Speedline dostał drugą szansę. Producent felg trafia pod nowe skrzydła

Speedline, czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych włoskich producentów felg aluminiowych, ma nowego właściciela. Firmę przejmuje turyńska grupa Sigit, która ma utrzymać produkcję i miejsca pracy w zakładzie w Santa Maria di Sala pod Wenecją.
Nie tylko marka, ale kawałek historii sportu
Speedline nie jest zwykłą nazwą z katalogu części. Marka od początku była związana ze sportem motorowym, a jej oficjalny start przypadł na 1972 rok. Korzenie firmy sięgają jednak 1967 roku, gdy Gianfranco Padovan założył Esap, później powiązany ze Speedline Corse.
Najmocniejszy rozdział wizerunkowy przyszedł bardzo szybko. Felgi Speedline trafiły do Ferrari 312T, czyli bolidu, którym Niki Lauda zdobył mistrzostwo świata Formuły 1 w 1975 roku. Później marka związała się także z ikonami rajdów, w tym z Lancią Deltą i Subaru Imprezą.
Sigit przejmuje firmę po trudnym okresie
Teraz Sigit z Chivasso koło Turynu wygrał międzynarodowy przetarg na przejęcie Speedline. To firma działająca w branży motoryzacyjnej, zajmująca się projektowaniem i produkcją komponentów z tworzyw termoplastycznych, gumy oraz aluminium.
Speedline od około roku znajdował się w administracji nadzwyczajnej. Według włoskiego Ministerstwa Przedsiębiorstw i Made in Italy transakcja opiera się na planie przemysłowym oraz strategicznym, któremu mają towarzyszyć znaczące inwestycje.
Zakład pod Wenecją ma zachować ciągłość
Najbliższy etap dotyczy rozmów ze związkami zawodowymi. Ich celem jest porozumienie, które ma zapewnić przejęcie załogi oraz ciągłość produkcji w zakładzie Santa Maria di Sala, położonym kilka kilometrów od Wenecji.
To ważne, bo Speedline nie jest wyłącznie znakiem handlowym. Firma oznacza także kompetencje produkcyjne i know-how w segmencie felg aluminiowych wyższej klasy. W branży motoryzacyjnej takie aktywa łatwo stracić, a znacznie trudniej odbudować.
Od Ferrari i rajdowych legend do kryzysu właścicielskiego
W latach sukcesów Speedline dostarczał felgi dla marek z wysokiej półki. Wśród klientów pojawiały się Lamborghini, Maserati, Porsche, Aston Martin i Rolls-Royce. To lista, która dobrze pokazuje, że firma pracowała nie tylko na sentyment, ale też na realną pozycję w segmencie premium.
Kryzys zaczął się po 2007 roku, gdy kontrolę nad Speedlinem przejęła szwajcarska grupa Ronal. Zamiast oczekiwanego rozwoju pojawił się stopniowy proces ograniczania działalności. W 2021 roku Ronal zapowiedział cięcia we Włoszech, zwolnienia i przenoszenie części produkcji.
Callista nie odwróciła trendu
W 2023 roku Ronal wycofał się z dalszego prowadzenia Speedline’a. Kontrolę przejął niemiecki fundusz Callista Private Equity, ale zapowiedzi odbudowy nie przyniosły stabilizacji. Napięcia finansowe doprowadziły firmę do procedury administracji nadzwyczajnej.
Minister Adolfo Urso ocenił, że Speedline był symbolem Made in Italy i przez dłuższy czas wydawał się utracony. Polityk powiązał kłopoty firmy ze spekulacjami finansowymi części funduszy i stwierdził, że obecna transakcja przywraca marce konkretną perspektywę przemysłową.
Speedline to symbol Made in Italy, który wydawał się utracony, także z powodu spekulacji finansowych prowadzonych przez niektóre fundusze, którym stanowczo się przeciwstawiliśmy. Dziś przywracamy konkretną perspektywę przemysłową historycznej marce naszego kraju, chroniąc kompetencje, zatrudnienie i zdolności produkcyjne.
Dlaczego ta transakcja ma znaczenie
Przejęcie przez Sigit wygląda inaczej niż poprzednie zmiany właścicielskie, bo kupującym jest firma przemysłowa z zapleczem w automotive. To nie przesądza jeszcze sukcesu, ale daje Speedline bardziej logiczne miejsce niż fundusz inwestycyjny szukający szybkiego zwrotu.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Teraz to Zachód szuka pomocy u Chińczyków

Xpeng rozpycha się w Polsce. Chińska marka otworzyła szósty salon

Bruksela gra na czas i zabezpiecza europejska motoryzację. USA wciąż straszą cłami

Japońscy giganci szukają nowej drogi. BYD zmusza ich do współpracy



