⏱️ 2 min.

Ferrari F40 zamienione na Ineos Grenadiera. W tle dopłata o równowartości 8,7 mln zł

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

14-08-2025 12:08

To jeden z najbardziej zaskakujących ruchów w historii motoryzacyjnych transakcji – właściciel Ferrari F40 w amerykańskiej Florydzie oddał swoje kultowe superauto w rozliczeniu za… Ineosa Grenadiera, przyjmując przy tym czek na około 8,7 mln zł. Kilka godzin później legendarne Ferrari było już w rękach nowego nabywcy.

Do transakcji doszło w salonie Ineos w stanie Floryda. Jak potwierdził przedstawiciel marki, klient pojawił się z jasnym życzeniem – wymienić swoje F40 na terenowego Grenadiera w wersji Station Wagon. Sprzedawca, początkowo przekonany, że to żart, skonsultował sprawę z dyrektorem salonu. Ten miał dać zielone światło i natychmiast zadziałać – wystawiono czek na 2,4 mln dolarów (ok. 8,7 mln zł).

Dzień później dealer sprzedał czerwone F40 za 2,5 mln dolarów, inkasując „niewielki” zysk. Powód decyzji właściciela superauta pozostaje tajemnicą. Według „Newsweeka” nowy nabywca Grenadiera planuje wykorzystywać go „na swojej farmie”. Można tylko spekulować, czy analogowa bestia z Maranello była zbyt wymagająca, czy może chodziło o czysto praktyczne względy.

Ostatni analogowy król

Ferrari F40, produkowane w latach 1987–1992, powstało w liczbie ok. 1300 sztuk – trzykrotnie więcej niż pierwotnie zakładano. Dziś wartość tych tzw. 200-milowych rakiet waha się między 2 a 4 mln dolarów. Auto uznawane jest za ostatnie prawdziwie analogowe supercar Ferrari – bez elektronicznych wspomagaczy, za to z surową, wyścigową charakterystyką.

Zamiana na kwadratowy symbol off-roadu

Ineos Grenadier to z kolei nowa interpretacja klasyki – masywne, ramowe nadwozie inspirowane pierwszym Land Roverem Defenderem, stały napęd 4×4 i prędkość maksymalna… 99 mph (ok. 159 km/h). To zupełnie inna liga – z Ferrari dzieli go przepaść pod względem osiągów, ale także przeznaczenia.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl