BYD coraz poważniej przymierza się do wejścia do Formuły 1. Chiński producent pokazał się podczas Festival de Cannes 2026 u boku Christiana Hornera, byłego szefa Red Bull Racing, a w tle pojawia się scenariusz stworzenia zupełnie nowego zespołu.
Nie chodzi tylko o logo na bolidzie
BYD nie ukrywa już zainteresowania największą sceną sportu motorowego. Stella Li, wiceprezes chińskiego koncernu, pojawiła się w Cannes razem z Christianem Hornerem, który po odejściu z Red Bulla pracuje nad powrotem do Formuły 1.
Najciekawszy jest jednak nie sam wątek rozmów, lecz ich skala. W grze ma być nowa ekipa F1, a nie tylko klasyczny sponsoring czy wykupienie miejsca na samochodzie innego zespołu. To różnica podobna do tej między kupnem kasku w barwach zespołu a próbą zbudowania całej garażowej machiny od zera.
Christian Horner może być kluczem do projektu
Horner przez lata był jedną z najważniejszych postaci Red Bull Racing. Po zastąpieniu go przez Laurenta Mekiesa pozostaje związany z planami powrotu do Formuły 1, a wcześniej pojawiał się także przy spekulacjach dotyczących Alpine. Flavio Briatore potwierdził, że Horner prowadził rozmowy z Alpine w sprawie możliwego wejścia kapitałowego.
Projekt z BYD-a wygląda jednak ambitniej, bo zakłada stworzenie nowej struktury, podobnie jak w przypadku Cadillaca. Audi obrało inną drogę, przejmując Saubera, ale chiński producent może chcieć wejść do F1 własnymi drzwiami.
BYD rozmawia z Formułą 1, a FIA chce Chin na starcie
Stella Li ma utrzymywać bliski kontakt z Formułą 1 w sprawie potencjalnego pojawienia się BYD-a na polach startowych. Według specjalistów Nexgen-Auto wiceprezes tego chińskiego giganta spotykała się z Hornerem kilkukrotnie przy okazji wydarzeń w Cannes.
Wyświetl ten post na Instagramie
Horner miał w ostatnich dniach rozmawiać również z władzami FIA i Formuły 1. To ważne, bo Mohamed Ben Sulayem już wcześniej mówił, że interesuje go chińska kandydatura do stworzenia nowego zespołu. Po dołączeniu Cadillaca taki projekt oznaczałby dwunastą ekipę w stawce.
Formuła 1 pasuje do globalnych ambicji BYD
BYD ma powód, by szukać mocnego narzędzia promocji poza Chinami. Producent chce zwiększać sprzedaż międzynarodową, a Formuła 1 daje globalny zasięg, którego nie da się łatwo zastąpić klasyczną kampanią reklamową. Taki ruch miałby też znaczenie wizerunkowe. B
YD nie byłby już tylko chińskim gigantem od samochodów zelektryfikowanych, lecz marką próbującą stanąć w jednym szeregu z Ferrari, Mercedesem, McLarenem, Audi i Cadillakiem. W świecie F1 sama obecność nie gwarantuje sukcesu, ale gwarantuje uwagę.
Ryzyko jest duże, bo chiński rynek nie pomaga
Największym znakiem zapytania pozostaje kondycja BYD-a na rodzimym rynku. Producent ma mierzyć się w Chinach ze spadkiem sprzedaży i zysków, a to może utrudniać zatwierdzenie projektu wymagającego ogromnych nakładów.
Formuła 1 jest kosztowna nawet dla firm, które mają stabilne wyniki i wieloletnie doświadczenie w motorsporcie. Dla BYD-a byłaby jednocześnie szansą i testem: wejście do mistrzostw mogłoby wzmocnić markę globalnie, ale słabsza sytuacja finansowa może ostudzić tempo decyzji.
BYD patrzy też szerzej niż tylko na F1
Doniesienia o zainteresowaniu motorsportem pojawiały się już wcześniej. Bloomberg informował w marcu, że BYD analizuje także wejście do WEC, czyli długodystansowych mistrzostw świata. W tym kontekście pojawił się nawet wątek możliwego przejęcia Alpine i Signatech po decyzji Renault o wycofaniu się z mistrzostw po zakończeniu sezonu.
To pokazuje, że sport motorowy może stać się dla BYD-a pełnoprawnym elementem ekspansji, a nie jednorazową próbą zwrócenia na siebie uwagi. Jeśli projekt F1 dojdzie do skutku, chiński producent wejdzie na teren, gdzie technologia, polityka, pieniądze i prestiż jadą w jednym pociągu. Tyle że w tym pociągu nie ma wagonu drugiej klasy.






