Regulowane ceny paliw mogą wrócić na polskie stacje podczas ostatnich dwóch tygodni wakacji. Rząd uzależnia interwencję od dalszej sytuacji na rynku, natomiast branża paliwowa już apeluje, by nowe przepisy nie powtórzyły dwóch problemów znanych z wcześniejszego pakietu CPN.
Regulowane ceny paliw mogą wrócić w sierpniu
Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd rozważy ponowne ograniczenie cen paliw, jeżeli sytuacja na rynku pozostanie niestabilna i pojawi się ryzyko kolejnych podwyżek. Rozwiązanie miałoby obowiązywać przynajmniej przez ostatnie dwa tygodnie wakacji, czyli w okresie wzmożonych powrotów z urlopów.
Nie przesądzono jeszcze, czy przywrócony zostanie cały pakiet CPN, czy tylko wybrane jego elementy. Wśród rozważanych narzędzi znajdują się maksymalne ceny detaliczne oraz czasowe obniżenie podatku VAT na paliwa. Szczegółowe projekty przepisów nie zostały dotąd przedstawione.
Poprzedni pakiet CPN kosztował 4,7 mld zł
Program Ceny Paliwa Niżej obowiązywał od końca marca do końca czerwca 2026 roku. Obejmował obniżenie akcyzy do minimalnego poziomu dozwolonego w Unii Europejskiej, zmniejszenie stawki VAT z 23 do 8% oraz wprowadzenie maksymalnych cen na stacjach. Według wyliczeń Ministerstwa Finansów trzymiesięczne działanie pakietu kosztowało budżet państwa około 4,7 mld zł. Po wygaśnięciu osłon średnia cena benzyny Pb95 wzrosła o 98 gr za litr, natomiast oleju napędowego o 93 gr za litr.
Rząd podkreśla, że ewentualna kolejna interwencja będzie zależała od notowań ropy, kursu złotego i rozwoju sytuacji geopolitycznej. Sama zapowiedź nie oznacza więc jeszcze, że określone stawki zaczną automatycznie obowiązywać na wszystkich stacjach.
Jedna cena dla wszystkich stacji okazała się problemem
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego oczekuje na konkretne projekty zmian, ale już wskazuje dwa elementy wymagające korekty. Pierwszym jest stosowanie jednakowej ceny maksymalnej niezależnie od lokalizacji stacji. W poprzednim systemie taki sam limit obowiązywał zarówno na zwykłych stacjach miejskich, jak i przy autostradach oraz drogach ekspresowych. Organizacja zwraca uwagę, że obiekty działające przy głównych trasach ponoszą wyższe koszty operacyjne, w tym opłaty związane z dzierżawą i koncesjami.

fot. Skoda
Zdaniem branży nieuwzględnienie tych różnic może pogarszać rentowność stacji autostradowych. W praktyce oznaczałoby to, że przedsiębiorca ponoszący wyższe koszty musiałby sprzedawać paliwo w tej samej cenie co placówka działająca w tańszej lokalizacji.
Diesel premium w cenie zwykłego oleju napędowego
Drugim problemem było nierozróżnianie poszczególnych odmian oleju napędowego. W przypadku benzyny przepisy przewidywały osobne ceny maksymalne dla Pb95 i Pb98, natomiast dla diesla obowiązywał jeden limit. W rezultacie droższy olej napędowy premium musiał być sprzedawany w cenie nieprzekraczającej stawki ustalonej również dla podstawowego paliwa. Tymczasem wzbogacone odmiany diesla zwykle kosztują na stacjach o kilkadziesiąt groszy za litr więcej.
Branża chce, aby przy projektowaniu nowych regulacji uwzględniono segment paliw premium. Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w której odmiennie wyceniane produkty zostają objęte jednym limitem tylko dlatego, że formalnie należą do tej samej kategorii paliwa.
Orlen deklaruje gotowość do obniżenia cen
Orlen pozytywnie ocenia możliwość przywrócenia pakietu CPN. Koncern zapewnia, że ma procedury i zaplecze operacyjne pozwalające wdrożyć nowe wymagania, jeżeli rząd zdecyduje się na ceny maksymalne i uchwalone zostaną odpowiednie przepisy. Spółka podkreśla jednocześnie, że jej priorytetem pozostaje ciągłość dostaw. Ewentualne limity musiałyby więc nie tylko obniżać rachunki kierowców, lecz także uwzględniać realne koszty zakupu, transportu oraz sprzedaży paliwa.
Na razie kierowcy muszą czekać na decyzję rządu i szczegóły planowanej interwencji. Powrót tańszego tankowania pod koniec wakacji jest rozważanym scenariuszem, a nie zatwierdzonym rozwiązaniem.






