Robert Kubica wygrał Le Mans, ale chce tam wrócić w innej roli. Ma konkretny plan

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Robert Kubica zapisał się w historii jako pierwszy Polak, który wygrał 24-godzinny wyścig Le Mans. Mimo tego sukcesu uważa, że wciąż nie poznał wszystkich aspektów legendarnej imprezy. W najnowszym odcinku serii „Drivers of Destiny” opowiedział, dlaczego po zakończeniu kariery zamierza wrócić na francuski tor jako zwykły kibic.

Zwycięstwo to nie wszystko

W czerwcu 2025 roku Robert Kubica odniósł największy sukces w swojej karierze wyścigów długodystansowych. Za kierownicą Ferrari 499P z numerem 83, wystawionego przez zespół AF Corse, triumfował w 24 Hours of Le Mans. Samochód dzielił z Chińczykiem Yifei Ye oraz Brytyjczykiem Philem Hansonem.

Polak został pierwszym kierowcą z naszego kraju, który zwyciężył w klasyfikacji generalnej tego prestiżowego wyścigu. Jednak w materiale opublikowanym 26 października 2026 roku przez organizatorów Le Mans nie skupia się na strategii, osiągach samochodu ani walce o pozycje. Zamiast tego opowiada o emocjach, których nie sposób zrozumieć wyłącznie na podstawie telewizyjnej transmisji.

Jak podkreśla Kubica w czwartym odcinku serii „Drivers of Destiny”, Le Mans jest wydarzeniem wykraczającym daleko poza samą rywalizację na torze. Robert Kubica w rozmowie opublikowanej przez oficjalny serwis 24h-lemans.com stwierdził:

Myślę, że trzeba osobiście doświadczyć Le Mans, żeby zrozumieć, jak wyjątkowe jest to miejsce.

Polski kierowca przyznaje, że zetknięcie z atmosferą francuskiego klasyka dostarczyło mu wielu różnych emocji. Szczególne znaczenie mają dla niego kontakt z kibicami, życie w padoku oraz wydarzenia odbywające się w mieście podczas tygodnia wyścigowego.

Powrót w roli kibica

Najciekawsza deklaracja Kubicy dotyczy jednak jego planów na przyszłość. Kierowca Ferrari chciałby ponownie odwiedzić Le Mans po zakończeniu kariery, ale tym razem nie zamierza zasiadać za kierownicą samochodu wyścigowego. Chce zobaczyć całe wydarzenie z perspektywy kibica.

Co więcej, ma już pomysł na taki wyjazd. Zamiast ograniczać się do oglądania rywalizacji z trybun, zamierza skorzystać z jednej ze stref kempingowych położonych wewnątrz kompleksu toru. Właśnie taki sposób uczestnictwa poleca osobom, które chciałyby po raz pierwszy odwiedzić Le Mans.

Według Kubicy najważniejsze jest pełne zanurzenie się w atmosferze wydarzenia. Wyścig trwa całą dobę, ale aktywności związane z nim rozciągają się na znacznie dłuższy okres. Kibice uczestniczą w wydarzeniach organizowanych w mieście, odwiedzają okolice toru i obserwują przygotowania zespołów.

To doświadczenie różni się od perspektywy zawodnika, którego pobyt podporządkowany jest obowiązkom sportowym. Nawet zwycięzca Le Mans nie ma więc okazji zobaczyć wszystkiego, co dzieje się wokół imprezy.

Robert Kubica Le Mans 2025 Ferrari 499P #83

fot. Ferrari

Trudna droga do triumfu

Historia startów Kubicy we francuskim klasyku pokazuje, jak wiele może zmienić się podczas 24-godzinnej rywalizacji. Szczególnie bolesne wspomnienia wiążą się z edycją 2021, kiedy Polak reprezentował belgijski Team WRT.

Wspólnie z Louisem Delétrazem i Yifei Ye zmierzał wówczas po zwycięstwo w klasie LMP2. Załoga samochodu Oreca 07-Gibson z numerem 41 prowadziła w swojej kategorii, ale na ostatnim okrążeniu doszło do awarii. Samochód, którym kierował wtedy Ye, zatrzymał się przed metą.

Późniejsze dochodzenie wykazało, że przyczyną problemu było zwarcie powodujące nieprawidłowe działanie sterownika silnika. Sam silnik oraz układ paliwowy pozostawały sprawne. Co szczególnie frustrujące, w poniedziałek po wyścigu samochód uruchomił się bez problemów.

Nie miało to już jednak znaczenia. Załoga nie przekroczyła linii mety i nie została sklasyfikowana. Zwycięstwo, które wydawało się niemal pewne, przepadło na ostatnich kilometrach.

Cztery lata później Kubica wrócił na najwyższy stopień podium, tym razem w klasyfikacji generalnej. Od 2024 roku startuje w najwyższej kategorii Hypercar, reprezentując AF Corse w Ferrari 499P.

Polska coraz mocniejsza

W rozmowie z organizatorami Le Mans Kubica odniósł się również do znaczenia swojego sukcesu dla polskiego motorsportu. Podkreślił, że wielokrotnie był pierwszym Polakiem osiągającym określone wyniki w międzynarodowych wyścigach, ale nie chce, aby jego osiągnięcia pozostały niepowtórzone. Robert Kubica powiedział:

Mogę powiedzieć, że jestem pierwszym polskim zwycięzcą Le Mans. Mam nadzieję, że nie ostatnim w historii. Jestem bardzo dumny, że udało mi się tego dokonać. Cieszę się, że kultura sportów motorowych w Polsce się rozwija. Z każdym rokiem mamy coraz więcej kierowców, szczególnie młodych zawodników.

Wypowiedź ta pokazuje, że Kubica traktuje zwycięstwo nie tylko jako osobiste osiągnięcie, lecz także jako część szerszego rozwoju polskiego sportu samochodowego.

Wskazał przy tym na sukcesy zespołu Inter Europol Competition, który wygrał klasę LMP2 podczas 24 Hours of Le Mans w latach 2023, 2025 i 2026. Polska ekipa udowodniła tym samym, że krajowy motorsport potrafi odnosić sukcesy również w wymagającej rywalizacji długodystansowej.

Obecność polskiej flagi na torze i w historycznych zestawieniach zwycięzców ma dla Kubicy szczególne znaczenie. Kierowca liczy, że kolejne pokolenia zawodników będą mogły nawiązać do tych wyników.

Le Mans z innej perspektywy

W wieku 41 lat Kubica ma za sobą karierę obejmującą starty w Formule 1, rajdach i wyścigach długodystansowych. W F1 wystąpił w 99 Grand Prix, odniósł jedno zwycięstwo i 12 razy stawał na podium. W 2025 roku dołożył triumf w Le Mans do najważniejszych osiągnięć sportowych.

Polak nie ogłosił jednak terminu zakończenia kariery. Jego deklaracja dotycząca powrotu do Le Mans jako kibic jest planem na przyszłość, a nie zapowiedzią rychłego rozstania ze ściganiem.

Co ciekawe, kierowca, który przeżył już zarówno dramat utraty zwycięstwa na ostatnim okrążeniu, jak i triumf w klasyfikacji generalnej, nadal uważa, że Le Mans ma mu coś do zaoferowania. Chce doświadczyć tego, co dla zawodników pozostaje często poza zasięgiem: swobody przemieszczania się między kibicami i uczestnictwa w wydarzeniu bez presji wyniku.

Jego opowieść jest jednocześnie zachętą dla polskich fanów motorsportu, by przynajmniej raz odwiedzić francuski klasyk osobiście. Zdaniem Kubicy dopiero wtedy można w pełni zrozumieć, dlaczego 24 Hours of Le Mans zajmuje tak szczególne miejsce w świecie wyścigów.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl