⏱️ 3 min.

Sainz: „Taki bolid jak w Miami, powinien być w wyścigu otwarcia”

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

08-05-2026 14:05
Carlos Sainz

Williams wreszcie pokazał w Miami samochód bliższy temu, który Carlos Sainz chciałby mieć już na początku sezonu 2026. Hiszpan zdobył dziewiąte miejsce, a Alex Albon dołożył drugi punktowany wynik dla zespołu. To ważny krok, ale według Sainza pełny zwrot formy zajmie jeszcze kilka miesięcy.

W samym Grand Prix Miami Sainz finiszował przed Albonem, dzięki czemu Williams zanotował pierwszy podwójny finisz w punktach w tym sezonie. Ten wynik pozwolił ekipie odskoczyć od Audi i umocnić się na ósmym miejscu w klasyfikacji konstruktorów.

Pakiet z Miami naprawia zaległości z początku sezonu

Najważniejsza zmiana dotyczyła masy bolidu. Williams rozpoczął sezon z samochodem cięższym niż zakładano, bo opóźnienia w budowie auta zaburzyły przygotowania przed pierwszym wyścigiem. Carlos Sainz ocenił pakiet z Miami jako zaległą wersję startową auta:

Wreszcie założyliśmy pakiet, który miał być gotowy na pierwszy wyścig. Przez opóźnienia z początku sezonu dopiero teraz dysponujemy samochodem w specyfikacji planowanej na pierwszą rundę. Dzięki temu Williams jest już przynajmniej konkurencyjny względem środka stawki.

Sainz nie ukrywa jednak, że Williams nadal ma z czego zdejmować masę. Samochód zrobił krok naprzód, ale nie stał się nagle kandydatem do walki z czołówką.

Williams był szybki, ale luka do Alpine nadal boli

Według Sainza Williams był w Miami szóstą najszybszą ekipą weekendu. To brzmi obiecująco, lecz dystans do Alpine nadal pokazuje skalę pracy. Pierre Gasly w samochodzie francuskiego zespołu był przed Williamsem około 20 sekund, a bez samochodu bezpieczeństwa różnica mogłaby wynieść 25-30 sekund.

Sainz traktuje wynik z Miami jako nowy punkt odniesienia. Zespół musi teraz budować formę od tego poziomu, zamiast wracać do problemów z pierwszych rund. Najważniejsze jest to, że poprawki zadziałały w warunkach wyścigowych.

Sainz mówi wprost: to jeszcze nie jest cel Williamsa

Hiszpan studzi nastroje po punktowanym weekendzie. Dwa samochody w pierwszej dziesiątce są ulgą, ale nie końcem odbudowy. Williams liczył przed sezonem 2026 na więcej niż walkę o pojedyncze punkty. Sainz jasno opisał obecny etap zespołu:

To nie jest miejsce, w którym chcemy być. Chcę, żeby wszyscy w domu wiedzieli, że to nadal nie jest poziom, którego oczekujemy. Zdobycie punktów dwoma samochodami dzięki własnemu tempu to dobry krok, ale musimy naciskać dalej.

Kierowca Williamsa spodziewa się, że pełniejszy obraz odbudowy pojawi się dopiero w ostatniej jednej trzeciej sezonu. Zespół ma przywieźć kolejne elementy na kilka następnych wyścigów, ale zakończenie europejskiej części kalendarza w połowie września wskazuje jako realniejszy moment oceny postępu.

Klasyfikacja pokazuje, ile jeszcze brakuje

Po czterech pierwszych rundach Williams traci 18 punktów do Alpine, które zajmuje piąte miejsce wśród konstruktorów. Haas jest szósty i ma 13 punktów przewagi nad Williamsem, a Racing Bulls wyprzedza brytyjską ekipę o dziewięć punktów. To oznacza, że Williams nie jest już tylko zespołem gaszącym pożar. Po Miami ma punkt zaczepienia, lżejszy samochód i kierowcę, który widzi realny postęp. Do środka stawki z prawdziwego zdarzenia nadal prowadzi jednak długa droga.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl