Wypożyczalnia samochodów może zapłacić nawet 7500 zł za wykroczenie popełnione przez klienta, choć prawidłowo wskaże, kto korzystał z auta. Takie ryzyko niesie projekt zmian w przepisach przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury. Branża alarmuje, że nowe regulacje mogą doprowadzić do wzrostu cen wynajmu samochodów, ograniczenia dostępności usług, a nawet bankructw części przedsiębiorstw.
Mandat za kierowcę?
Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić sposób egzekwowania kar za wykroczenia rejestrowane przez fotoradary. Projekt ustawy oznaczony numerem UD263 przewiduje, że jeżeli kierowca nie dopełni wymaganych formalności, finansowe konsekwencje mogą ponieść właściciel pojazdu lub jego użytkownik ujawniony w Centralnej Ewidencji Pojazdów. To szczególnie istotne dla wypożyczalni, firm leasingowych i przedsiębiorstw posiadających floty samochodów służbowych.
Jak wynika z informacji przedstawionych przez „Rzeczpospolitą”, nowy mechanizm zakłada 30 dni od doręczenia właścicielowi zawiadomienia na uzyskanie podpisanego oświadczenia kierującego o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu. Jeśli wymagane oświadczenie nie zostanie złożone, właściciel lub wskazany w ewidencji użytkownik pojazdu może zostać obciążony administracyjną karą pieniężną. Samo przekazanie danych osoby, która prowadziła samochód, nie zawsze wystarczy do uniknięcia odpowiedzialności.
Co istotne, projekt przewiduje wyjątek dla firm leasingowych oraz przedsiębiorstw oferujących wynajem długoterminowy, przekraczający 30 dni. Zgodnie z projektowanym art. 140an ust. 1 pkt 2 lit. a podmioty te mogą uniknąć kary, wykazując, że w chwili popełnienia wykroczenia nie były posiadaczami pojazdu. Analogicznego rozwiązania nie przewidziano dla wypożyczalni krótkoterminowych, w których samochody często zmieniają użytkowników. W ich przypadku samo udokumentowanie, że auto znajdowało się w rękach klienta, nie wystarczy do zwolnienia z odpowiedzialności.
Projektowane sankcje są znacznie wyższe od standardowych mandatów. W przypadku przekroczenia prędkości wysokość kary administracyjnej ma zależeć od skali naruszenia:
- Do 30 km/h – 1500 zł.
- Od 31 do 40 km/h – 2400 zł.
- Od 41 do 50 km/h – 3000 zł.
- Od 51 do 60 km/h – 4500 zł.
- Od 61 do 70 km/h – 6000 zł.
- Powyżej 71 km/h – 7500 zł.
Za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej przewidziano 3000 zł, natomiast za zignorowanie sygnalizacji na przejeździe kolejowym – 6000 zł. Nie są to nowe stawki mandatów dla kierowców, lecz proponowane kary administracyjne związane z brakiem skutecznego zakończenia procedury ustalania odpowiedzialności za wykroczenie.
Wypożyczalnie zapłacą miliony?
Największe obawy zgłaszają firmy oferujące wynajem krótkoterminowy. W ich przypadku samochód może zmieniać użytkownika nawet kilka razy w krótkim okresie, a zawiadomienie o wykroczeniu często dociera już po zakończeniu najmu. Wypożyczalnia dysponuje wówczas danymi klienta, ale niekoniecznie ma możliwość uzyskania od niego wymaganego oświadczenia.
Problem staje się jeszcze poważniejszy, gdy kierowcą jest cudzoziemiec, który zdążył opuścić Polskę. Przedsiębiorca może zostać obciążony karą, a następnie będzie musiał samodzielnie dochodzić zwrotu pieniędzy od osoby, która faktycznie popełniła wykroczenie.
Skala potencjalnych kosztów jest znacząca. Paweł Piórkowski, prezes Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wskazał, że na firmę dysponującą średnio 3,6 tys. samochodów przypada około 900 zapytań dotyczących wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary. Według przedstawionych przez niego szacunków obciążenia związane z nowymi przepisami mogłyby sięgnąć 2,7-3 mln zł na przedsiębiorstwo.
Nie oznacza to, że każda wypożyczalnia automatycznie zapłaci taką kwotę. Jest to scenariusz ryzyka przedstawiony przez branżę, uzależniony od liczby spraw, w których odpowiedzialność finansowa zostanie przeniesiona na przedsiębiorcę. PZWLP ostrzega jednak, że konieczność uiszczenia wysokich należności przed odzyskaniem pieniędzy od klientów może zagrozić płynności finansowej firm.
Konsekwencje mogą odczuć również kierowcy. Przedsiębiorstwa, chcąc ograniczyć ryzyko, mogą podnieść ceny wynajmu, zwiększyć wymagane zabezpieczenia finansowe albo ograniczyć działalność. Dotyczy to nie tylko tradycyjnych wypożyczalni, lecz także usług carsharingu, czyli udostępniania samochodów na minuty.
Wyższe kaucje nie rozwiążą problemu
Ministerstwo Infrastruktury przekonuje, że właściciele pojazdów mogą odpowiednio zabezpieczać swoje interesy w umowach z klientami. Jak wyjaśniła „Rzeczpospolitej” Anna Szumańska, rzeczniczka resortu, dokumenty regulujące wynajem mogą przewidywać obowiązek współpracy kierowcy przy wyjaśnianiu wykroczenia oraz zwrotu kosztów poniesionych przez właściciela.
W praktyce takie rozwiązanie nie gwarantuje jednak odzyskania pieniędzy. Firma może zapisać odpowiednie postanowienia w umowie, ale nadal nie ma możliwości zmuszenia byłego klienta do podpisania oświadczenia lub dobrowolnego pokrycia należności.
Przedstawiciele branży zwracają uwagę, że również kaucje i blokady środków na kartach płatniczych mają ograniczoną skuteczność. Aby zabezpieczyć potencjalne kary, wypożyczalnie musiałyby zatrzymywać znaczne kwoty przez długi czas, ponieważ informacja o wykroczeniu może pojawić się wiele tygodni lub miesięcy po zwrocie samochodu. Takie warunki mogłyby skutecznie zniechęcać klientów do wynajmu aut.
Osobnym problemem są samochody zastępcze, w przypadku których zasady rozliczeń nie zawsze pozwalają na ustanowienie odpowiednio wysokiego zabezpieczenia. Podobne trudności mogą wystąpić w przedsiębiorstwach udostępniających auta pracownikom. Firma obciążona karą musiałaby dochodzić zwrotu należności, a automatyczne potrącenie takiej kwoty z wynagrodzenia pracownika nie może zostać dowolnie zagwarantowane z góry w umowie o pracę.
Rząd chce uszczelnić system fotoradarów
Projekt UD263 nie powstał bez powodu. Z danych przedstawionych przez Ministerstwo Infrastruktury wynika, że obecny system egzekwowania kar za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary ma poważne problemy ze skutecznością.
W 2023 roku urządzenia obsługiwane przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego zidentyfikowały ponad 985 tys. naruszeń przepisów. W około 440 tys. spraw, czyli 44,6%, nie udało się doprowadzić do ukarania sprawcy. Ponad 330 tys. postępowań uległo przedawnieniu, a przeszło 108 tys. zakończyło się nieskutecznie ze względu na zagraniczną rejestrację pojazdów.
W 2024 roku zarejestrowano już ponad 1,16 mln naruszeń. Jednym z problemów pozostaje możliwość wielokrotnego wskazywania kolejnych osób, którym powierzono samochód. Taka wymiana korespondencji wydłuża postępowanie i zwiększa ryzyko przedawnienia sprawy.
Resort chce zatem doprecyzować obowiązki związane ze wskazywaniem kierowców, usprawnić identyfikowanie sprawców oraz ograniczyć przypadki ignorowania urzędowej korespondencji. Projekt przewiduje również stworzenie wykazu pojazdów powiązanych z niewyjaśnionymi naruszeniami, a w określonych sytuacjach możliwość zatrzymania dowodu rejestracyjnego lub usunięcia pojazdu zarejestrowanego za granicą.
Jednocześnie przewidziano zachętę do szybkiego regulowania mandatów. Kierowca, który za pośrednictwem elektronicznego biura obsługi poda swoje dane, przyjmie mandat i zapłaci grzywnę w ciągu 14 dni od odbioru korespondencji, mógłby skorzystać z obniżki grzywny o 25%. To jeden z mechanizmów mających przyspieszyć kończenie postępowań.
Branża proponuje inne rozwiązanie
Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów oraz Związek Polskiego Leasingu (ZPL) nie kwestionują potrzeby skuteczniejszego karania sprawców wykroczeń. Sprzeciwiają się natomiast rozwiązaniom, które mogą obciążać przedsiębiorców za brak współpracy ze strony osób korzystających z ich samochodów.
Organizacje przedstawiły wspólne stanowisko we wrześniu 2026 roku, a 1 października odbyły robocze spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury. Główny postulat pozostaje niezmienny: firma, która prawidłowo wskazała osobę korzystającą z pojazdu, powinna zostać zwolniona z dalszej odpowiedzialności za jej działania.
Branża proponuje ponadto uruchomienie bezpiecznego interfejsu API umożliwiającego automatyczne przekazywanie i aktualizowanie danych użytkowników pojazdów w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. System powinien również przechowywać historię użytkowania samochodów i potwierdzać skuteczne przekazanie informacji.
Do czasu wdrożenia odpowiednich funkcji CEPiK organizacje postulują dalsze rozwijanie istniejącego rozwiązania CANARD Leasing. Domagają się także rozszerzenia Oceny Skutków Regulacji o koszty ponoszone przez przedsiębiorców, w tym obsługę zgłoszeń, reklamacji, integrację systemów informatycznych oraz dochodzenie należności.
Można zapłacić karę
Projekt budzi również wątpliwości dotyczące samego bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wprowadzenie administracyjnej odpowiedzialności finansowej właściciela nie oznacza bowiem automatycznego ukarania kierowcy, który rzeczywiście popełnił wykroczenie.
Na ten problem zwrócił uwagę prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego, cytowany przez „Rzeczpospolitą”. Ekspert wskazuje, że właściciel pojazdu może zostać zobowiązany do uzyskania od kierowcy oświadczenia, choć nie dysponuje narzędziami pozwalającymi wymusić jego złożenie.
Co więcej, uiszczenie kary administracyjnej przez właściciela nie wiąże się z przypisaniem punktów karnych faktycznemu sprawcy. W określonych przypadkach kierowca może więc uniknąć konsekwencji związanych z przekroczeniem limitu punktów, mimo że naruszenie zostało zarejestrowane.
To jeden z argumentów organizacji branżowych przeciwko zastępowaniu identyfikacji sprawcy samym pobraniem należności. Skuteczniejsze egzekwowanie pieniędzy nie musi bowiem oznaczać równie skutecznego eliminowania z ruchu osób regularnie łamiących przepisy.
Czy wynajem w Polsce zdrożeje?
Na razie nie ma podstaw, aby mówić o przesądzonych podwyżkach. UD263 pozostaje projektem, a ostateczny kształt przepisów może jeszcze ulec zmianie. Październikowe konsultacje z Ministerstwem Infrastruktury nie zakończyły sporu, a PZWLP zapowiada kontynuowanie rozmów.
Ryzyko wzrostu cen jest jednak realnym scenariuszem wskazywanym przez przedstawicieli rynku. Jeśli wypożyczalnie zostaną zobowiązane do finansowania kar za wykroczenia klientów, których nie uda się skutecznie pociągnąć do odpowiedzialności, przedsiębiorstwa będą musiały uwzględnić dodatkowe koszty i ryzyko w swojej działalności.
Ostatecznie spór sprowadza się do pytania, kto powinien ponosić konsekwencje sytuacji, w której sprawca wykroczenia nie współpracuje z organami państwa. Rząd chce ograniczyć bezkarność kierowców, natomiast branża obawia się, że rachunek za nieskuteczność obecnego systemu zostanie wystawiony firmom, a pośrednio również ich klientom.






