Russell traci do Antonellego, ale nie bije na alarm. Mercedes szykuje pierwszy duży pakiet

George Russell przyjechał do Montrealu z 20-punktową stratą do Kimiego Antonellego, ale nie traktuje tego jak początku kryzysu. Mercedes przywozi na Grand Prix Kanady pierwszy istotny pakiet poprawek do W17, a Brytyjczyk liczy, że zespół zobaczy na torze krok podobny do tego, jaki rywale pokazali w Miami.
Mercedes sprawdzi, czy liczby z fabryki przełożą się na tor
Russell nie ukrywa, że aktualizacje Mercedesa wyglądają obiecująco w danych zespołu. Zastrzega jednak, że w Formule 1 najważniejszy test zaczyna się dopiero wtedy, gdy samochód wyjedzie fizycznie na tor. To ważny weekend dla Mercedesa, bo McLaren i Ferrari przywiozły swoje poprawki do Miami i według Russella zrobiły tam zauważalny postęp. Teraz podobnego efektu oczekuje ekipa z Brackley, choć kierowca zostawia margines na klasyczne zderzenie symulacji z rzeczywistością.
Miami zabolało, ale Russell widzi w tym pożytek
Russell zakończył wyścig w Miami na czwartym miejscu, podczas gdy Antonelli odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu. To właśnie tam różnica między kierowcami Mercedesa urosła do 20 punktów. Brytyjczyk twierdzi, że bolesny weekend dał mu i zespołowi potrzebną lekcję.
Jego zdaniem kierowcy i inżynierowie skupili się tak mocno na zarządzaniu energią, że część klasycznych fundamentów wyścigowych zeszła na dalszy plan. Chodziło m.in. o opony, ustawienia samochodu i podstawy prowadzenia weekendu wyścigowego. Russell uważa, że Mercedes przegapił w Miami kilka kluczowych elementów, ale ta lekcja może zaprocentować w dalszej części sezonu.
Kanada ma być powrotem do rytmu
Russell podkreśla, że sezon 2026 zaczął się dla niego nierówno także przez sam układ kalendarza. Po czterech rundach, na koniec maja, Brytyjczyk mówi o „poszarpanym” początku sezonu i czeka na więcej wyścigów rozgrywanych jeden po drugim. Montreal jest dla niego szczególnym miejscem, bo rok wcześniej wygrał Grand Prix Kanady. Sam kierowca nie traktuje tego jednak jako gwarancji na powtórzenie sukcesu. Bardziej zależy mu na powrocie do własnych procedur, które stosował w Melbourne i Chinach.
20 punktów straty? Russell przypomina swoją drogę z F2
Deficyt do Antonellego brzmi poważnie, ale Russell celowo studzi emocje. Wskazuje, że sezon jest dopiero po czterech wyścigach, a do końca zostało co najmniej 18 rund. Kierowca Mercedesa przywołał też swój sezon w Formule 2. Po czterech wyścigach był wtedy szósty i tracił około 35 punktów, a mimo to późniejsza walka o mistrzostwo nadal była możliwa. Najważniejsze jest dla niego ograniczenie strat własnych, a nie oglądanie się na tabelę. Russell mówi wprost, że mistrzostwo nie siedzi mu teraz w głowie.
Największym rywalem ma być sam Russell
Pytany o przewagi w walce o tytuł Russell nie wskazał ani Antonellego, ani innego kierowcy. Jego zdaniem kluczowe jest wykorzystanie własnego potencjału, pracy z inżynierami, ustawień samochodu i opon. To podejście zna z poprzednich sezonów w Mercedesie. Russell uważa, że jeśli „odhaczy wszystkie pola”, może pokonać każdego.
Tak samo patrzył na rywalizację z Kimim Antonellim w poprzednim sezonie i z Lewisem Hamiltonem rok wcześniej. Grand Prix Kanady będzie więc dla Mercedesa czymś więcej niż kolejnym startem. To pierwszy realny sprawdzian nowego pakietu W17 i okazja, by zobaczyć, czy Russell faktycznie ma powody do spokoju.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Verstappen rozbudził apetyt w F1. Hadjar też chce Zielonego Piekła

Leclerc mówi wprost: Ferrari traci mocą. Nawet do Red Bulla

Verstappen widzi światełko dla Red Bulla. Miami dało nadzieję, Kanada ma dać odpowiedź

Alonso nie widzi problemu: „Jestem najlepszy”. Czeka na konkurencyjny bolid



