Sensacyjne doniesienia znad Sekwany. BYD miał dwukrotnie próbować rozmawiać z przedstawicielami Renault. Według francuskich mediów propozycje wykraczały jednak poza zwykłą współpracę technologiczną i zostały odebrane jako próba przejęcia wpływów.
Renault i BYD? Oficjalnie nie łączy ich taki układ
Na pierwszy rzut oka Renault i BYD nie tworzą oczywistej pary biznesowej. Francuski producent jest już mocno powiązany z Geely, czyli jednym z największych rywali BYD-a w Chinach i na rynkach eksportowych.
W ostatnim czasie pojawiały się wprawdzie spekulacje o zainteresowaniu BYD-em zespołem Alpine, zarówno w kontekście programu Hypercar, jak i ewentualnej obecności w Formule 1. To jednak zupełnie inna skala niż próba wejścia do całej grupy Renault.
Według ustaleń francuskich mediów, BYD miał podejmować próby rozmów z Renault kilkukrotnie. Formalnie chodziło o partnerstwo technologiczne, ale sens tych propozycji miał być szerszy niż zwykła współpraca przy wybranym projekcie.
Dwie propozycje i jeden problem: kontrola nad grupą
Z przekazanych informacji wynika, że BYD miał proponować objęcie udziałów w Renault w zamian za dostęp do technologii związanych z napędami zelektryfikowanymi i akumulatorami. Pierwsze podejście miało nastąpić jeszcze za czasów, gdy grupą kierował Luca de Meo.
Druga próba miała pojawić się jesienią 2025 roku. Wtedy Stella Li, numer dwa w strukturach BYD-a, rzekomo spotkała się z Jean-Dominique’em Senardem, przewodniczącym rady administrującej Renault, aby ponownie rozmawiać o możliwym partnerstwie.
Problem polegał na tym, że po stronie Renault propozycje BYD-a miały zostać odebrane nie jako neutralna współpraca, lecz jako ruch prowadzący do przejęcia wpływu nad grupą. W takim układzie „partnerstwo technologiczne” brzmiałoby raczej jak eleganckie opakowanie dla znacznie większej operacji.
Renault miało uciąć rozmowy z BYD-em
Według doniesień francuskiej prasy Renault miało grzecznie, ale stanowczo zakończyć rozmowy z chińskim producentem. Taki finał nie jest zaskakujący, ponieważ ta francuska firma funkcjonuje już w złożonej sieci sojuszy, w której ważne miejsce zajmuje Geely.
Renault współpracuje z nim między innymi poprzez spółkę Horse, skoncentrowaną na układach napędowych. Do tego dochodzą wspólne działania poza Europą, w tym w Korei Południowej, co dodatkowo utrudniałoby budowanie bliskiego układu z BYD-em.

fot. BYD
Jest jeszcze jeden element: 15% kapitału Renault należy do państwa francuskiego. Przy takiej strukturze właścicielskiej próba wejścia do spółki przez zagranicznego producenta, szczególnie z Chin, musiałaby mieć także wymiar polityczny.
Chińskie marki szukają skrótu do Europy
Z perspektywy BYD-a zainteresowanie europejskim producentem nie byłoby niczym przypadkowym. Chiński koncern intensywnie rozwija sprzedaż poza własnym rynkiem i szuka sposobu na mocniejsze zakotwiczenie się w Europie.
Przejęcie udziałów, dostęp do europejskich zakładów, współpraca technologiczna albo wejście w istniejące marki to potencjalnie szybsza droga niż budowanie wszystkiego od zera. Stary Kontynent jest dla chińskich producentów trudnym rynkiem, ale jednocześnie bardzo atrakcyjnym: daje prestiż, dużą bazę klientów i rozwiniętą infrastrukturę sprzedaży.
BYD ma także ambicje wykraczające poza masową elektromobilność. Wcześniej pojawiały się informacje, że ten chiński gigant mógłby interesować się markami pokroju Maserati, co zresztą sama Stella Li miała sygnalizować jako temat potencjalnie ciekawy.
BYD potrzebuje Europy, ale Renault nie potrzebuje BYD-a
BYD pozostaje jednym z najważniejszych producentów samochodów w Chinach, ale jego sytuacja nie jest pozbawiona napięć. Od początku 2026 roku mierzy się bowiem ze spadkiem sprzedaży na rynku krajowym, co zwiększa presję na eksport.
Rynek amerykański jest dla chińskich marek bardzo trudny politycznie i handlowo, więc Europa staje się jednym z najważniejszych kierunków ekspansji. Problem w tym, że tutejsze koncerny coraz lepiej rozumieją, iż technologia i kapitał z Chin mogą być jednocześnie szansą oraz ryzykiem utraty kontroli.
W tym świetle odmowa Renault wygląda jak decyzja strategiczna, a nie tylko reakcja na konkretną ofertę. Francuzi mogą korzystać z wybranych partnerstw, ale najwyraźniej nie chcą oddawać sterów. Zwłaszcza że w motoryzacji kto trzyma kierownicę, ten zwykle decyduje także o trasie.






