VW tnie koszty jak nigdy. Czy Skoda, Cupra, Seat i VW stracą tożsamość?

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Volkswagen zamierza mocno ograniczyć liczbę modeli oraz wariantów części stosowanych w samochodach swoich marek. W niektórych kategoriach redukcja ma sięgnąć nawet 90%, co pozwoli obniżyć koszty, ale może też sprawić, że Volkswagen, Škoda, Cupra i Seat staną się do siebie zbyt podobne.

Volkswagen ograniczy liczbę modeli i części

Rosnąca konkurencja ze strony chińskich producentów zmusza europejskie koncerny do szukania oszczędności. Volkswagen planuje zwolnienia liczone w dziesiątkach tysięcy pracowników, a wśród rozważanych scenariuszy pojawiało się również zamknięcie części zakładów.

Kolejnym elementem programu oszczędnościowego ma być ograniczenie gamy modelowej nawet o połowę. Jednocześnie koncern chce zmniejszyć o 75% liczbę stosowanych wariantów poszczególnych komponentów. Szczegóły przedstawiono podczas prezentacji przygotowanej dla inwestorów.

Mniej reflektorów, zderzaków i wersji wyposażenia

W przypadku elementów nadwozia Volkswagen zakłada zmniejszenie liczby rodzajów reflektorów o 60%. Liczba wariantów przednich zderzaków ma spaść o połowę. Oznacza to, że poszczególne modele będą częściej korzystać z podobnych konstrukcji i rozwiązań technicznych. Zmiany nie obejmą wyłącznie samochodów sprzedawanych pod marką Volkswagen. Program oszczędnościowy ma dotyczyć także Škody, Seata, Cupry oraz Volkswagen Samochody Dostawcze. Współdzielenie elementów pomiędzy tymi markami powinno uprościć projektowanie, produkcję i logistykę.

Nie musi to oznaczać montowania dokładnie takich samych reflektorów lub zderzaków w różnych samochodach. Koncern może wykorzystywać wspólne moduły konstrukcyjne, zachowując odmienne zewnętrzne kształty. Zakres wizualnych różnic będzie jednak zależał od tego, jak daleko Volkswagen zdecyduje się posunąć standaryzację.

Największe cięcia dotyczą foteli

Jeszcze większe ograniczenia zaplanowano we wnętrzach. Liczba wariantów foteli ma zostać zmniejszona aż o 90%, natomiast liczba rodzajów kierownic ma spaść o 60%. Tak duża redukcja wskazuje, że wiele modeli może korzystać ze wspólnych konstrukcji, różniących się przede wszystkim tapicerką, wykończeniem oraz dodatkowymi funkcjami.

Cipra Raval

fot. Cupra

Zmiany mają objąć również marki z wyższych segmentów. Audi, Bentley i Lamborghini mają ograniczyć liczbę wariantów obręczy o połowę. Dla producenta oznacza to niższe koszty opracowania, homologacji i dostaw, ale dla klientów może oznaczać mniejszy wybór konfiguracji.

Samochody mają różnić się przede wszystkim oprogramowaniem

Standaryzacja części może utrudnić wyraźne oddzielenie poszczególnych marek niemieckiego giganta. Jeżeli samochody zaczną korzystać z podobnych foteli, kierownic, elementów nadwozia i konstrukcji technicznych, klientom trudniej będzie uzasadnić dopłatę do droższego modelu. Volkswagen chce częściowo rozwiązać ten problem za pomocą oprogramowania.

Poszczególne samochody mogą otrzymywać odmienne interfejsy, funkcje cyfrowe, ustawienia układu napędowego lub elektroniczne rozwiązania przypisane do konkretnej marki. Tworzenie takich różnic może być tańsze niż opracowywanie wielu całkowicie odmiennych elementów mechanicznych.

Strategia niesie jednak ryzyko. Oprogramowanie może zmieniać sposób obsługi i charakter samochodu, ale nie zawsze zastąpi różnice w jakości materiałów, ergonomii czy konstrukcji wnętrza. Szczególnie w przypadku marek premium klienci oczekują, że wyższa cena będzie widoczna nie tylko na ekranie centralnym.

Porsche pozostaje poza głównym programem

W prezentacji dotyczącej standaryzacji nie wymieniono Porsche. Producent samochodów sportowych funkcjonuje w ramach osobnego pionu koncernu Volkswagen, dlatego przedstawione cele redukcji wariantów części nie zostały bezpośrednio przypisane tej marce.

Nie oznacza to jednak, że Porsche pozostaje poza presją oszczędnościową. Firma planuje zlikwidować dodatkowe 5000 miejsc pracy do 2035 roku, a premie pracowników mają być niższe niż wcześniej. Problemy kosztowe dotyczą więc także najbardziej dochodowych i rozpoznawalnych marek grupy.

Volkswagen wraca do mocniejszego współdzielenia podzespołów

Wspólne komponenty nie są nowym rozwiązaniem. Marki należące do Volkswagena od lat korzystają z tych samych platform, silników i elementów wyposażenia. Jednym z najbardziej widocznych przykładów był Seat Exeo, który konstrukcyjnie stanowił wycofane z produkcji Audi A4.

Obecne plany mają jednak znacznie większą skalę. Volkswagen chce nie tylko współdzielić niewidoczne podzespoły, lecz także radykalnie ograniczyć liczbę elementów wpływających na wygląd i odbiór samochodu. Dla koncernu może to być skuteczny sposób obniżenia kosztów, ale dla projektantów pozostaje trudniejsze zadanie: stworzyć wyraźnie odmienne auta z coraz mniejszego zestawu klocków.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl