⏱️ 4 min.

Mini Land Cruiser z Japonii? Suzuki Jimny dostało nową twarz

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

01-02-2026 14:02
Mini Land Cruiser z Japonii? Suzuki Jimny dostało „siedemdziesiątkową” twarz

Japończycy zrobili to, co lubią najbardziej: wzięli małą, dzielną terenówkę i ubrali ją w kultowy kostium. Suzuki Jimny po konwersji 70YO.70 wygląda jak miniaturowy hołd dla Toyota Land Cruiser 70, ale pod maską wciąż siedzi skromne 1,5. Najciekawsze jest to, że zakres zmian wizualnych wybiega całkeim daleko – tu dorzucono tyle detali, że z daleka łatwo się nabrać. A jeśli ktoś nie ma cierpliwości do budowania projektu samemu, gotowe auta już czekają na kupców.

Nowy pakiet stylizacyjny z Japonii celuje w tych, którzy chcą czegoś mniejszego i bardziej retro niż współczesne terenówki, ale nadal z sensowną dzielnością poza asfaltem. Bazą jest dobrze znany Suzuki Jimny, a cały numer polega na tym, żeby wizualnie zbliżyć go do odświeżonej Toyota Land Cruiser serii 70 – tej, która wciąż budzi respekt samą sylwetką.

70YO.70, czyli „Toyota” z daleka

Pakiet nazywa się 70YO.70 i to nie przypadek: zapis ma z przymrużeniem oka przypominać napis „Toyota” oraz jednocześnie nawiązywać do serii 70. Za projektem stoi japoński specjalista Jimmy Land, a przy pracach pomagał lokalny tuner Garage Ill. I nie, to nie jest konwersja na zasadzie „osłona chłodnicy i do domu” – tutaj zmieniono więcej, niż wypada w prostym przeszczepie przodu. Jak podała firma Jimmy Land:

Zestaw 70YO.70 zmienia Suzuki Jimny w wizualnego bliźniaka Toyota Land Cruiser serii 70. W skład modyfikacji wchodzą m.in. nowa osłona chłodnicy, maska, reflektory, dodatkowe wloty i tylne lampy, a całość można połączyć z dodatkami terenowymi. Pod względem mechanicznym pozostaje wolnossący silnik 1,5, a gotowe auta są już oferowane na sprzedaż w Japonii.

Mini Land Cruiser z Japonii? Suzuki Jimny dostało „siedemdziesiątkową” twarz

Detale, które robią iluzję

Najbardziej rzuca się w oczy masywniejsza maska, na której pojawia się też dodatkowe lusterko pomocnicze z tyłu (taki drobiazg, a robi klimat). Na boku maski jest jeszcze emblemat 70YO.70 Destroyer, a przód dopięto na gotowo okrągłymi reflektorami LED i kierunkowskazami w stylu retro, uformowanymi tak, by kojarzyły się z odświeżoną „siedemdziesiątką”.

Zderzak pochodzi z Jimny Sierra, ale reszta nosa jest już szyta pod ten konkretny efekt. Do tego dochodzą zabawne „smaczki” na bokach nadwozia, atrapy wlotów z tyłu i nowy zestaw tylnych lamp. Jest nawet atrapowa klapka AdBlue na boku maski – element czysto dekoracyjny, bo benzynowe Jimny nie ma tu czego udawać poza wyglądem. To trochę jak przyklejony wąs do dowodu osobistego: niepotrzebny, acz całkiem charakterystyczny.

Mini Land Cruiser z Japonii? Suzuki Jimny dostało „siedemdziesiątkową” twarz

Co jeszcze można dorzucić?

Sam pakiet stylizacyjny da się połączyć z akcesoriami, żeby auto wyglądało i zachowywało się bardziej „do roboty” niż „do zdjęć”. Do wyboru są m.in.:

  • snorkel, czyli podniesiony wlot powietrza do jazdy w wodzie i kurzu,
  • nowe felgi aluminiowe oraz opony typu all-terrain,
  • modyfikacje zawieszenia.

Na dostępnych zdjęciach widać też, że pakiet może pasować nie tylko do krótkiej, trzydrzwiowej wersji – sugeruje się, że pięciodrzwiowy Jimny Nomad również mógłby dostać taki „kostium”, choć na razie pokazano realizację na wariancie trzydrzwiowym.

Mechanika bez czarów

Pod maską zostaje seryjny, wolnossący silnik 1,5 o mocy 102 KM. W aspekcie mocy to około połowa tego, co daje 2,8-litrowy turbodiesel w prawdziwej Toyota Land Cruiser 70, ale w warunkach codziennej jazdy i przy niższej masie Suzuki nie musi to oznaczać ociężałości. A gdyby jednak ktoś chciał więcej, pojawia się wzmianka o opcji dołożenia zestawu turbo w przyszłości.

Napęd trafia na cztery koła przez skrzynię manualną albo automatyczną (zależnie od dawcy), a całość współpracuje z układem 4×4. Czyli: wygląd robi show, ale baza nadal jest tą samą, prostą i terenowo sensowną konstrukcją Jimny.

Gotowe auta już stoją i mają cenę

To nie jest projekt ograniczony do wizualizacji – gotowe, zbudowane egzemplarze są już wystawione na sprzedaż w Japonii. W ofercie pojawiają się auta w kolorach beżu, białym i czarnym, przy czym czarny wariant wyróżnia się podniesionym zawieszeniem. Cena? Wersja w kolorze beżowym została wyceniona na ¥4 250 000 (ok. 97 453 zł).

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.