Sebastian Majtczak został skazany na 8 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1. Sąd orzekł również 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów i przyznał bliskim ofiar łącznie 2,5 mln zł.
Do tragedii doszło we wrześniu 2023 r., gdy kierowane przez niego BMW M850i zderzyło się z Kią Proceed, którą podróżowała trzyosobowa rodzina. Rodzice i ich pięcioletni syn zginęli w płonącym samochodzie.
Według opinii biegłych BMW tuż przed zderzeniem mogło poruszać się z prędkością nawet 329 km/h. Wyrok jest nieprawomocny.
Tragiczny wypadek na autostradzie A1
Do tragedii doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie miejscowości Sierosław, niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego. Kierowane przez Sebastiana Majtczaka BMW M850i zderzyło się z Kią Proceed, którą podróżowała trzyosobowa rodzina z Myszkowa.
Po zderzeniu Kia uderzyła w bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Zginęli rodzice, Patryk i Martyna, oraz ich pięcioletni syn Oliwier. Rodzina wracała z wakacyjnego wyjazdu. Nikt z podróżujących Kią nie przeżył.
Wypadek wywołał ogromne poruszenie w całej Polsce. Szczególne emocje wzbudziły ustalenia dotyczące prędkości BMW oraz późniejszy wyjazd kierowcy za granicę.
BMW jechało nawet 329 km/h
Jednym z najważniejszych dowodów w procesie była opinia biegłych zajmujących się rekonstrukcją wypadków. Eksperci ustalili, że BMW poruszało się przed zderzeniem z prędkością od 315 do 329 km/h. Kia jechała natomiast z prędkością około 140 km/h, korzystając z tempomatu.
Według ustaleń biegłych kierowca Kii poruszał się środkowym pasem i nie zmieniał toru jazdy w sposób, który tłumaczyłby zderzenie. BMW uderzyło w tył samochodu rodziny.
Ustalenia ekspertów były sprzeczne z wersją przedstawianą przez Majtczaka, według której Kia miała zajechać mu drogę. Obrona kwestionowała opinię biegłych i sposób rekonstrukcji zdarzenia. Sąd musiał ocenić te argumenty w zestawieniu z pozostałym materiałem dowodowym.
Po wypadku wyjechał z Polski. Zatrzymano go w Dubaju
Po wypadku Majtczak opuścił Polskę. Według informacji przekazywanych przez prokuraturę wyjechał do Niemiec, a następnie przez Turcję dotarł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Został objęty międzynarodowymi poszukiwaniami i zatrzymany w Dubaju. Po przeprowadzeniu procedury ekstradycyjnej sprowadzono go do Polski 26 maja 2025 r. Następnego dnia przedstawiono mu zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
Majtczak nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu. Jego wyjazd z kraju i wielomiesięczna procedura ekstradycyjna sprawiły, że sprawa była szeroko komentowana jeszcze przed rozpoczęciem procesu.
Przeprosiny podczas procesu
Podczas mów końcowych 7 października 2026 r. Majtczak zwrócił się do bliskich ofiar i przeprosił za tragedię. W swoim wystąpieniu odnosił się do przyszłości, której rodzina nie będzie już mogła dzielić z bliskimi, którzy zginęli w wypadku.
Jego słowa wywołały silne emocje na sali sądowej. Matka Martyny opuściła salę podczas wystąpienia oskarżonego. Bliscy ofiar krytycznie odnosili się do przeprosin, ponieważ Majtczak jednocześnie podtrzymywał swoją wersję przebiegu zdarzenia i wnosił o uniewinnienie.
Sebastian Majtczak skazany na 8 lat więzienia
21 października 2026 r. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim uznał Sebastiana Majtczaka za winnego spowodowania śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 i wymierzył mu karę 8 lat pozbawienia wolności, ale na jej poczet zaliczył już dotychczasowy czas przebywania w aresztach, zarówno w Polsce jak i zagranicą. Sąd orzekł również 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Bliskim ofiar przyznano ponadto łącznie 2,5 mln zł.
Prokuratura domagała się 8 lat więzienia, 15-letniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz świadczeń dla bliskich ofiar. Obrona wnosiła o uniewinnienie, kwestionując ustalenia dotyczące przebiegu wypadku.
Wyrok jest nieprawomocny. Sprawa nie jest więc jeszcze ostatecznie zakończona i może być przedmiotem kontroli sądu drugiej instancji.





