⏱️ 3 min.

Wolff broni Russella po Miami: „Wróci do walki o zwycięstwa”

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

19-05-2026 19:05
F1 Sprint

George Russell zaliczył trudny weekend w Miami, ale Toto Wolff nie widzi w tym powodu do alarmu. Szef Mercedesa przekonuje, że Brytyjczyk szybko odbije się po słabszym występie i znów będzie walczył o najwyższe cele.

Russell ukończył Grand Prix Miami na czwartym miejscu, daleko od zwycięskiego tempa Kimiego Antonellego. Do mety dojechał 43 sekundy za zespołowym kolegą, choć końcówka wyścigu pozwoliła mu uratować solidny wynik punktowy po późnych manewrach na Maxie Verstappenie i Charlesie Leclercu.

Miami było dla Russella niewygodnym wyjątkiem

Tor w Miami nie należy do ulubionych obiektów Russella, co sam kierowca przyznawał już wcześniej. Wolff potraktował ten weekend raczej jako jednorazową wpadkę niż sygnał głębszego problemu. Mercedes patrzy już w stronę Montrealu, gdzie presja na odpowiedź będzie większa.

Szef Mercedesa nie ukrywa, że Russell ma za sobą wystarczająco dużo doświadczenia, by nie utknąć mentalnie przy jednym słabszym występie. Brytyjczyk zaczął sezon od dominacji w Australii, a po Miami nadal zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji kierowców z dorobkiem 80 punktów.

Wolff mówi o instynkcie, nie o kryzysie

Toto Wolff użył wobec Russella mocnego określenia, które dobrze oddaje sposób, w jaki Mercedes patrzy na swojego kierowcę. Austriak nie mówi o zawodniku wymagającym odbudowy, tylko o kierowcy, który nie odpuszcza nawet wtedy, gdy weekend układa się przeciętnie. Toto Wolff powiedział Sky Sports F1:

George jest już bardzo doświadczony. Przez cały weekend rozmawialiśmy i to jest dla niego trochę niewygodny tor. To całkowicie zrozumiałe. Myślę, że nic nie będzie siedziało nam z tyłu głowy, gdy pojedziemy do Montrealu. George jest killerem. To, co czyni go tak dobrym, to fakt, że nigdy nie przestaje walczyć i atakować. Widziałem to przez całą jego karierę, w kartingu, seriach juniorskich i tutaj.

Wolff dodał, że Russell nie zostawi niczego przypadkowi. W jego ocenie obaj kierowcy Mercedesa będą walczyć o punkty przez cały sezon, co przy obecnej formie zespołu może mieć znaczenie większe niż pojedynczy słabszy weekend.

Antonelli wygrywa, Russell traci dystans

Sytuacja w Mercedesie zrobiła się ciekawsza, bo Antonelli wygrał w Miami i potwierdził znakomitą skuteczność. Młody kierowca zamienił wszystkie trzy pole position w tym sezonie na zwycięstwa, a po wyścigu w USA ma nad Russellem 20 punktów przewagi. To tworzy naturalne napięcie w zespole, ale Wolff nie traktuje wewnętrznej rywalizacji jak zagrożenia.

Mercedes zna podobne historie z przeszłości, także z czasów Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga. Różnica polega na tym, że po latach trudniejszego okresu taka presja jest dla ekipy raczej luksusem niż problemem.

Mercedes znów ma realny cel

Wolff podkreśla, że cztery zwycięstwa w sezonie są dla Mercedesa dużym impulsem po okresie, w którym zespół przez wiele weekendów nie walczył regularnie o wygrane. To ważne nie tylko dla kierowców, lecz także dla ludzi pracujących w Brixworth i Brackley.

Mercedes może mieć najlepszą od 2021 roku szansę na mistrzostwo konstruktorów. Warunek jest prosty: Russell musi wrócić do formy z początku sezonu, a Antonelli utrzymać skuteczność bez rozsadzania zespołu od środka.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl