⏱️ 3 min.

Mercedes pogubił się w Monako. Russell stracił podium w Monako

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

07-06-2026 20:06
Monaco Grand Prix, Saturday, Richard Pardon Mercedes F1
fot. Richard Pardon / Mercedes-AMG Petronas F1 Team

George Russell był w grze o podium Grand Prix Monako, ale niedziela Mercedesa rozpadła się przez pomyłkę przy odbywaniu kary. Toto Wolff przyznał, że doszło do strategicznego zamieszania, a Russell po pit stopie dostał kolejną sankcję. W tym samym wyścigu Kimi Antonelli wygrał po raz piąty z rzędu, więc Mercedes wyjechał z Monako z bardzo mieszanymi emocjami.

Russell miał wcześniej pięć sekund kary i zjechał do alei serwisowej w końcówce wyścigu, gdy na torze obowiązywała neutralizacja. Problem polegał na tym, że mechanicy od razu rozpoczęli zmianę opon, zamiast najpierw odczekać wymagany czas. To automatycznie zamieniło jedną karę w znacznie poważniejszy cios sportowy.

Pit stop, którego Mercedes nie powinien wykonać w taki sposób

Brytyjczyk ustawił samochód w stanowisku serwisowym, a obsługa Mercedesa natychmiast zabrała się do pracy. W tej sytuacji Russell nie odbył pięciosekundowej kary zgodnie z procedurą, dlatego sędziowie nałożyli na niego karę przejazdu przez aleję serwisową. To praktycznie przekreśliło jego szanse na mocny wynik.

Wolff nie zrzucał odpowiedzialności na samego kierowcę. Szef Mercedesa jasno powiązał błąd z komunikacją i przygotowaniem zespołu, a nie z tempem Russella. W jego ocenie w grze pozostawało trzecie lub czwarte miejsce. Toto Wolff wyjaśnił sytuację po wyścigu:

Nie byliśmy w pełni gotowi, żeby go przyjąć. Mieliśmy trochę zamieszania po naszej stronie w sprawie strategii, potem on zjechał, a my nie zatrzymaliśmy go na pięć sekund. Straciliśmy P3 albo P4, szkoda.

Antonelli wygrał, Russell skończył poza punktami

Kontrast w garażu Mercedesa był wyjątkowo wyraźny. Russell zakończył Grand Prix Monako na 13. miejscu, a jego 19-letni partner z zespołu odniósł piąte zwycięstwo z rzędu w sezonie. Antonelli prowadzi teraz w mistrzostwach z przewagą 66 punktów nad Lewisem Hamiltonem.

Hamilton awansował na drugie miejsce w klasyfikacji po wyścigu w Monako, wyprzedzając Russella. Dla Mercedesa oznacza to osobliwy obraz weekendu: jeden samochód potwierdził dominację, drugi wypadł z walki przez błąd operacyjny.

Wolff musiał cieszyć się i gasić pożar jednocześnie

Szef Mercedesa przyznał, że zwycięstwo Antonellego nie pozwoliło mu całkowicie odłożyć na bok frustracji po wyniku Russella. Zespół namówił Wolffa, by poszedł na podium, bo Monako jest jego domowym miejscem. Jednocześnie Austriak widział, że po drugiej stronie garażu weekend skończył się bardzo źle. Wolff opisał ten emocjonalny rozdźwięk wprost:

Część mnie bardzo cieszy się z Kimiego, a chłopaki kazali mi iść na podium. Powiedzieli: „To twoje domowe miejsce, powinieneś iść”. Ale spojrzałem na George’a, a on miał weekend, który nie był dobry. Chcę zachować emocjonalną równowagę. Teraz chodzi o to, żeby podnieść zespół i jego, gdy pojedziemy do Barcelony.

Mercedes stracił nie tylko wynik, ale też spokój w walce o tytuł

Wolff przypomniał, że sezon jest długi, a układ sił potrafi zmieniać się gwałtownie. Odwołał się do poprzedniego roku, gdy narracja wokół mistrzostw także przesuwała się w trakcie rywalizacji. Taka perspektywa nie zmienia jednak faktu, że Monako stało się dla Russella jednym z tych wyścigów, które bardziej zostają w głowie niż w tabeli punktów.

Mercedes ma po tym weekendzie dwa równoległe zadania. Musi wykorzystać formę Antonellego, który buduje coraz mocniejszą pozycję w sezonie, i jednocześnie odbudować Russella po błędzie, na który kierowca miał ograniczony wpływ. W Barcelonie zespół nie będzie potrzebował wielkich haseł, tylko czystego wykonania.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl