⏱️ 3 min.

Verstappen rozbudził apetyt w F1. Hadjar też chce Zielonego Piekła

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

22-05-2026 12:05
Isack Hadjar
Źródło: Getty Images / Red Bull Content Pool

Max Verstappen nie wygrał 24-godzinnego wyścigu na Nürburgringu, ale jego występ zrobił w padoku F1 dokładnie to, czego nie da się kupić marketingowym sloganem. Isack Hadjar przyznał, że oglądał pokładową kamerę Holendra i sam chciałby kiedyś wystartować na Nordschleife, choć na razie odkłada ten pomysł na bok.

Hadjar śledził jazdę Verstappena na ekranie telewizora i oglądał większość nocnego ścigania. Zasnął około 2:00, a po przebudzeniu dowiedział się, że samochód zespołu Verstappen Racing odpadł z rywalizacji. Dla kierowcy Red Bulla najważniejsze nie było jednak samo rozczarowanie wynikiem, lecz sposób jazdy w ruchu wieloklasowym.

Nordschleife pokazuje F1 inną definicję ryzyka

W Formule 1 kierowca walczy głównie z rywalami o podobnym tempie. Na Nürburgringu 24h musi jednocześnie wyprzedzać wolniejsze auta, pilnować przewagi i unikać uszkodzeń, które w dobowym wyścigu potrafią przekreślić cały plan. Hadjar zwrócił uwagę właśnie na ten kontrast:

To szalone, szczególnie gdy myślisz, że masz przewagę nad samochodem za sobą, ale potem zostajesz spowolniony w bardzo wąskich, szybkich sekcjach. Musisz przeciskać się przez bardzo małe luki, a za tobą jedzie auto i błyska światłami.

Verstappen chciał atakować, więc nie ruszył jako pierwszy

Ciekawy szczegół po wyścigu zdradził Daniel Juncadella. To Hiszpan rozpoczął rywalizację w Mercedesie-AMG GT3 ekipy Verstappen Racing, bo Verstappen miał przyznać, że zna siebie na tyle dobrze, iż na pierwszym stincie mógłby od razu rzucić się do walki o pozycje. Ten fragment dobrze pokazuje różnicę między sprintowym instynktem F1 a strategią wyścigu 24-godzinnego.

Verstappen pojechał bardzo mocno i zebrał pochwały ze świata GT3 oraz od kolegów z padoku, ale zwycięstwo uciekło przez awarię półosi napędowej. Nie zabrakło tempa, zabrakło tego elementu, który w endurance bywa bezlitosny: szczęścia.

Hadjar chce spróbować, ale jeszcze nie teraz

Po obejrzeniu jazdy Verstappena, Hadjar nie ukrywał, że Nordschleife go kusi. Jednocześnie jasno postawił granicę: na razie jego priorytetem jest Formuła 1. To rozsądna deklaracja, bo start w Nürburgringu 24h wymaga nie tylko talentu, ale też przygotowania do zupełnie innego typu rywalizacji:

Bardzo bym chciał, ale w tym momencie nie mogę sobie na to pozwolić. Skupiam się na F1, ale może pewnego dnia.

W tle jest też przykład Verstappena, który wykorzystał weekend wolny od F1 między Miami i Montrealem. Dla mistrza świata był to sposób na realizację jednego z wyścigowych celów, a nie luźna wycieczka na tor.

Perez woził się po Nordschleife wypożyczonym autem

Sergio Perez dorzucił do tego tematu mniej poważną, ale bardzo ludzką historię. Kierowca Cadillaca zna Nordschleife jeszcze z czasów startów w Formule BMW w Niemczech. Wtedy zabierał wypożyczone samochody na jedno lub dwa okrążenia po północnej pętli. Perez przyznał, że bardzo lubi ten tor. Gdy zapytano go, czy zwykle oddawał wypożyczone auta w jednym kawałku, odpowiedział ze śmiechem, że niezbyt często.

Alonso: w wyścigach 24h sam talent nie wystarcza

Fernando Alonso, który sam zna smak zwycięstw w prestiżowych wyścigach długodystansowych, spojrzał na występ Verstappena z szerszej perspektywy. Hiszpan zwrócił uwagę na zarządzanie ruchem, wspólne ustawienia auta, współpracę kierowców i konieczność zaufania zespołowi.

Według Alonso wyścigi 24-godzinne mają własną magię, ale nie są prostą sumą tempa jednego kierowcy. Trzeba dzielić samochód, szukać kompromisu i liczyć na brak pecha. Verstappen już dał do zrozumienia, że chce wrócić na Nordschleife, jeśli kalendarz F1 mu na to pozwoli. Dla Hadjara ten występ był więc czymś więcej niż ciekawostką z wolnego weekendu. Verstappen przypomniał padokowi F1, że poza Grand Prix istnieje świat, w którym geniusz na jednym okrążeniu nie wystarcza. Na Nürburgringu trzeba jeszcze przetrwać całą dobę.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl