Aston Martin zwiększa przychody i poprawia rentowność, ale wciąż nie potrafi wyjść na plus. W trzecim kwartale 2026 roku brytyjski producent luksusowych samochodów odnotował 77,1 mln funtów straty przed opodatkowaniem, mimo że jego przychody wzrosły o 36%. Największym problemem pozostaje zadłużenie, które przekroczyło już 1,57 mld funtów.
Przychody rosną, straty pozostają
Opublikowane 28 października wyniki finansowe Aston Martina pokazują wyraźną poprawę w porównaniu z ubiegłym rokiem. W trzecim kwartale 2026 roku firma osiągnęła 388,7 mln funtów przychodów (ok. 2,05 mld zł), wobec 285,2 mln funtów (ok. 1,50 mld zł) w analogicznym okresie 2025 roku.
Jednocześnie strata przed opodatkowaniem zmniejszyła się ze 111,9 mln do 77,1 mln funtów (ok. 406 mln zł). Jeszcze wyraźniejszą poprawę widać w wyniku operacyjnym. Strata z działalności operacyjnej spadła z 56,1 mln do 26,4 mln funtów (ok. 139 mln zł), czyli o 53%.
W pierwszych dziewięciu miesiącach roku Aston Martin wypracował 1,017 mld funtów przychodów (ok. 5,36 mld zł), o 38% więcej niż rok wcześniej. Strata netto za ten okres wyniosła jednak 231,9 mln funtów (ok. 1,22 mld zł), wobec 280,5 mln funtów (ok. 1,48 mld zł) przed rokiem.
Valhalla poprawia wyniki
Za znaczną część wzrostu przychodów odpowiada Aston Martin Valhalla, czyli hybrydowy supersamochód z centralnie umieszczonym silnikiem. W trzecim kwartale producent dostarczył 127 egzemplarzy tego modelu, a od początku roku liczba dostaw samochodów z limitowanej serii Specials osiągnęła 352 sztuki. Rok wcześniej było ich zaledwie 20.
Sprzedaż droższych samochodów podniosła średnią cenę pojazdu dostarczonego przez producenta. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku wyniosła ona 243 tys. funtów (ok. 1,28 mln zł), co oznacza wzrost o 25% względem poprzedniego roku. W samym trzecim kwartale średnia sięgnęła 247 tys. funtów (ok. 1,30 mln zł).
Co istotne, wzrost ten wynika przede wszystkim z większego udziału limitowanych modeli w sprzedaży, a nie z powszechnych podwyżek cen. Średnia cena samochodów z podstawowej gamy Aston Martina w okresie dziewięciu miesięcy była nawet o 1% niższa niż rok wcześniej i wyniosła 185 tys. funtów (ok. 974 tys. zł).
Poprawiła się również marża brutto, która w trzecim kwartale wzrosła z 29% do 37,4%. Oznacza to, że po odliczeniu bezpośrednich kosztów sprzedaży i produkcji samochodów producent zatrzymuje większą część przychodów. Nie wystarcza to jednak jeszcze do pokrycia wszystkich kosztów działalności, finansowania i pozostałych obciążeń.
Zadłużenie nadal rośnie
Pomimo poprawy wyników operacyjnych sytuacja finansowa Aston Martina pozostaje trudna. Na koniec września 2026 roku zadłużenie netto wynosiło 1,572 mld funtów (ok. 8,28 mld zł). Dla porównania, na koniec grudnia 2025 roku było to około 1,38 mld funtów (ok. 7,27 mld zł).
W lipcu producent pozyskał nowe finansowanie dłużne, obejmujące pożyczkę w wysokości 450 mln funtów oraz dodatkową linię kredytową na 100 mln funtów. Zobowiązania te mają termin zapadalności w lipcu 2031 roku, a ich oprocentowanie ustalono na poziomie stawki SONIA powiększonej o 6,75 punktu procentowego.
Rosnące koszty finansowania są jednym z powodów, dla których poprawa działalności operacyjnej nie przekłada się na równie szybkie ograniczanie strat. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku koszty finansowe netto wyniosły 148,4 mln funtów (ok. 781 mln zł), wobec 61,9 mln funtów (ok. 326 mln zł) rok wcześniej.
Pozytywnym sygnałem jest natomiast ograniczenie odpływu gotówki. W okresie od stycznia do września ujemne wolne przepływy pieniężne wyniosły 225,2 mln funtów (ok. 1,19 mld zł), podczas gdy rok wcześniej sięgały 415 mln funtów (ok. 2,18 mld zł). To poprawa o 46%, wynikająca przede wszystkim z lepszych rezultatów operacyjnych i niższych wydatków inwestycyjnych.
Na koniec trzeciego kwartału Aston Martin dysponował płynnością finansową na poziomie około 320 mln funtów (ok. 1,68 mld zł). Kwota ta obejmuje dostępne środki i możliwości finansowania.
Sprzedaż bez wyraźnego przyspieszenia
Od początku roku Aston Martin dostarczył do sieci dealerskiej 3762 samochody, o 12% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Jednak po wyłączeniu limitowanych modeli obraz sprzedaży jest mniej optymistyczny. W trzecim kwartale dostawy samochodów z podstawowej gamy spadły o 9%, do około 1300 egzemplarzy.
Producent podkreśla, że sprzedaż detaliczna podstawowych modeli przewyższała dostawy do dealerów o ponad 20%. Jest to związane z ograniczaniem zapasów i dostosowywaniem produkcji do rzeczywistego popytu. Firma chce uniknąć nadmiernego gromadzenia samochodów w salonach, które wcześniej wymagało dodatkowego wsparcia finansowego dla dealerów.
Portfel zamówień na podstawową gamę odpowiada obecnie około pięciu miesiącom produkcji. To mniej niż docelowe sześć do dziewięciu miesięcy. Zarząd wskazuje, że popyt w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii pozostaje stosunkowo mocny, natomiast rynek chiński nadal stanowi wyzwanie.
Aston Martin ograniczył w ciągu dwóch lat liczbę dealerów w Chinach o około 40%, koncentrując się na jakości sieci sprzedaży. Dodatkową niepewność wprowadzają amerykańskie cła, zmiany opodatkowania luksusowych samochodów w Chinach oraz sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie.
Nowe modele mają pomóc
Pomimo utrzymujących się strat producent nie rezygnuje z poszerzania oferty. Do gamy SUV-ów dołączył DBX GT, a w sierpniu zaprezentowano model Valen, określany przez Aston Martina jako najmocniejszy seryjny samochód z silnikiem umieszczonym z przodu. Pierwsze dostawy tego ostatniego zaplanowano na drugi kwartał 2027 roku.
Kolejną nowością jest Valhalla Spider, czyli otwarta odmiana hybrydowego supersamochodu. Według informacji przekazanych podczas konferencji wynikowej łączna produkcja wersji Coupe i Spider ma nieznacznie przekroczyć pierwotnie zapowiadane 999 egzemplarzy. Około jednej czwartej tej liczby przypadnie na Spidera.
Dostawy otwartej wersji mają rozpocząć się w trzecim kwartale 2027 roku, a zamówienia obejmują już samochody przewidziane do przekazania klientom w czwartym kwartale. Pozostałe egzemplarze Valhalli Coupe mają natomiast trafić do nabywców do końca pierwszej połowy przyszłego roku.
Plan naprawczy bez zmian
Dyrektor generalny Aston Martina, Adrian Hallmark, ocenił wyniki za dziewięć miesięcy jako dowód postępów w restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstwa. W oficjalnym komunikacie zwrócił uwagę na poprawę marży i niemal dwukrotne ograniczenie odpływu gotówki:
Wyniki osiągnięte od początku 2026 roku pokazują wymierne i konsekwentne postępy w finansowej transformacji Aston Martina. Dostawy Valhalli oraz korzyści z programu restrukturyzacji podniosły marżę brutto do 35%, a odpływ wolnych środków pieniężnych niemal się zmniejszył o połowę, przybliżając nas do celu, jakim jest generowanie gotówki.
Firma podtrzymuje prognozy na cały 2026 rok. Zakłada dostawy na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznych 5448 samochodów, w tym około 500 egzemplarzy Valhalli Coupe. Marża brutto ma wzrosnąć do wysokich trzydziestu kilku procent, a skorygowana marża operacyjna EBIT zbliżyć się do zera.
Osiągnięcie tych celów nie oznaczałoby jeszcze wypracowania zysku netto. Aston Martin musi bowiem nie tylko poprawiać rentowność produkcji, ale również obsługiwać znaczne zadłużenie. Najnowsze wyniki pokazują, że strategia sprzedaży droższych i bardziej ekskluzywnych modeli przynosi efekty, jednak droga do trwałej rentowności pozostaje długa.
Inwestorzy nadal podchodzą do perspektyw producenta ostrożnie. Jak informowała agencja Alliance News, w środowe popołudnie 28 października akcje Aston Martina na londyńskiej giełdzie traciły 1,5%, osiągając cenę 37,46 pensa. We wrześniu spółka została również usunięta z indeksu FTSE 250. Poprawa wyników finansowych nie wystarczyła więc dotychczas, aby całkowicie rozwiać obawy dotyczące przyszłości brytyjskiej marki.






