Robert Kubica coraz poważniej dopuszcza możliwość startu w Rajdzie Dakar. Polski kierowca przyznał, że jeszcze kilka lat temu odrzuciłby taki pomysł, ale dziś jest gotów spojrzeć na najtrudniejszy rajd terenowy świata zupełnie inaczej. Co ciekawe, zmieniło się nie tylko jego nastawienie do samego startu, lecz także podejście do rywalizacji.
Kubica otwiera drzwi
W rozmowie z hiszpańskim „Mundo Deportivo”, opublikowanej 18 października 2026 roku, Robert Kubica został zapytany o możliwość występu w Dakarze. Odpowiedź była znacznie bardziej optymistyczna niż jego wcześniejsze deklaracje. Polak nie tylko nie wykluczył udziału w imprezie, ale przyznał, że chciałby kiedyś spróbować swoich sił w tej dyscyplinie.
Kubica wyjaśnił w wywiadzie dla „Mundo Deportivo”, jak zmieniło się jego podejście:
Gdybyś zapytał mnie o Dakar pięć czy dziesięć lat temu, powiedziałbym, że nie. Teraz prawdopodobnie tak, ale z innym podejściem. Nie wiem, czy jestem w stanie to zrobić. W Dakarze, szczególnie w pierwszych latach, trzeba podchodzić do wszystkiego z dużym szacunkiem. Chciałbym przeżyć Dakar jako przygodę.
41-letni kierowca zaznaczył, że debiut wymagałby od niego rezygnacji z dotychczasowego sposobu myślenia o rywalizacji. Przez całą karierę starał się wykorzystywać maksimum możliwości samochodu i osiągać jak najlepsze rezultaty. Tymczasem podczas pierwszego Dakaru najważniejsze byłoby poznawanie specyfiki imprezy, a nie walka o każdą sekundę.
Jak przyznał Kubica, gdyby pewnego dnia pojawiła się odpowiednia okazja, prawdopodobnie zdecydowałby się wystartować. Podkreślił przy tym, że Dakar jest czymś wyjątkowym, zupełnie innym nawet od rajdów WRC, w których ma przecież spore doświadczenie.
Zmiana po sześciu latach
Nowe stanowisko Kubicy jest szczególnie interesujące w zestawieniu z jego wypowiedziami z 2020 roku. Podczas internetowego spotkania zorganizowanego przez Orlen Team Polak mówił wówczas, że Dakar wymaga wieloletniego przygotowania, a jego doświadczenie z wyścigów i klasycznych rajdów niekoniecznie byłoby pomocne.
W rozmowie przytoczonej przez WP SportoweFakty Kubica oceniał, że potrzeba nawet czterech lub pięciu lat startów, aby naprawdę nauczyć się Dakaru. Zwracał uwagę na konieczność oszczędzania samochodu i odpowiedniego zarządzania tempem, co stanowi przeciwieństwo stylu jazdy, do którego przywykł.
Wtedy nie interesował go udział ograniczający się do samego ukończenia imprezy. Po sześciu latach jego perspektywa jest inna. Nie oznacza to, że Kubica przestał być ambitnym zawodnikiem. Raczej zaakceptował fakt, że w tak odmiennej dyscyplinie pierwszy start musiałby służyć przede wszystkim zdobywaniu doświadczenia. To właśnie ta zmiana podejścia sprawia, że ewentualny debiut stał się bardziej realny.
Rajdowiec z doświadczeniem
Kubica nie byłby w Dakarze zupełnym nowicjuszem w prowadzeniu samochodu poza torem wyścigowym. Po wypadku w Ronde di Andora w 2011 roku wrócił do sportu między innymi poprzez rajdy samochodowe. W 2013 roku zdobył mistrzostwo świata w kategorii WRC2, a później rywalizował również w najwyższej klasie WRC.
Rajdy terenowe stawiają jednak przed zawodnikami inne wymagania. W Dakarze liczą się nie tylko szybkość i umiejętność prowadzenia samochodu na luźnej nawierzchni, ale również nawigacja, wytrzymałość mechaniczna pojazdu i utrzymanie odpowiedniego tempa przez wiele dni. Błąd, który w klasycznym rajdzie kosztowałby kilkanaście sekund, na pustyni może oznaczać wielogodzinne straty albo koniec rywalizacji.
Sam Kubica zdaje sobie z tego sprawę. W najnowszym wywiadzie nie próbował przekonywać, że sukcesy w innych kategoriach automatycznie pozwoliłyby mu osiągać dobre wyniki w Dakarze. Przeciwnie, otwarcie przyznał, że nie wie, jak poradziłby sobie z takim wyzwaniem.
Alonso już testuje
Wypowiedź Polaka pojawiła się w interesującym momencie. Fernando Alonso, jego dawny rywal z Formuły 1, przygotowuje się do kolejnego występu w Dakarze. Hiszpan został zauważony podczas październikowych testów samochodu przygotowanego przez Prodrive na pustyni w Maroku.
Jak informuje „Mundo Deportivo”, Alonso sprawdzał pojazd na wydmach w rejonie Merzougi. W testach uczestniczył również Marc Coma, który pełnił funkcję jego pilota podczas debiutu w Dakarze w 2020 roku. Według hiszpańskich dziennikarzy projekt ma być związany z marką Aston Martin, wykorzystującą konstrukcję rozwijaną wcześniej dla Dacii.
Alonso ma już za sobą jeden start w Dakarze, zakończony 13. miejscem w klasyfikacji samochodów. Jego przykład pokazuje, że nawet kierowca z dwoma tytułami mistrza świata F1 musi poświęcić czas na opanowanie specyfiki rajdów terenowych. W przypadku Kubicy nie ma natomiast informacji o rozpoczęciu testów, rozmowach z zespołem ani przygotowaniu konkretnego programu startów.
Dakar może zmienić kontynent
Dodatkowym elementem jest niepewność dotycząca przyszłorocznej edycji imprezy. Według informacji agencji Reuters z 21 października Rajd Dakar 2027 może zostać przeniesiony z Arabii Saudyjskiej do Afryki ze względu na pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.
Agencja powołała się na trzy osoby związane z mistrzostwami świata w rajdach terenowych. Według ich relacji rywalizacja miałaby rozpocząć się prologiem w Hiszpanii lub Portugalii, a następnie przenieść do Maroka, gdzie zaplanowano około 12 etapów. W grę wchodzi termin 9–22 stycznia 2027 roku. W chwili publikacji doniesień organizatorzy nie przedstawili oficjalnego potwierdzenia takiej zmiany.
Ewentualny powrót Dakaru do Afryki byłby istotnym wydarzeniem dla całej dyscypliny. Rajd rozgrywano tam do 2007 roku, następnie przeniesiono go do Ameryki Południowej, a od 2020 roku jego gospodarzem była Arabia Saudyjska. Nie ma jednak podstaw, aby łączyć możliwą zmianę trasy z planami Kubicy, który nie wskazał żadnej konkretnej edycji jako celu.
Co dalej z Kubicą?
Na razie priorytetem Polaka pozostają wyścigi długodystansowe. W 2025 roku odniósł jeden z największych sukcesów swojej kariery, wygrywając 24-godzinny wyścig Le Mans w Ferrari zespołu AF Corse. W rozmowie z „Mundo Deportivo” podkreślił, że nadal czuje się konkurencyjny i chce podejmować kolejne sportowe wyzwania.
Dakar nie jest zresztą jedyną imprezą na jego liście. Kubica wspomniał również o chęci wystartowania w 24-godzinnym wyścigu na Nürburgringu, na słynnej pętli Nordschleife. Taki plan miał już w 2021 roku, ale nie doszedł on do skutku między innymi z powodu zmian w harmonogramie jego ówczesnych programów wyścigowych.
Najważniejsze w najnowszej deklaracji Kubicy nie jest więc zapowiedź konkretnego startu, lecz wyraźna zmiana nastawienia. Kierowca, który jeszcze sześć lat temu nie widział sensu w Dakarze bez perspektywy walki o dobry wynik, dziś dopuszcza udział przede wszystkim dla samego doświadczenia. Do zobaczenia Polaka na pustyni wciąż daleka droga, ale po raz pierwszy od dawna taki scenariusz ma jego wyraźną aprobatę.






