MotoGuru.pl

Karuzela ekscytacji, czyli hybrydowe Fordy: S-Max i Galaxy

W dobie SUV-ów samochody segmentu minivanów i vanów zdają się być przeżytkiem. Ale nie dla Forda. Amerykański producent właśnie pokazał S-Maxa i Galaxy w wariantach zelektryfikowanych. Brzmi ekscytująco? 

Być może, ale co najwyżej dla wymierającego gatunku fanów tatusiowozów. W każdym razie oba modele korzystają z tego samego napędu, co Kuga Hybrid. Oznacza to 2,5-litrowy silnik oraz elektryczną jednostkę współpracującą z baterią litowo-jonową o pojemności 1.1 kWh. Łączna moc układu to 190 KM. Osiągi są iście ekscytujące. Pierwsza setka pojawia się na prędkościomierzu już po 9,8 s w przypadku S-maxa lub 10 s w przypadku Galaxy. Dla porównania na dokonanie tego samego Kuga potrzebuje 9,1 s.

Ale to nie jest tak istotne. Co nas powinno interesować to fakt, że zarówno S-Max, jak i Galaxy, są wyposażone w sprytny system odzyskiwania energii podczas hamowania, który… sprytnie odzyskuje do 90% energii, która zmarnowałaby się podczas hamowania. Jeśli dla potencjalnych klientów to wciąż za mało, być może do ich rozsądku przemówi deklarowane przez producenta zużycie paliwa. W cyklu WLTP S-Max ma zadowalać się 6,4 litrami na każde 100 kilometrów, emitując przy tym około 146-147 g/km CO2. Podobnie sprawa wygląda w przypadku Galaxy – od 6,4 do 6,5 l/100 km i 148-149 g/km CO2. 

Ford S-Max oferowany jest w wersji 5- i 7-osobowej. Za 3-cim rzędem siedzeń wygospodarowano 285 litrów przestrzeni na bagaże.
Ford S-Max i Galaxy – walory praktyczne

Żaden z modeli jeszcze nie wypstrykał się ze wszystkich asów. S-Max w wersji 5-osobowej jest w stanie holować przyczepę o masie 1750 kilogramów, zaś w 7-osobowej – 1560 kilogramów. Po złożeniu wszystkich siedzeń w bagażniku zyskamy przestrzeń aż 2200 litrów. W wersji 7-osobowej za trzecim rzędem wygospodarowano całkiem niezłe 285 litrów. W przypadku Galaxy obie ostatnie wspomniane wartości są nieco wyższe i wynoszą odpowiednio: 2339 litrów i 300 litrów. 

Ostatnim punktem na trasie o dumnej (i jakże trafnej) nazwie ekscytacja jest wnętrze. A w nim znajdziemy materiałową tapicerkę, dwustrefową klimatyzację, 8-calowy ekran systemu multimedialnego i 10,1-calowy wyświetlacz pod deską rozdzielczą. Ford nie poskąpił technologicznych dobrodziejstw w postaci świateł do jazdy dziennej w technologii LED, systemu rozpoznawania znaków drogowych, asystenta pasa ruchu, przednich i tylnych czujników parkowania, czy aktywnego tempomatu. To wszystko jest standardem w wyposażeniu Titanium. A jest tego nawet więcej – warto wspomnieć choćby o 17-calowych felgach aluminiowych, które nadają szyku, elegancji i sportowego charakteru. Albo i nie.

Ford S-Max i Galaxy – ceny w Polsce

Za bazową wersję Forda S-Maxa Titanium 2.5 Hybrid zapłacimy co najmniej 170 300 zł. Galaxy 2.5 Hybrid w wyposażeniu Trend to wydatek od 170 450 zł. Oznacza to, że rodzice piątki dzieci, którzy są beneficjentami programu 500+, wyjdą na zero po 68 miesiącach.