Nissan zmierza do zakończenia 2026 roku z najgorszym wynikiem sprzedaży na świecie od 2003 roku. Japoński producent traci klientów przede wszystkim w Chinach, gdzie miejscowe marki coraz skuteczniej wypierają zagraniczną konkurencję. Co istotne, nawet poprawa sprzedaży na rynku amerykańskim nie wystarcza, by zrównoważyć straty.
Nissanowi grozi historycznie słaby wynik
Nissan znalazł się w sytuacji, w której spadek sprzedaży przestaje być jedynie problemem pojedynczego rynku. Globalna sprzedaż japońskiego producenta w 2026 roku zmierza w kierunku poziomu poniżej 3 mln samochodów. Oznaczałoby to najsłabszy roczny rezultat od 2003 roku.
Skala problemu staje się szczególnie widoczna, gdy spojrzymy na nią z perspektywy historycznej. Nissan może zakończyć rok wynikiem, który ostatnio notował 23 lata temu, mimo że światowy rynek samochodowy i układ sił między producentami zmieniły się od tego czasu zasadniczo. Nie jest to zatem wyłącznie kwestia przejściowego osłabienia popytu, lecz również pogarszającej się pozycji konkurencyjnej marki.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że prognoza nie jest jeszcze ostatecznym wynikiem całego roku. Dane wskazują jednak, że Nissan musiałby wyraźnie poprawić tempo sprzedaży w pozostałych miesiącach, aby uniknąć historycznie słabego rezultatu.
Chiny odpowiadają za większość strat
Najbardziej wymownych danych dostarcza zestawienie sprzedaży z pięciu miesięcy. Jak podaje The Auto Wire, Nissan sprzedał w tym okresie na świecie o około 152 tys. samochodów mniej niż rok wcześniej. Aż 115 tys. egzemplarzy z tego spadku przypada na Chiny.
Oznacza to, że chiński rynek odpowiada za niemal 76% globalnego ubytku sprzedaży w analizowanym okresie. Na wszystkie pozostałe rynki łącznie przypada około 37 tys. samochodów. Te proporcje pokazują, jak duży wpływ na wyniki całego koncernu ma pogorszenie sytuacji w jednym kraju.
Problem Nissana nie sprowadza się przy tym do ogólnego spadku zainteresowania samochodami. W Chinach trwa głęboka przebudowa rynku, na którym miejscowi producenci coraz mocniej konkurują z markami japońskimi, europejskimi i amerykańskimi. Szczególnie istotne znaczenie ma rosnąca popularność samochodów elektrycznych oraz hybryd typu plug-in, w których chińskie firmy zbudowały silną pozycję.
Dla Nissana oznacza to konieczność rywalizacji nie tylko ceną, ale również technologią, wyposażeniem i tempem wprowadzania nowych modeli. Chińscy producenci potrafią szybko reagować na zmieniające się oczekiwania klientów, co utrudnia zagranicznym markom utrzymanie dotychczasowych udziałów w rynku.
Sprzedaż w USA rośnie, ale to za mało
W tej sytuacji pozytywne sygnały ze Stanów Zjednoczonych mają ograniczone znaczenie dla globalnego bilansu. Nissan poprawia sprzedaż na rynku amerykańskim, jednak wzrost w USA nie rekompensuje strat ponoszonych w Chinach i słabszych wyników w innych częściach świata.
To istotne rozróżnienie, ponieważ poprawa na jednym z najważniejszych rynków może sugerować, że producent zaczyna wychodzić z kryzysu. Tymczasem o kondycji globalnej marki decyduje łączna liczba sprzedanych samochodów, a nie tylko wyniki w wybranych krajach.
Amerykański rynek pozostaje dla Nissana niezwykle ważny, ale jego dobre rezultaty nie rozwiązują problemu utraty klientów w Azji. Aby powstrzymać globalny spadek, producent potrzebuje poprawy na znacznie szerszą skalę. W przeciwnym razie nawet kolejne wzrosty sprzedaży w Stanach Zjednoczonych mogą jedynie ograniczać rozmiary strat.
Chińskie marki zmieniają układ sił
Sytuacja Nissana jest jednym z przykładów szerszego zjawiska, które dotyka zagranicznych producentów działających w Chinach. Przez lata japońskie marki korzystały tam z reputacji firm oferujących niezawodne i dopracowane samochody. Obecnie coraz większe znaczenie mają jednak rozwiązania cyfrowe, elektryfikacja napędów oraz relacja ceny do wyposażenia.
Chińska konkurencja wywiera presję na producentów, którzy wcześniej mogli liczyć na stabilną pozycję rynkową. Nissan musi więc nie tylko odzyskiwać klientów, ale również dostosowywać swoją ofertę do rynku, na którym przewagi wypracowane w poprzednich dekadach nie gwarantują już sukcesu.
W dodatku osłabienie sprzedaży w Chinach wpływa na globalną skalę działalności firmy. Mniejszy wolumen oznacza trudniejsze warunki do rozłożenia kosztów opracowywania nowych modeli i technologii na odpowiednio dużą liczbę samochodów. Nie przesądza to automatycznie o rentowności poszczególnych rynków, ale zwiększa znaczenie skutecznej restrukturyzacji i odbudowy popytu.
Najgorszy rok od 2003?
Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy Nissan zdoła odwrócić tendencję przed końcem 2026 roku. Jeżeli sprzedaż utrzyma się na obecnym poziomie, japoński koncern może zamknąć rok poniżej granicy 3 mln egzemplarzy. Byłby to symboliczny powrót do wyników sprzed ponad dwóch dekad.
Najbliższe miesiące będą dla producenta istotne nie tylko ze względu na końcowy wynik sprzedaży. Pokażą, czy Nissan potrafi ograniczyć odpływ klientów na rynku chińskim, gdzie lokalna konkurencja stała się jednym z największych wyzwań dla zagranicznych koncernów motoryzacyjnych.






