FIA zmienia zasady ADUO. Najsłabszy silnik w F1 dostanie większą pomoc

FIA zatwierdziła zmiany w programie ADUO, czyli mechanizmie wyrównywania osiągów silników spalinowych w Formule 1. Po korekcie producent z największą stratą do najlepszego układu w stawce może dostać nawet 230 dodatkowych godzin pracy nad jednostką oraz korektę kosztów sięgającą 11 mln dolarów (ok. 39,5 mln zł).
Program ADUO stał się jednym z gorętszych tematów początku sezonu 2026. Powodem były problemy Hondy po powrocie do Formuły 1 i trudny start jej współpracy z Astonem Martinem. Na terminarz wpłynęła też wojna na Bliskim Wschodzie, przez którą odwołano dwie rundy mistrzostw świata.
FIA przesuwa pierwsze oceny silników
Pierwotny plan zakładał trzy kontrole osiągów jednostek napędowych. Pierwsza miała odbyć się po sześciu wyścigach, druga po 12, a trzecia – po 18 rundach sezonu. Po zmianie FIA zyskała prawo do modyfikowania tych okresów poprzez dokument FIA-F1-DOC-096.
W sezonie 2026 pierwszy okres ADUO zakończy się po piątym wyścigu, czyli po GP Kanady. Drugi przypadnie po 11. rundzie, czyli po GP Węgier. Trzeci pozostaje bez zmian i ma nastąpić po 18. rundzie, po GP Miasta Meksyk. Głosowanie nad zmianami miało zostać rozstrzygnięte wcześniej, ale zostało zawieszone.
Najbardziej prawdopodobnym powodem był brak wymaganej większości dla wcześniejszej propozycji. Ostateczny kompromis rozszerza pomoc dla producentów, których silnik spalinowy traci najwięcej do najlepszego układu w stawce.
Nowy próg: strata powyżej 10%
Najważniejsza korekta dotyczy tabeli dodatkowych godzin pracy nad silnikiem. Wcześniej najwyższy próg kończył się na stracie wynoszącej 8% lub więcej. Teraz FIA dodała osobną kategorię dla producenta, którego jednostka traci co najmniej 10% osiągów do najlepszego silnika.
- strata poniżej 2%: 0 dodatkowych godzin,
- strata od 2 do poniżej 4%: 70 godzin,
- strata od 4 do poniżej 6%: 110 godzin,
- strata od 6 do poniżej 8%: 150 godzin,
- strata od 8 do poniżej 10%: 190 godzin,
- strata co najmniej 10%: 230 godzin.
To wyraźne przesunięcie akcentu. FIA nie tylko skraca drogę do pierwszej oceny, ale też otwiera większy margines ratunkowy dla producenta, który na starcie sezonu zostałby z tyłu.
Więcej godzin i większa korekta kosztów
Zmianie uległa również tabela korekt kosztów. Jej logika jest podobna do tabeli czasu pracy. Im większa strata osiągów silnika spalinowego, tym większa przestrzeń budżetowa na rozwój jednostki. Przy stracie poniżej 2% producent nie otrzymuje korekty. W kolejnych progach pojawiają się kwoty od 3 mln dolarów (ok. 10,8 mln zł) do 8 mln dolarów (ok. 28,7 mln zł). Nowy najwyższy próg pozwala skorygować koszty o 11 mln dolarów (ok. 39,5 mln zł).
- strata poniżej 2%: 0 dolarów,
- strata od 2 do poniżej 4%: 3 mln dolarów (ok. 10,8 mln zł),
- strata od 4 do poniżej 6%: 4,65 mln dolarów (ok. 16,7 mln zł),
- strata od 6 do poniżej 8%: 6,35 mln dolarów (ok. 22,8 mln zł),
- strata od 8 do poniżej 10%: 8 mln dolarów (ok. 28,7 mln zł),
- strata co najmniej 10%: 11 mln dolarów (ok. 39,5 mln zł).
Honda i Aston Martin w centrum zamieszania
Zmiany nie są oderwane od układu sił w stawce. Honda po kolejnym powrocie do F1 znalazła się pod presją, a Aston Martin odczuł konsekwencje problemów jednostki w pierwszych wyścigach sezonu. ADUO ma ograniczać sytuacje, w których jeden producent zostaje technicznie odklejony od reszty stawki już na początku mistrzostw.
Mechanizm nie oznacza jednak prostego „wyrównywania wszystkiego do środka”. Pomoc zależy od wyliczonego indeksu osiągów ICE, czyli straty silnika spalinowego do najlepszego układu w stawce. To właśnie ten wskaźnik decyduje o dodatkowych godzinach pracy i korektach kosztów.
Sztywne progi mogą budzić kontrowersje
Nowa tabela rozwiązuje jeden problem, ale zostawia drugi. System nadal opiera się na progach, więc minimalna różnica przy granicy danego przedziału może decydować o dużej zmianie pomocy. Producent ze stratą tuż poniżej progu dostaje mniej niż rywal, który przekroczy go symbolicznie. To może stać się kolejnym punktem sporu w paddocku.
ADUO ma pomagać w utrzymaniu rywalizacji, ale każda ulga techniczna i budżetowa w F1 natychmiast staje się też narzędziem politycznej gry. Zwłaszcza wtedy, gdy na stole leży 230 godzin pracy i prawie 40 mln zł dodatkowej przestrzeni kosztowej.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Sainz: „Taki bolid jak w Miami, powinien być w wyścigu otwarcia”

Unia Europejska zapłaci za chińskie autobusy w Afryce?

2.0 HDi to diesel z bardzo dobrą opinią. Najlepsze wersje, usterki i koszty

CPN może zostać po 15 maja. Paliwo ma tanieć, ale rachunek już jest ogromny



