⏱️ 4 min.

Leclerc mówi wprost: Ferrari traci mocą. Nawet do Red Bulla

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

22-05-2026 12:05
Ferrari Charles Leclerc

Charles Leclerc uważa, że Ferrari ma trudne zadanie w walce z Mercedesem, bo problem nie sprowadza się wyłącznie do aerodynamiki. Monakijczyk widzi stratę na prostych i liczy, że system ADUO pozwoli Scuderii rozwinąć jednostkę napędową po GP Kanady.

Sezon 2026 coraz mocniej pokazuje, że w Formule 1 samo przywiezienie poprawek nie wystarcza. Nowe samochody i układy napędowe są tak złożone, że różnice wynikają także z optymalizacji całego pakietu. Leclerc zwraca uwagę, że kierowca również pozostaje zmienną, a pełne wykorzystanie tych konstrukcji może nigdy nie być możliwe w stu procentach.

Ferrari czeka na decyzję po Montrealu

FIA wprowadziła system Additional Development and Upgrade Opportunities, czyli ADUO, aby pilnować równowagi między producentami jednostek napędowych. Po GP Kanady sześciu producentów pozna ocenę swoich osiągów i dowie się, czy może skorzystać z dodatkowej ścieżki rozwoju silnika.

Dla Ferrari ta decyzja może mieć duże znaczenie. Leclerc nie zna jeszcze wyniku procedury, ale byłby zaskoczony, gdyby Scuderia nie dostała prawa do poprawek. Jego zdaniem Ferrari traci na prostych nie tylko do Mercedesa, lecz także do układu opracowanego przez Red Bulla we współpracy z Fordem.

Leclerc nie przedstawia tego jako gotowej wymówki. Mówi raczej o jednym z elementów większej układanki, która utrudnia Ferrari dogonienie Mercedesa. Jeśli ADUO otworzy Maranello drogę do zmian, poprawa mocy może pomóc zbliżyć się do rywali, ale nie musi od razu zniwelować całej straty.

Mercedes odjeżdżał po pierwszych okrążeniach

Początek sezonu przyniósł kilka pojedynków Ferrari z Mercedesem w pierwszych fazach wyścigów. Problem Scuderii polegał na tym, że po kilku okrążeniach Mercedes często zaczynał budować przewagę. Taki obraz pojawił się między innymi w Melbourne, Szanghaju i Suzuce. Leclerc opisał sytuację Ferrari bardzo bezpośrednio:

Myślę, że dogonienie Mercedesa będzie bardzo trudne. Mają bardzo dużą przewagę, a jeśli chodzi o ADUO, nie wiem jeszcze, czy się kwalifikujemy. Byłbym zaskoczony, gdyby tak nie było, bo czasami na prostych widzę, że trochę tracimy do Mercedesa, a nawet do jednostki Forda.

Ferrari przywiozło poprawki do Miami i zyskało odrobinę osiągów. Problem w tym, że McLaren również rozwinął samochód przed pierwszą tegoroczną wizytą F1 w Ameryce Północnej i zrobił większy krok naprzód. W efekcie Scuderia nadal nie miała komfortu, którego oczekiwałaby po takim pakiecie.

Leclerc broni poprawek Ferrari, ale wskazuje większy problem

Monakijczyk nie uważa, że Ferrari wykonało słabszą pracę rozwojową niż McLaren czy Red Bull. Jego zdaniem duża część różnic bierze się z tego, że zespoły dopiero uczą się maksymalizować nowe konstrukcje. To ważny szczegół, bo w 2026 roku tempo może zależeć nie tylko od nowych części, ale też od tego, kto szybciej zrozumie cały system.

Leclerc podał przykład Red Bulla. Zespół był mocny podczas zimowych testów, później stracił skuteczność w pierwszych wyścigach, a w Miami wykonał duży krok. Według kierowcy Ferrari ten skok nie musiał wynikać wyłącznie z nowych elementów, lecz także z lepszego wykorzystania pakietu. W fabrykach tempo rozwoju pozostaje jednak kluczowe. Leclerc przyznał, że nowe części dają teraz większe zyski niż w przeszłości. To oznacza, że Ferrari nie może pozwolić sobie na spokojne i bezczynne czekanie.

Ferrari ma dwa fronty walki

Najbliższy cel Ferrari jest więc podwójny. Zespół musi poprawiać samochód po stronie podwozia i aerodynamiki, ale jednocześnie liczy na szansę rozwoju jednostki napędowej. Jeżeli FIA uzna, że Ferrari mieści się w kryteriach ADUO, Maranello dostanie narzędzie do zmniejszenia jednej z najbardziej bolesnych strat.

To nie oznacza automatycznego powrotu do walki z Mercedesem. Leclerc sam przyznaje, że nie wie, czy ewentualna poprawa wystarczy do zniwelowania różnicy. W obecnej F1 nawet dobry pakiet poprawek może wyglądać przeciętnie, jeśli konkurencja szybciej znajduje optymalne ustawienia i lepiej łączy pracę silnika z zachowaniem samochodu.

Dla Ferrari najważniejsze jest teraz to, że kierowca publicznie wskazał problem mocy bez owijania go w marketingowy celofan. ADUO może pomóc, ale samo w sobie nie rozwiąże wszystkiego. Scuderia musi jednocześnie znaleźć więcej osiągów w samochodzie i szybciej nauczyć się używać tego, co już ma.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl