Nieznaczne najechanie na linię, sporna ocena sytuacji z pieszym czy zachowanie, które nie doprowadziło do realnego zagrożenia – takie sytuacje mogą przesądzić o wyniku praktycznego egzaminu na prawo jazdy. Przypadki opisywane po skargach zdających pokazują, jak duże znaczenie ma sposób interpretowania przepisów przez egzaminatora. Problem jest tym istotniejszy, że nadzór nad systemem już wcześniej wzbudzał zastrzeżenia Najwyższej Izby Kontroli.
Jedno koło i koniec egzaminu
Jednym z przykładów jest egzamin przeprowadzony w Krośnie. Zdająca podczas skrętu w lewo nieznacznie najechała jednym kołem na końcowy fragment podwójnej linii ciągłej. Egzaminator zakończył próbę z wynikiem negatywnym.
Sprawa nabiera znaczenia w kontekście zmian przepisów. Od 2024 r. niektóre błędy nie musiały automatycznie oznaczać zakończenia egzaminu, jeżeli nie powodowały zagrożenia. W 2025 r. powróciła jednak tabela zachowań skutkujących przerwaniem egzaminu, co ponownie ograniczyło zakres oceny okoliczności konkretnego zdarzenia.
Nie oznacza to oczywiście, że naruszenie oznakowania można ignorować. Problem dotyczy czegoś innego: czy każdy formalny błąd powinien automatycznie przesądzać o niezdaniu egzaminu, niezależnie od jego skali, warunków na drodze i rzeczywistego wpływu na bezpieczeństwo.
Gdy ocena egzaminatora zostaje podważona
Praktyka pokazuje, że wynik egzaminu nie zawsze jest ostateczny. W jednej z wcześniej opisanych spraw kursantka nie zatrzymała się przed przejściem, przy którym piesza zatrzymała się około metra od krawędzi jezdni. Egzaminator uznał, że doszło do nieustąpienia pierwszeństwa osobie wchodzącej na przejście, po czym zakończył egzamin.
Zdająca odwołała się od wyniku. Marszałek województwa unieważnił egzamin, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało tę decyzję. Spór trafił dalej, ponieważ z interpretacją organów nadzorczych nie zgadzali się egzaminator oraz prokurator.
Takie przypadki dobrze pokazują, że ocena zachowania na drodze może prowadzić do poważnych sporów interpretacyjnych. Dla osoby zdającej konsekwencja jest natomiast bardzo konkretna – negatywny wynik oznacza konieczność ponownego podejścia do egzaminu.
Ogromne różnice między egzaminatorami
Dodatkowe pytania wywołują statystyki zdawalności. W lutym 2026 r. opisywano przypadki egzaminatorów pracujących w Łodzi i Piotrkowie Trybunalskim, u których egzamin praktyczny oblewała zdecydowana większość kandydatów. W skrajnym przypadku odsetek negatywnych wyników sięgał 97%.
Wcześniej podobną sytuację ujawniono w Ciechanowie. U jednego z egzaminatorów w drugim kwartale 2024 r. na 275 przeprowadzonych egzaminów zdało 26 osób. Oznaczało to, że wynik negatywny otrzymało około 90% kandydatów.
Sama niska zdawalność nie dowodzi nieprawidłowego egzaminowania. Może jednak stanowić sygnał wymagający analizy, szczególnie gdy wyniki konkretnego egzaminatora wyraźnie odbiegają od rezultatów innych osób wykonujących tę samą pracę.
NIK już wskazywała problemy z nadzorem
Zastrzeżenia do sposobu kontrolowania systemu egzaminowania pojawiały się już wcześniej. W kontroli dotyczącej Dolnego Śląska Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że obowiązek nadzoru nad egzaminami państwowymi i ewidencją egzaminatorów nie zawsze był wykonywany prawidłowo i rzetelnie.
NIK zwrócił uwagę m.in. na sposób wykorzystywania statystyk zdawalności. Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego prowadził wymagane kwartalne analizy, ale ich wyników nie wykorzystywano do wyjaśniania przyczyn najwyższych i najniższych poziomów zdawalności ani do typowania ośrodków wymagających kontroli.
Kontrolerzy stwierdzili również, że kompleksowe kontrole WORD nie zawsze obejmowały cały wymagany zakres działalności związanej z egzaminami. NIK wskazywała ponadto na brak współpracy urzędu marszałkowskiego z policją przy kontroli praktycznej części egzaminów.
Kto sprawdza egzaminujących?
To właśnie nadzór jest jednym z kluczowych elementów całej sprawy. Duże różnice w zdawalności nie muszą oznaczać, że egzaminator postępuje niewłaściwie, ale powinny umożliwiać wychwycenie nietypowych wyników i sprawdzenie ich przyczyn.
Problem dostrzeżono również na Mazowszu. W 2026 r. uruchomiono tam projekt Laboratorium BRD, którego jednym z celów jest dokładniejsza analiza danych dotyczących szkolenia i egzaminowania kierowców. Badane mają być m.in. przyczyny negatywnych wyników egzaminów oraz różnice w sposobie oceniania kandydatów.
Dopiero takie dane mogą odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy miejsce i osoba przeprowadzająca egzamin mają wpływ na szanse zdającego większy niż powinny mieć w jednolitym państwowym systemie? Pojedyncze skargi pokazują konkretne przypadki, ale do rzetelnej oceny całego systemu potrzebne są porównywalne statystyki i skuteczny nadzór.






