Hamilton w GP Kanady: „Najlepsze kwalifikacje od dawna”

Lewis Hamilton znalazł w Kanadzie coś, czego przez większość sezonu wyraźnie brakowało mu w Ferrari: wyczucie samochodu i tempo w decydującym momencie. Brytyjczyk zajął piąte miejsce w kwalifikacjach do sprintu w Montrealu i po sesji mówił, że to najlepsze samopoczucie za kierownicą w całym roku.
Ferrari nie przywiozło do Kanady dużego pakietu nowości, bo zespół skupił się na dopracowaniu poprawek wprowadzonych wcześniej w Miami. To sprawiło, że większe znaczenie miały ustawienia auta i praca z danymi. Hamilton wykorzystał ten weekend trochę po swojemu.
Hamilton zmienił przygotowania i trafił z ustawieniami
Siedmiokrotny mistrz świata przed Grand Prix Kanady zrezygnował z pracy w symulatorze w bazie Ferrari. Zamiast tego skupił się na analizie danych z poprzednich rund i szukaniu ustawień, które poprawią stabilność oraz balans samochodu. Efekt był widoczny już od treningu, bo Hamilton konsekwentnie kręcił szybkie okrążenia.
Brytyjczyk przyznał, że razem z inżynierami poszedł w konfigurację, której wcześniej Ferrari w jego samochodzie nie używało. W jego ocenie zmiana odmieniła zachowanie auta. To ważny sygnał, bo Hamilton od początku sezonu częściej wyglądał jak kierowca walczący z maszyną niż z rywalami. Hamilton tak opisał swoje odczucia po kwalifikacjach do sprintu:
To prawdopodobnie najlepsza sesja kwalifikacyjna, jaką mieliśmy od dłuższego czasu. Inżynierowie wykonali świetną pracę przy zmianach ustawień, samochód był naprawdę fantastyczny od pierwszego treningu. W SQ1 i SQ2 wyglądało to dobrze, potem inni byli w stanie jeszcze trochę przyspieszyć. Cieszę się, że jestem w tej walce.
Ferrari wciąż za McLarenem i Mercedesem
Piąte miejsce Hamiltona nie oznacza, że Ferrari nagle wróciło na sam szczyt. W końcówce sesji szybsze okazały się Mercedes i McLaren, a Lando Norris oraz Oscar Piastri zablokowali drugi rząd przed sprintem. Hamilton przegrał więc walkę o czołowe pozycje, ale dla niego sam powrót do gry miał dużą wartość.
To był pierwszy raz od rundy w Chinach, gdy Hamilton pokonał Charlesa Leclerca w kwalifikacjach. Brytyjczyk wcześniej uznawał weekend w Szanghaju za swój najlepszy w sezonie, więc kanadyjski wynik może być dla niego realnym punktem odniesienia. Ferrari potrzebowało takiego sygnału, nawet jeśli do pełnego przełomu jeszcze daleko. Hamilton mówił, że brak symulatora mógł paradoksalnie pomóc mu w przygotowaniach:
Świetnie się bawiłem. To, że nie pracowałem w symulatorze, a teraz czuję się najlepiej w całym roku, pokazuje mi, że to może być właściwa droga.
Leclerc ma inny problem: hamowanie
Drugi garaż Ferrari po tej samej sesji brzmiał już znacznie mniej optymistycznie. Charles Leclerc ruszy do sprintu z szóstego pola, tuż za Hamiltonem, ale Monakijczyk mówił przede wszystkim o problemach z hamulcami. Według niego samochód poza tym zachowywał się całkiem poprawnie, lecz brak pewności przy dohamowaniach mocno ograniczał tempo.
Leclerc przyznał, że wchodził w zakręty z obawą, czy samochód nie pojedzie prosto. To w Montrealu wyjątkowo niewygodny kłopot, bo tor wymaga mocnego hamowania i zaufania do przedniej osi. Ferrari może więc mieć dwa różne samochody pod względem odczuć kierowców, choć formalnie obaj korzystają z tej samej bazy konstrukcyjnej. Leclerc tak podsumował swój problem:
Szczerze mówiąc, po mojej stronie trochę się tego spodziewałem. Nie czuję się swobodnie w samochodzie. Z jakiegoś powodu naprawdę męczę się z hamulcami, więc musimy to sprawdzić i znaleźć coś na jutro. Inaczej to będzie bardzo długi weekend.
Kanada dała Hamiltonowi oddech, ale Ferrari musi to potwierdzić
Najważniejszy wniosek dla Ferrari jest prosty: Hamilton znalazł konfigurację, która pozwoliła mu jechać agresywniej i pewniej. Nie wygrał sesji, ale pokazał tempo, którego brakowało mu przez wiele wcześniejszych weekendów. Dla kierowcy w nowym środowisku to nie detal, tylko fundament.
Teraz pytanie brzmi, czy poprawa utrzyma się w sprincie i dalszej części weekendu. Ferrari nie ma komfortu ogłaszania przełomu po jednym piątym miejscu, ale ma konkretny trop techniczny. W sezonie, w którym każdy zespół szuka dziesiątych części sekundy, czasem więcej daje właściwy balans niż kolejna błyszcząca część w garażu.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

DTM Zandvoort 2026: terminarz, bilety i wyścigowy weekend z Verstappen Racing

Ferrari zmiotło rywali w Zandvoort. BMW zacznie z końca po czerwonej fladze

George Russell z PP w SQ: „Nigdy w siebie nie wątpiłem”

Verstappen narzeka na Red Bulla w Kanadzie. „Stopy odrywały mi się od pedałów”



