierowców, natomiast jego zespół plasuje się na trzeciej pozycji wśród konstruktorów.
Norris podkreśla, że same wyniki nie oddają w pełni jakości jego jazdy. Jego zdaniem w większości wyścigów udawało mu się wykorzystywać dostępne możliwości samochodu, mimo że MCL40 nie zawsze pozwalał walczyć z najszybszymi rywalami. Kierowca McLarena tak ocenił swoją dyspozycję podczas pierwszej połowy sezonu:
Jeśli chodzi o moją jazdę i moje własne osiągi jako kierowcy, szczerze mówiąc, jestem bardzo zadowolony. Czuję, że dobrze radzę sobie z maksymalnym wykorzystywaniem potencjału samochodu. Mam wrażenie, że w tej części sezonu jeździłem lepiej niż na podobnym etapie ubiegłego roku, przynajmniej pod pewnymi względami, ale niestety nie prowadzę w mistrzostwach. Oczywiście chcę lepszego samochodu, który da mi więcej szans i wyników odpowiadających poziomowi jazdy, jaki – moim zdaniem – z siebie wydobywam, ale taka jest Formuła 1.
Miami i Barcelona dały punkty, Węgry przyniosły przełom
Jednym z najlepszych weekendów Norrisa przed wakacyjną przerwą było Grand Prix Miami. Brytyjczyk zdobył pole position do sprintu, a następnie poprowadził McLarena do podwójnego zwycięstwa w krótkim wyścigu. W głównym Grand Prix zajął drugie miejsce, wcześniej prowadząc i pozostając w grze o zwycięstwo.
Kolejne miejsca na podium w sprintach wywalczył w Kanadzie oraz podczas domowej rundy w Wielkiej Brytanii. W obu przypadkach McLaren miał według zespołu wyraźny deficyt osiągów wobec części konkurentów. Norris stanął także na podium Grand Prix Hiszpanii na torze Barcelona-Catalunya. Razem z Lewisem Hamiltonem i George’em Russellem stworzył całkowicie brytyjską pierwszą trójkę.
Najważniejszy wynik przyszedł jednak na Hungaroringu. Norris zdobył tam pierwsze pole position i pierwsze zwycięstwo McLarena w sezonie 2026. Była to jednocześnie jego druga wygrana z rzędu w Grand Prix Węgier.
McLaren nie ukrywa rozczarowania
Po dwóch kolejnych mistrzostwach konstruktorów oraz tytule kierowców zdobytym przez Norrisa obecne pozycje w klasyfikacjach oznaczają dla McLarena wyraźny krok wstecz. Zespół nie próbuje jednak przedstawiać sytuacji w korzystniejszym świetle. Norris przyznał, że zarówno bolid, jak i praca całej ekipy nie osiągnęły jeszcze poziomu z poprzedniego sezonu. Jednocześnie wskazał, że modernizacje zastosowane na Węgrzech przyniosły wymierny efekt. Kierowca McLarena powiedział:
Jako zespół i pod względem samochodu z pewnością nie jesteśmy jeszcze na poziomie, na którym chcielibyśmy być albo na którym byliśmy w poprzednim sezonie. Osiągnęliśmy kilka dobrych wyników, ale wiemy też, że nie jesteśmy tam, gdzie powinniśmy. Nie jesteśmy z tego zadowoleni, byliśmy rozczarowani własnymi osiągami, lecz ciężko pracujemy nad poprawą. Zaczynamy dostrzegać korzyści z tej pracy. Nasze zwycięstwo na Węgrzech było efektem skutecznych modernizacji samochodu, ale musimy dalej naciskać i rozwijać konstrukcję, jeżeli chcemy nadal walczyć o wygrane.
Nowe przepisy całkowicie zmieniły sposób jazdy
Sezon 2026 rozpoczął nową epokę techniczną Formuły 1. Zmieniono jednocześnie przepisy dotyczące podwozi, opon i jednostek napędowych. Samochody stały się lżejsze, otrzymały węższe ogumienie oraz układy napędowe, w których energia z silnika spalinowego i części elektrycznej jest wykorzystywana w proporcjach zbliżonych do 50:50.
Dla kierowców oznacza to konieczność wypracowania nowych nawyków. Norris zwraca uwagę przede wszystkim na większe znaczenie akumulatora i zarządzania energią. Sposób pokonywania okrążenia musi być dostosowany nie tylko do przyczepności samochodu, lecz także do dostępności mocy elektrycznej. Zmieniła się również charakterystyka opon. Według Norrisa nie pozwalają one atakować w taki sam sposób jak w poprzednich latach, dlatego część technik jazdy trzeba było dostosować do nowych ograniczeń.
Brytyjczyk podsumował zakres zmian następująco:
Jeździmy samochodem zbudowanym według innych przepisów i prowadzi się go inaczej. Jednocześnie zupełnie inna jest także jednostka napędowa, do której trzeba się w dużym stopniu dostosować. Znacznie więcej zależy od akumulatora i trzeba zrozumieć, jak sprawić, aby cały system działał. W pewnych momentach trzeba wykonywać określone rzeczy, aby pomóc akumulatorowi. Niektóre style jazdy działają trochę lepiej niż w poprzednich latach albo trzeba stosować je częściej. Wynika to bardziej z charakterystyki akumulatora niż samego samochodu.
Norris pozytywnie ocenia kierunek zmian w Formule 1
Regulamin na sezon 2026 jest jednym z największych technicznych przekształceń w historii mistrzostw. Zmiany miały doprowadzić do bardziej wyrównanej rywalizacji, zwiększyć liczbę pojedynków na torze oraz poprawić efektywność energetyczną samochodów. Zdaniem Norrisa wyścigi stały się bardziej intensywne, a na torach można obserwować więcej wyprzedzania i bezpośredniej walki. Kierowca zaznacza jednak, że obecne rozwiązania nadal wymagają dopracowania, a kolejne korekty są planowane na sezon 2027 i następne lata.
Mistrz świata podkreślił również, że kierowcy mogą omawiać swoje uwagi ze Stefano Domenicalim oraz Mohammedem Ben Sulayemem. Nie oznacza to jednak, że każda propozycja zawodników ma szansę na wdrożenie.
McLaren nadal nie rozumie w pełni bolidu MCL40
McLaren wprowadzał poprawki podczas kilku weekendów wyścigowych sezonu 2026. Zespół twierdzi, że lepiej rozumie już właściwy kierunek rozwoju samochodu, a kolejne elementy mają pojawić się po wakacyjnej przerwie. Norris przyznaje jednak, że konstruktorzy i kierowcy nie wykorzystali jeszcze pełnego potencjału MCL40. Samochód potrafił zdobywać miejsca na podium nawet przed pakietem zastosowanym na Węgrzech, ale jego zachowanie nadal nie jest dla zespołu całkowicie przewidywalne.
Duże znaczenie ma współpraca Norrisa z Oscarem Piastrim. Obaj kierowcy często przekazują inżynierom podobne uwagi, co ma ułatwiać wybór najważniejszych obszarów rozwoju. Norris tak opisał sytuację w zespole:
Nadal widzimy w samochodzie duży potencjał i wierzymy, że możemy odwrócić obecną sytuację. To coś, na co czekamy i co jest pozytywne, ale w Formule 1 nie ma się nieskończenie dużo czasu. Czas jest twoim wrogiem, dlatego musimy wprowadzić te ulepszenia tak szybko, jak to możliwe. Nie czujemy jeszcze, że w pełni zrozumieliśmy ten samochód, ale nawet zanim najnowszy pakiet poprawek pomógł nam odnieść zwycięstwo na Węgrzech, zdobyliśmy już kilka dobrych wyników. Z ostatnich lat wiemy, jak wygląda sytuacja, kiedy naprawdę rozumie się samochód i można maksymalnie wykorzystać cały pakiet. Nie sądzimy, abyśmy zbliżyli się już do jego pełnego potencjału, dlatego chcemy całkowicie go zrozumieć. Dopiero wtedy będziemy mogli wykorzystać wszystko, co oferuje.
Zwycięstwo nie rozwiązało wszystkich problemów
Triumf na Hungaroringu pozwolił Norrisowi po raz pierwszy stanąć na najwyższym stopniu podium jako aktualny mistrz świata. Brytyjczyk zdobył pole position, kontrolował wyścig i ponownie odebrał trofeum przeznaczone dla zwycięzcy Grand Prix Węgier. McLaren zdaje sobie jednak sprawę, że pojedyncza wygrana nie przesądza o trwałym powrocie do walki na czele stawki. Norris nadal spodziewa się rund, podczas których słabości samochodu mogą uniemożliwić rywalizację o zwycięstwo.
Kierowca pozostaje mimo to optymistą:
Jedną rzeczą, której na pewno się nauczyłem, jest to, aby nie mieć oczekiwań wobec przyszłości i po prostu pracować nad tym, co dzieje się obecnie. Myślę, że właśnie w taki sposób działamy jako zespół. Dlatego wróciliśmy na szczyt na Węgrzech – ciężko pracowaliśmy nad sobą jako jednostki i jako cała ekipa. Oczywiście patrzę w przyszłość optymistycznie i uważam, że możemy wygrać więcej wyścigów, ale mamy mocną konkurencję. Nadal jest wiele rund, przed którymi nie czuję się pewnie, ponieważ w niektórych obszarach samochód nie osiąga jeszcze wymaganego poziomu. Mam jednak zaufanie do zespołu. Wierzyłem, że możemy wygrać wyścig i stało się to trochę wcześniej, niż przypuszczałem. Wierzę również, że możemy poprawić te obszary, które obecnie nie są wystarczająco dobre.
Druga połowa sezonu pokaże, czy zwycięstwo na Węgrzech było początkiem trwalszej poprawy, czy jedynie wynikiem korzystnego układu sił na konkretnym torze. McLaren ma już punkt odniesienia, ale musi teraz udowodnić, że potrafi przełożyć postęp techniczny na regularną walkę o pierwsze miejsca.






