Czy kierowca, który pędzi ponad 300 km/h i doprowadza do śmiertelnego wypadku, może odpowiadać za zabójstwo, nawet jeśli nie chciał nikogo zabić?
Zdaniem prof. Mikołaja Małeckiego, karnisty z Uniwersytetu Jagiellońskiego, w skrajnych przypadkach należy rozważyć zastosowanie przepisów o zabójstwie z zamiarem ewentualnym. Ekspert przedstawił to stanowisko w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej. Nie oznacza to jednak, że sama ekstremalna prędkość automatycznie przesądza o takiej kwalifikacji prawnej.
Sebastian Majtczak skazany na 8 lat więzienia
21 października 2026 r. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na 8 lat pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1. Do tragedii doszło 16 września 2023 r. Zginęli w niej rodzice i ich pięcioletni syn.
Według ustaleń biegłych przedstawionych w procesie BMW prowadzone przez oskarżonego poruszało się przed zderzeniem z prędkością od 315 do 329 km/h. Sąd orzekł również 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów i zasądził zadośćuczynienia w łącznej wysokości 2,5 mln zł. Wyrok jest nieprawomocny.
Sebastian M. został skazany za spowodowanie wypadku, a nie za zabójstwo. Właśnie różnicy między tymi kwalifikacjami dotyczy stanowisko prof. Małeckiego przedstawione w rozmowie z PAP.
Czym jest zabójstwo z zamiarem ewentualnym?
Polskie prawo karne rozróżnia zamiar bezpośredni i zamiar ewentualny. Zgodnie z art. 9 § 1 Kodeksu karnego czyn jest umyślny, gdy sprawca chce go popełnić albo — przewidując możliwość jego popełnienia — godzi się na to.
W przypadku zabójstwa z zamiarem ewentualnym nie trzeba więc wykazywać, że sprawca chciał pozbawić życia konkretną osobę. Konieczne jest jednak udowodnienie, że przewidywał możliwość spowodowania śmierci człowieka i godził się na taki skutek.
To istotne rozróżnienie. Samo przewidywanie niebezpieczeństwa nie jest jeszcze równoznaczne z godzeniem się na śmierć innych. Sąd musi ocenić okoliczności konkretnego zdarzenia i ustalić, jaki był stosunek psychiczny sprawcy do możliwego skutku.
Dlatego nie można automatycznie uznać każdego śmiertelnego wypadku spowodowanego przez kierowcę jadącego z bardzo dużą prędkością za zabójstwo. Prędkość i sposób jazdy mogą mieć znaczenie dla oceny zamiaru, ale nie zastępują dowodów wymaganych do przypisania takiego przestępstwa.
Co postuluje prof. Mikołaj Małecki?
W wywiadzie dla PAP prof. Małecki przekonuje, że ekstremalnie szybka jazda po drodze publicznej powinna prowadzić do ponownej oceny, czy w danej sprawie właściwa jest kwalifikacja nieumyślnego spowodowania wypadku. Jak wskazuje, przy prędkości około 300 km/h kierowca świadomie podejmuje skrajne ryzyko i znacznie ogranicza możliwość reagowania na sytuację na drodze.
Według Profesora „szokująca prędkość na drodze powinna się kończyć szokującą kwalifikacją prawną”. W jego ocenie w najbardziej drastycznych przypadkach należy rozważyć przepisy o zabójstwie z zamiarem ewentualnym, zamiast z góry zakładać, że chodzi wyłącznie o nieumyślne spowodowanie wypadku.
To stanowisko eksperta dotyczące interpretacji prawa, a nie zasada, która automatycznie wiąże prokuraturę i sądy. O tym, czy zamiar ewentualny można udowodnić, decydują okoliczności sprawy oraz zgromadzony materiał dowodowy.
Wypadek ze skutkiem śmiertelnym a zabójstwo. Różnice prawne
Art. 177 § 2 Kodeksu karnego dotyczy wypadku komunikacyjnego, którego następstwem jest śmierć człowieka albo ciężki uszczerbek na zdrowiu. W brzmieniu właściwym dla zdarzenia z września 2023 r. przepis przewidywał karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. W sprawie wypadku na A1 sąd wymierzył karę w górnej granicy tego przedziału.
Zabójstwo jest odrębnym przestępstwem umyślnym, określonym w art. 148 Kodeksu karnego. Jeżeli rozważana jest odpowiedzialność za śmierć kilku osób w wyniku jednego czynu, trzeba uwzględnić także szczególne przepisy dotyczące takiej sytuacji. Nie można jednak przesądzić kwalifikacji ani wymiaru kary bez analizy wszystkich znamion przestępstwa i przepisów właściwych dla daty zdarzenia.
Różnica nie polega więc wyłącznie na surowości sankcji. Kluczowe jest ustalenie, czy sprawca nieumyślnie doprowadził do wypadku, czy też przewidywał możliwość śmierci człowieka i godził się na nią.
Czy prędkość 300 km/h wystarczy, by mówić o zabójstwie?
Nie ma przepisu, który ustanawiałby granicę prędkości, po której przekroczeniu śmiertelny wypadek automatycznie staje się zabójstwem. Ocenie podlegają wszystkie okoliczności: sposób jazdy, sytuacja na drodze, zachowanie kierowcy i dowody pozwalające ustalić, co przewidywał oraz na jaki skutek się godził.
Postulat prof. Małeckiego dotyczy zatem sposobu stosowania obowiązujących przepisów w najbardziej skrajnych przypadkach. Profesor uważa, że ekstremalna prędkość może uzasadniać rozważenie zamiaru ewentualnego. Nie oznacza to jednak, że taka kwalifikacja jest właściwa w każdej sprawie, w której ktoś jechał z prędkością około 300 km/h.
Granica odpowiedzialności przebiega nie tylko między jazdą bezpieczną a niebezpieczną, lecz także między nieumyślnym spowodowaniem skutku a umyślnym działaniem z zamiarem ewentualnym. To rozróżnienie musi zostać wykazane na podstawie dowodów, a nie wyłącznie na podstawie tragicznego rezultatu zdarzenia.






