W sierpniu wjechał Ursusem na świeżo wyasfaltowaną ulicę i zniszczył pługiem około 200 metrów nawierzchni. Teraz na ulicę Rybacką w Gliwicach wrócił asfalt, a przy ponownych robotach obecna była policja. Spór między 60-letnim rolnikiem a miastem jednak się nie zakończył, natomiast sprawa zniszczenia drogi nadal ma swój wymiar karny.
Asfalt wrócił na Rybacką
Ulica Rybacka w gliwickiej dzielnicy Ostropa ponownie doczekała się asfaltowej nawierzchni. Drogowcy przystąpili do naprawy fragmentu jezdni zniszczonego 7 sierpnia 2026 roku przez miejscowego rolnika Józefa Magierę. Tym razem prace odbywały się w obecności funkcjonariuszy policji.
Odbudowę rozpoczęto 21 października. Najpierw konieczne było usunięcie uszkodzonej nawierzchni, która przez ponad dwa miesiące przypominała o nietypowym incydencie. Drogowcy sfrezowali zniszczony asfalt i przygotowali odcinek do ponownego ułożenia warstwy bitumicznej.
Nową nawierzchnię zaplanowano na 23 października. Jak informują Fakt, asfalt ostatecznie wrócił na ulicę Rybacką. Obecność policji miała szczególne znaczenie, ponieważ mężczyzna odpowiedzialny za sierpniowe zniszczenia nie zrezygnował ze swoich roszczeń dotyczących gruntu.
Ursus kontra świeży asfalt
Historia rozpoczęła się 7 sierpnia, kiedy na ulicy Rybackiej prowadzono prace drogowe. Około godziny 15.00 na świeżo wykonaną nawierzchnię wjechał 60-letni rolnik prowadzący ciągnik Ursus z podłączonym pługiem. Zamiast ominąć plac budowy, opuścił narzędzie rolnicze i zaczął niszczyć asfalt.
Uszkodzonych zostało około 200 metrów jezdni. Na nagraniach, które błyskawicznie rozeszły się po internecie, widać było głębokie bruzdy pozostawione przez pług w nowej nawierzchni. Przed kontynuowaniem jazdy mężczyznę powstrzymali pracownicy budowy, ustawiając maszyny w sposób uniemożliwiający dalsze niszczenie drogi.
Na miejsce wezwano policję, która zatrzymała rolnika na gorącym uczynku. Badanie wykazało, że kierowca był trzeźwy. Ciągnik został zabezpieczony, a sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód.
Początkowo Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach oszacował straty na około 400 tys. zł. Wstępna kwota uwzględniała nie tylko uszkodzenia asfaltu, lecz także możliwe zniszczenia podbudowy. Późniejsza wycena wykazała jednak szkodę wynoszącą około 184 tys. zł.
Spór o własność gruntu
Za zachowaniem rolnika stoi wieloletni konflikt dotyczący własności terenu. Józef Magiera utrzymuje, że droga przebiega przez ziemię należącą do jego rodziny, a prowadzone przez samorząd roboty są nielegalne. Z tego powodu sprzeciwiał się wykonaniu asfaltowej nawierzchni.
Zupełnie inne stanowisko przedstawia Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach. Według urzędników ulica Rybacka w całości znajduje się na gruncie należącym do miasta, a realizacja inwestycji nie wymagała zgody prywatnego właściciela.
Nie jest to pierwszy konflikt związany z pracami na tej ulicy. Według wcześniejszych relacji lokalnych mediów mężczyzna miał już w przeszłości utrudniać roboty drogowe, między innymi uszkadzając krawężniki. Sierpniowy incydent był jednak zdecydowanie poważniejszy, ponieważ doprowadził do zniszczenia znacznego fragmentu świeżo wykonanej nawierzchni.
Rolnik nie zmienił stanowiska również po wszczęciu postępowania karnego. Kiedy 21 października drogowcy ponownie pojawili się na Rybackiej, mężczyzna także przyjechał na miejsce. W rozmowie z Faktem zapowiadał dalsze działania i przekonywał, że asfalt nie powinien tam powstać.
Od aresztu do sądu
Po sierpniowym zdarzeniu Józefowi Magierze przedstawiono początkowo zarzut zniszczenia mienia znacznej wartości. Sąd zdecydował wówczas o zastosowaniu tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Sytuacja zmieniła się jednak po dokładniejszym oszacowaniu szkód.
Wycena na około 184 tys. zł spowodowała zmianę kwalifikacji prawnej czynu. Ponieważ wartość szkody okazała się niższa od progu przewidzianego dla mienia znacznej wartości, odpadła jedna z przesłanek uzasadniających wcześniejsze aresztowanie. 14 sierpnia rolnik opuścił areszt, a prokuratura zastosowała wobec niego dozór policyjny i poręczenie majątkowe.
Kolejny zwrot nastąpił 1 października. Sąd Rejonowy w Gliwicach rozpatrywał zażalenia obrony dotyczące zastosowanych środków. Uchylił dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe, dzięki czemu mężczyzna nie musiał już regularnie zgłaszać się na komisariat. Nie odzyskał jednak zabezpieczonego ciągnika.
Rozstrzygnięcie dotyczące środków zapobiegawczych nie oznaczało zakończenia postępowania karnego ani uniewinnienia rolnika. Sprawa zniszczenia drogi pozostawała przedmiotem zainteresowania śledczych.
Co dalej z rolnikiem?
Jeszcze 19 października prokuratura informowała, że oczekuje na kompleksową opinię sądowo-psychiatryczną dotyczącą podejrzanego. Wcześniejsze badanie przeprowadzone przez dwóch psychiatrów wymagało uzupełnienia o opinię psychologa.
Prokurator Mariusz Dulba z Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód wyjaśniał w rozmowie z portalem o2.pl, że po uzyskaniu dokumentacji podejrzany i jego obrońca będą mogli zapoznać się z materiałami postępowania. Jeśli ustalenia nie ulegną zmianie, sprawa ma zakończyć się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu.
W praktyce oznacza to, że ponowne wyasfaltowanie ulicy rozwiązuje jedynie problem uszkodzonej nawierzchni. Nie rozstrzyga natomiast konfliktu o własność terenu ani odpowiedzialności karnej za sierpniowe wydarzenia.
Odbudowa drogi pokazuje również, jak kosztowne mogą być konsekwencje celowego uszkodzenia infrastruktury. Pierwotnie wykonane roboty trzeba było częściowo powtórzyć, a mieszkańcy przez ponad dwa miesiące pozostawali z uszkodzonym odcinkiem ulicy. Teraz asfalt znów znajduje się na swoim miejscu. Otwarte pozostaje pytanie, czy to rzeczywiście koniec konfliktu na Rybackiej.






