Verstappen narzeka na Red Bulla w Kanadzie. „Stopy odrywały mi się od pedałów”

Max Verstappen i Isack Hadjar ruszą do sprintu Grand Prix Kanady dopiero z czwartego rzędu. Obaj kierowcy Red Bulla po kwalifikacjach sprintowych mówili nie o braku przyczepności, lecz o podskakiwaniu RB22 na nierównej nawierzchni toru w Montrealu.
Różnica do George’a Russella, zdobywcy pierwszego pola do sprintu, wyniosła u Verstappena ponad pół sekundy. To dużo jak na format, w którym każdy błąd i każde ograniczenie samochodu od razu odbija się na pozycji startowej. Red Bull został za Mercedesem, McLarenem i Ferrari, a Verstappen nie ukrywał, że nie był to jednorazowy problem jednego okrążenia.
Red Bull RB22 nie lubi kanadyjskich nierówności
Circuit Gilles Villeneuve wymaga agresywnej jazdy po tarkach i precyzyjnego ustawienia auta na nierównej nawierzchni. Właśnie ten element najmocniej obnażył słabości w Red Bulla. Verstappen mówił, że przez podskakiwanie nie mógł konsekwentnie operować gazem. Max Verstappen opisał problem po kwalifikacjach sprintowych:
Moje odczucia w samochodzie nie były zbyt dobre. Bardzo męczyłem się z pracą auta na nierównościach. Nie mogłem dobrze wciskać gazu. Stopy odrywały mi się od pedałów. To bardzo utrudniało regularną jazdę i musimy to zbadać.
Holender dodał, że na sprint zespół jest już w dużej mierze „zamknięty” z obecnym ustawieniem. Red Bull może jednak wykorzystać wnioski przed właściwymi kwalifikacjami do Grand Prix Kanady.
Hadjar bliżej Verstappena, ale z tym samym problemem
Isack Hadjar także nie był zadowolony z zachowania RB22, choć po swojej stronie garażu znalazł jeden pozytyw. Kierowca Red Bulla przyznał, że w porównaniu z Miami był bliżej Verstappena. Dla niego to sygnał, że tempo na jednym okrążeniu zaczęło wyglądać lepiej. Hadjar miał jednak utrudnione przygotowania, bo w jedynym treningu nie uzyskał reprezentatywnego czasu na miękkich oponach.
Dopiero w SQ3 złapał lepsze wyczucie samochodu. To nie zmieniło głównego wniosku: obaj kierowcy Red Bulla nie czuli się w aucie pewnie. Francuz podsumował sytuację krótko. Red Bull mocno traci przez podskakiwanie, a przyczepność nie daje pełnej korzyści, skoro samochód nie pozwala jej wykorzystać.
Czwarty rząd to ostrzeżenie przed sprintem
Start z czwartego rzędu w 23-okrążeniowym sprincie nie przekreśla szans Red Bulla, ale mocno komplikuje zadanie. W krótkim wyścigu jest mniej czasu na odrabianie pozycji, a jazda w powietrzu za rywalami dodatkowo utrudnia zarządzanie oponami i temperaturami. Problem Red Bulla nie wygląda też na drobny kaprys kierowcy. Gdy obaj zawodnicy opisują ten sam objaw, a tor wymaga jazdy po nierównościach i tarkach, sprawa staje się techniczna, nie psychologiczna. W takim miejscu komfort pracy zawieszenia bywa równie ważny jak czysta prędkość na prostej.
Mercedes i rywale dostali prezent, ale Red Bull ma jeszcze kwalifikacje
Największym beneficjentem słabszego występu Red Bulla jest Mercedes z Russellem na czele. McLaren i Ferrari również znalazły się przed ekipą Verstappena, co pokazuje, że w Montrealu układ sił może być mniej wygodny dla mistrzowskiego zespołu niż zwykle. Sprint będzie dla Red Bulla nie tylko walką o punkty, ale też testem kierunku ustawień.
Jeśli zespół znajdzie sposób na uspokojenie RB22 na nierównościach, właściwe kwalifikacje mogą wyglądać inaczej. Jeśli nie, Verstappen i Hadjar mogą mieć w Kanadzie weekend z gatunku tych, w których kierowca robi swoje, a samochód i tak go skutecznie ogranicza.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

DTM Zandvoort 2026: terminarz, bilety i wyścigowy weekend z Verstappen Racing

Ferrari zmiotło rywali w Zandvoort. BMW zacznie z końca po czerwonej fladze

George Russell z PP w SQ: „Nigdy w siebie nie wątpiłem”

Hamilton w GP Kanady: „Najlepsze kwalifikacje od dawna”



