Alpine walczy o podium Gasly’ego. Kara w Monako zabrała mu P3 po mecie

Pierre Gasly przeciął linię mety Grand Prix Monako na trzecim miejscu. Dwie kary za przekroczenie prędkości w alei serwisowej doliczyły mu łącznie 10 sekund i zepchnęły kierowcę Alpine na siódmą pozycję.
Spór dotyczy momentu, w którym zadziałał ogranicznik
Najważniejszy punkt sprawy nie leży w samej tabeli wyników, lecz w tym, co działo się przy wjeździe do alei serwisowej. Gasly utrzymuje, że zespół ustawił właściwie ogranicznik prędkości, a on aktywował go jeszcze przed linią pomiaru. To właśnie ten szczegół może być kluczowy dla Alpine, które po wyścigu złożyło do FIA wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.
W Formule 1 takie procedury nie są codziennością, bo zespół musi mieć argumenty mocniejsze niż samo poczucie sportowej krzywdy. Gasly po wyścigu nie ukrywał rozczarowania i wprost opisał, jak widział całą sytuację z kokpitu:
Jestem po prostu załamany. Nie wiem, co powiedzieć. Nie chcę teraz rozmawiać. Wszyscy pracujemy tak ciężko na takie momenty, a potem zostają ci one odebrane przez coś, co musimy przeanalizować. Zespół ustawił właściwy ogranicznik, a ja włączyłem go dużo przed linią w obu przypadkach.
Gasly jechał po wynik, który mógł zmienić odbiór weekendu Alpine
Francuz startował z dziewiątego pola, a w chaotycznym wyścigu na ulicach Księstwa awansował aż na czwarte miejsce. Grand Prix Monako zostało naznaczone wyjazdami samochodu bezpieczeństwa i czerwoną flagą, więc wynik zależał nie tylko od tempa, ale też od odporności na chaos. Późna kara drive-through dla George’a Russella przesunęła Gasly’ego na trzecie miejsce. Alpine miało więc w rękach podium na jednym z najbardziej prestiżowych torów sezonu, zanim decyzje sędziów zmieniły układ końcowy.
Dwie kary i 10 sekund różnicy. Tyle wystarczyło, by podium zniknęło
Sędziowie uznali, że Gasly dwukrotnie przekroczył limit prędkości w alei serwisowej. Łączna kara wyniosła 10 sekund, co w Monako oznacza przepaść. Po doliczeniu sankcji kierowca Alpine spadł z podium na siódme miejsce. To zmieniło nie tylko klasyfikację wyścigu, ale też ciężar emocjonalny całego weekendu dla zespołu. Gasly podkreślał, że na mecie był przekonany, iż wywalczył jeden z najważniejszych wyników w swojej karierze:
Przejechałem linię mety na P3 w Monako, przed wszystkimi kibicami i ludźmi tutaj, a na końcu dostajemy karę i kończymy daleko. Naprawdę nie wiem, co powiedzieć.
Alpine nie odpuszcza, bo stawka jest większa niż kilka punktów
Alpine potwierdziło po wyścigu, że zwróciło się do FIA z wnioskiem o Right of Review po karach nałożonych za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Zespół nie ogranicza się więc do niezadowolenia w mediach, tylko uruchamia formalną ścieżkę. Dla Gasly’ego byłoby to szóste podium w karierze, a do tego zdobyte w Monako.
To nie jest zwykły awans o kilka miejsc w tabeli, tylko wynik, który w padoku zostaje przy kierowcy na lata. Francuz sam przyznał, że po dekadzie ścigania w F1 takie okazje bolą szczególnie, gdy znikają po zakończeniu rywalizacji. W jego ocenie Alpine zrobiło wszystko, co należało zrobić, dlatego liczy, że zespół będzie w stanie skutecznie zakwestionować decyzję.
Monako znów pokazało, że wynik nie kończy się na fladze w szachownicę
Grand Prix Monako rzadko wybacza błędy, ale tym razem kluczowy błąd – jeśli rzeczywiście nim był – nie dotyczył bariery, opony ani nieudanego manewru. Sprawa rozbiła się o pit lane, procedurę i pomiar, czyli tę część F1, która bywa mniej widowiskowa od wyprzedzania, ale potrafi napisać cały wynik od nowa.
Dla kibiców obraz był prosty: Gasly dojechał na podium. Dla klasyfikacji końcowej ważniejsza okazała się interpretacja danych z alei serwisowej. Alpine próbuje teraz odzyskać upragnione podium.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Mercedes pogubił się w Monako. Russell stracił podium w Monako

Antonelli wygrał w Monako. To 5. wygrana z rzędu

Leclerc rozbił Ferrari po restarcie. Czerwona flaga w Monako

Stroll rozbił Astona w Monako. Neutralizacja zmieniła kontekst kar i pit stopów



