Hamilton ucina temat sportowej emerytury. Zaskakująca wypowiedź przed GP Kanady

Lewis Hamilton nie zamierza kończyć kariery w Formule 1. Siedmiokrotny mistrz świata przyznał przed Grand Prix Kanady, że myśli już o kolejnych pięciu latach ścigania i nadal widzi swoją przyszłość w Ferrari.
Ferrari dostało od Hamiltona jasny komunikat
Najważniejsze w tej deklaracji nie jest samo odrzucenie plotek o emeryturze. Hamilton po raz pierwszy potwierdził, że na 2027 rok nadal ma kontrakt z Ferrari, a jego plany wykraczają znacznie dalej niż jeden sezon.
Brytyjczyk ma więc zamiar zostać w stawce do wieku, w którym dziś ściga się Fernando Alonso. Oznaczałoby to jazdę co najmniej do okolic 2030 roku. W świecie F1 to już nie sportowa długowieczność, tylko dobrze zakonserwowana nieustępliwość.
Plotki wzięły się z trudnego początku w Ferrari
Hamilton wywołał ogromne poruszenie, gdy w 2025 roku przeszedł z Mercedesa do Ferrari. Pierwszy sezon w czerwonym kombinezonie nie ułożył się jednak po jego myśli, co natychmiast uruchomiło spekulacje o możliwym końcu kariery. Sezon 2026 zaczął się dla niego znacznie lepiej.
W marcu w Chinach Hamilton zdobył swoje pierwsze podium dla Ferrari i zbliżył się tempem do Charlesa Leclerca. Monakijczyk wciąż jest przed nim, ale różnica nie wygląda już tak brutalnie jak wcześniej.
Hamilton mówi wprost: emerytura nie jest w planie
Przed Grand Prix Kanady Hamilton jasno odciął się od sugestii, że jego czas w F1 dobiega końca. Brytyjczyk podkreślił, że nadal ma motywację i nie traktuje kolejnych startów jako pożegnalnej trasy koncertowej. Hamilton powiedział dziennikarzom:
Wszystko jest dla mnie w 100% jasne. Nadal jestem skupiony, nadal jestem zmotywowany, nadal całym sercem kocham to, co robię, i zostanę tu jeszcze przez dłuższy czas. Więc przyzwyczajcie się do tego.
Kierowca Ferrari dodał też, że wiele osób próbuje wysłać go na emeryturę, ale taki scenariusz nie chodzi mu po głowie. Według jego słów planowanie obejmuje już następne pięć lat.
Ósmy tytuł wciąż wisi nad całą historią
Wypowiedź Hamiltona natychmiast wraca do starego pytania: czy Ferrari może dać mu jeszcze szansę na ósme mistrzostwo świata? Brytyjski kierowca nie mówi tu o konkretnej obietnicy, ale sam fakt tak długiego horyzontu pokazuje, że nie traktuje projektu jako krótkiego eksperymentu.
Dla Ferrari to także mocny sygnał stabilizacji. Po trudnym początku współpracy Hamilton nie ucieka od presji i nie rozgrywa narracji o zmęczeniu Formułą 1. Wręcz przeciwnie, wysyła komunikat, że wciąż chce być częścią gry. To nie jest teatralne „nigdzie się nie wybieram” z filmowym rozmachem.
Jest za to coś ważniejszego dla Ferrari: kierowca z siedmioma tytułami mówi, że nadal ma czas, kontrakt i apetyt na więcej.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

DTM Zandvoort 2026: terminarz, bilety i wyścigowy weekend z Verstappen Racing

Ferrari zmiotło rywali w Zandvoort. BMW zacznie z końca po czerwonej fladze

George Russell z PP w SQ: „Nigdy w siebie nie wątpiłem”

Hamilton w GP Kanady: „Najlepsze kwalifikacje od dawna”




