FIA ucina trik Mercedesa i Red Bulla używany w kwalifikacjach

FIA zakazała rozwiązania używanego przez Mercedesa i Red Bulla, mającego dawać przewagę pod koniec okrążenia kwalifikacyjnego. Zmiana wchodzi przed powrotem Formuły 1 do Miami. Może to wpłynąć na układ sił, nawet jeśli zysk liczono raczej w setnych niż dziesiątych sekundy.
Mercedes wszedł w nową erę Formuły 1 bardzo mocno i wygrał trzy pierwsze wyścigi z rzędu. Red Bull zaliczył znacznie słabszy początek sezonu i po trzech rundach zajmuje szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Max Verstappen nie przebił się jeszcze do czołowej piątki, a jego najlepszym wynikiem pozostaje szósta lokata w Australii.
Na czym polegała przewaga
Oba zespoły miały korzystać z sposobu zarządzania pracą układu napędowego przy końcówce okrążenia. Kierowcy Mercedesa i Red Bulla mogli utrzymywać maksymalne oddawanie energii aż do linii mety, zamiast przechodzić w fazę stopniowego ograniczania wsparcia.
W praktyce dawało to przewagę w ostatnim sektorze. Rywalom miało wtedy brakować części mocy, gdy samochody wyhamowywały tempo oddawania energii. Skala zysku była niewielka, ale w Formule 1 nawet drobiazg potrafi przesunąć auto o kilka miejsc na polach startowych. Zwłaszcza gdy walka toczy się na setne sekundy, a nie na długości autobusu.
Luka w przepisach i reakcja FIA
Sedno sprawy dotyczyło wymogu ograniczania pracy MGU-K. Regulamin nie nakazywał stosowania tej procedury, gdy MGU-K było wyłączane z powodów technicznych.
Tę furtkę zapisano po to, by zespoły mogły chronić silnik, jeśli wykryto problem mogący doprowadzić do uszkodzenia. FIA wiedziała, że taki zapis może zostać wykorzystany w sposób dający przewagę.
Dlatego wprowadziła zasadę ciągłego przesunięcia, która oznaczała, że po dezaktywacji MGU-K nie można go było ponownie uruchomić przez kolejne 60 sekund. W wyścigu to działało odstraszająco, ale kwalifikacje otworzyły pole do sprytnej interpretacji.
Dlaczego kwalifikacje były idealnym momentem?
Mercedes i Red Bull miały dojść do wniosku, że na okrążeniu schładzającym kierowca nie potrzebuje aktywnego MGU-K. To sprawiało, że końcówka szybkiego kółka stawała się najlepszym miejscem do wykorzystania luki.
Właśnie wtedy można było dojechać do mety z pełnym wsparciem, a ograniczenia odczuć dopiero później. Według opisu efekt miał odpowiadać przewadze rzędu około 68–136 KM w końcówce okrążenia. Nie oznaczało to nagłego przeskoku o pół sekundy, ale w ciasnej stawce taki bonus bywa bardzo cenny.
Miami pokaże, czy po zamknięciu tej furtki Mercedes utrzyma przewagę, a Red Bull nie wpadnie jeszcze głębiej w środek stawki.
Co może się zmienić przed Miami
Największe znaczenie tej decyzji poznamy dopiero wtedy, gdy auta wyjadą na tor podczas kwalifikacji w Miami. Jeśli różnice rzeczywiście były minimalne, porządek sił może pozostać podobny.
Jeśli jednak końcówka okrążenia miała większe znaczenie niż dotąd sądzono, część układu sił może się wyraźnie przetasować.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

GIOŚ cofa wykonanie decyzji. Tor Poznań może dalej działać

DSG potrafi zachwycić, ale jedna wersja psuje jej opinię. Oto, co warto wiedzieć przed zakupem

Silnik 1.4 TSI Volkswagena to dwa różne światy. Jeden warto rozważyć, drugi lepiej omijać

Najlepsze silniki do Passata B8. Które wybrać, a których unikać?




