F1 GP USA 2026: Verstappen pokazał, ile płaci za ściganie. Niepokojące wyniki badań kręgosłupa

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Max Verstappen ujawnił niepokojące wyniki badań dolnego odcinka kręgosłupa. Czterokrotny mistrz świata Formuły 1 przyznał, że podczas jazdy po nierównym torze w Austin doświadczał pionowych przeciążeń przekraczających 9G. Holender ostrzega przed dalszym narażaniem kierowców na takie warunki, które mogą prowadzić do kolejnych uszkodzeń organizmu.

Niepokojące wyniki badań

Przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych 2026 Verstappen poruszył temat konsekwencji zdrowotnych wieloletniej jazdy bolidami Formuły 1. W rozmowie cytowanej m.in. przez serwis PlanetF1.com przyznał, że przeszedł badania kręgosłupa, a ich wyniki nie napawają go optymizmem. Szczególne zastrzeżenia dotyczą dolnego odcinka.

29-letni kierowca Red Bulla nie ujawnił szczegółowej diagnozy ani rodzaju stwierdzonych zmian. Zwrócił jednak uwagę, że obciążenia występujące podczas wyścigów pozostawiają ślady, których nie można ignorować.

Jak wyjaśnił Verstappen w wypowiedzi przytoczonej przez PlanetF1.com:

Mogę powiedzieć na podstawie badań mojego kręgosłupa, że jego dolny odcinek nie wygląda zbyt dobrze. Wiem, że to część ścigania i sportu, ale jest to również skutek dalszych uszkodzeń spowodowanych przez samochody, którymi jeździliśmy przez ostatnie kilka lat.

Holender podkreślił, że wraz z wiekiem coraz poważniej traktuje wpływ ścigania na własne zdrowie. Nie zgadza się również z argumentem, że kierowcy powinni akceptować takie obciążenia tylko dlatego, że istnieją dyscypliny sportowe jeszcze bardziej wyniszczające organizm.

Przeciążenia przekraczające 9G

Najbardziej wymownym przykładem problemu są dane, które Verstappen przytoczył z ubiegłorocznej rywalizacji na Circuit of The Americas. Podczas gdy przeciążenia w zakrętach wynosiły około 5–6G, kierowca odnotował również pionowe obciążenia kręgosłupa przekraczające 9G.

Oznacza to chwilowe przyspieszenie ponad dziewięciokrotnie większe od przyspieszenia ziemskiego. Nie należy jednak utożsamiać takiego odczytu z równomiernym obciążeniem całego organizmu. W tym przypadku chodzi o gwałtowne uderzenia przenoszone przez konstrukcję bolidu na ciało kierowcy, przede wszystkim podczas pokonywania nierówności.

Verstappen zwrócił uwagę, że szczególnie niebezpieczne są wyboje występujące w strefach hamowania. Kierowca musi wówczas jednocześnie kontrolować samochód, znosić duże opóźnienie i reagować na pionowe uderzenia wywołane kontaktem podwozia z nawierzchnią.

Problem potęguje nieprzewidywalność nierówności. Zmiana toru jazdy nawet o niewielką odległość może sprawić, że bolid trafi na fragment asfaltu o zupełnie innym profilu. Utrudnia to kierowcy przygotowanie się na kolejne uderzenie.

Nowe bolidy nie pomagają

Zmiana przepisów technicznych na sezon 2026 mogła sugerować, że problem zostanie ograniczony. Formuła 1 zrezygnowała bowiem z dotychczasowej generacji bolidów wykorzystujących efekt przypowierzchniowy w sposób charakterystyczny dla regulaminu obowiązującego od 2022 roku. Verstappen twierdzi jednak, że na torze w Austin sytuacja może być nawet gorsza niż wcześniej.

Formula 1 F1 Max Verstappen Madring 2026

BY COURTESY OF PIRELLI

Przyczyną jest sposób działania nowych samochodów i ich aktywnej aerodynamiki. Na prostych bolidy korzystają z trybu ograniczającego opór aerodynamiczny, natomiast podczas hamowania i pokonywania zakrętów konfiguracja skrzydeł zmienia się, zwiększając docisk.

Według kierowcy Red Bulla właśnie wtedy samochód pracuje na szczególnie małym prześwicie. Podwozie mocniej dobija do nawierzchni, a ponieważ wiele nierówności znajduje się przed zakrętami i w samych łukach, skutki mogą być bardziej dotkliwe niż w poprzednich sezonach.

Verstappen wyjaśnił, że przy zamykaniu elementów aktywnej aerodynamiki i obniżaniu wysokości jazdy hamowanie staje się wyjątkowo wymagającym momentem. Z tego względu nie zgadza się z opinią, że nowe przepisy automatycznie rozwiązały problem przeciążeń odczuwanych przez kierowców.

Remont nie rozwiązał problemu

Organizatorzy Grand Prix Stanów Zjednoczonych podjęli przed tegoroczną rundą działania mające poprawić stan nawierzchni. Wymieniono asfalt na odcinku między zakrętami 9 i 11, a nierówności na dojazdach do zakrętów 12 i 19 zostały częściowo wyrównane.

Verstappen pozostaje jednak sceptyczny wobec skuteczności takich prac. Po obejrzeniu wyścigu długodystansowych mistrzostw świata WEC na tym obiekcie żartował nawet, że po weekendzie będzie potrzebował nowego kręgosłupa.

W późniejszej wypowiedzi kierowca przyjął znacznie poważniejszy ton. Jego zdaniem punktowe szlifowanie asfaltu nie usuwa przyczyny powstawania nierówności, którą wiąże z niestabilnością podłoża znajdującego się pod torem.

Jak stwierdził w rozmowie cytowanej przez PlanetF1.com:

Uwielbiam ten tor i to miejsce. To jeden z najlepszych układów toru w historii, a także jeden z najlepszych obiektów i miast, do których przyjeżdżamy. Ale dla mnie nierówności, które tutaj mamy, są nie do zaakceptowania.

Holender uważa, że organizatorzy powinni uwzględnić właściwości gruntu już na etapie projektowania i utrzymywania obiektu. Doraźne naprawy porównał do zakładania plastra na znacznie poważniejszy problem.

Potrzebna gruntowna przebudowa

Zdaniem Verstappena trwałe rozwiązanie wymagałoby rozebrania odpowiednich fragmentów toru i przeprowadzenia prac w jego podbudowie. Kierowca przyznaje, że oznaczałoby to ogromne koszty oraz długi czas realizacji, ale nie widzi skutecznej alternatywy.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o naturalne zużycie asfaltu. Verstappen uważa, że charakter i skala deformacji nawierzchni w Austin wykraczają poza to, co można zaakceptować na obiekcie Formuły 1. W jego ocenie problem wymknął się spod kontroli.

Obawy nie ograniczają się do kierowcy Red Bulla. Również Gabriel Bortoleto krytycznie ocenił stan Circuit of The Americas, wskazując, że obiekt nie spełnia już standardów, jakich należy oczekiwać od toru goszczącego Formułę 1.

Wypowiedzi Verstappena nabierają szczególnego znaczenia w kontekście długofalowych skutków rywalizacji. Kierowca, który przyjechał do Austin po dwóch kolejnych zwycięstwach w Grand Prix Bahrajnu i Singapuru, nie kwestionuje ryzyka nieodłącznie związanego ze sportem motorowym. Zwraca jednak uwagę na różnicę między obciążeniami wynikającymi z samej jazdy wyścigowej a dodatkowymi uderzeniami, których można uniknąć dzięki odpowiedniemu przygotowaniu nawierzchni.

Wyniki badań ujawnione przez Holendra nie pozwalają określić stopnia uszkodzenia jego kręgosłupa ani przesądzić o przyczynach stwierdzonych zmian. Pokazują jednak, dlaczego dyskusja o nierównościach na torach F1 nie powinna ograniczać się do komfortu prowadzenia bolidu i osiąganych czasów okrążeń.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl