Grand Prix Bahrajnu na torze Sepang miało rozpocząć się o godz. 9:00 czasu polskiego. Później wyznaczono start na 9:40, ale na tym problemy się nie skończyły. Po chaotycznej próbie rozpoczęcia rywalizacji procedurę zawieszono, a najnowszy plan zakłada start o godz. 10:33. Dystans wyścigu zostanie skrócony o jedno okrążenie.
Najpierw ulewa zatrzymała F1
Problemy zaczęły się jeszcze przed pierwotnie zaplanowanym startem. Nad Sepang przeszła intensywna burza, a na torze pojawiły się duże ilości stojącej wody. FIA wysyłała na tor Medical Car, a służby torowe pracowały nad osuszeniem najbardziej problematycznych fragmentów.
Sytuacja stopniowo się poprawiała. O godz. 9:31 czasu polskiego pojawiła się informacja, że okrążenie formujące ma rozpocząć się o 9:40. Deszcz wyraźnie osłabł, a tor zaczął szybko przesychać. Miejscami wciąż jednak zalegała woda, szczególnie w rejonie zakrętu nr 7.
O 9:40 bolidy ruszyły. I zaczął się chaos
O godz. 9:40 pierwsze samochody opuściły pola startowe. Już chwilę później Isack Hadjar wypadł w żwir, ale zdołał wrócić na tor. Następnie Max Verstappen zgłosił przez radio problemy techniczne.
Jeszcze poważniejsza sytuacja dotknęła Lewisa Hamiltona. Kierowca Ferrari drastycznie zwolnił i meldował przez radio:
Wciskam gaz i nic się nie dzieje.
Zespół poinformował Brytyjczyka o problemie z oprogramowaniem. Hamilton zatrzymał się na torze, przez co stawka mocno się rozciągnęła, ale ostatecznie bolid ponownie ruszył.
Na tym problemy się nie skończyły. Zatrzymali się również Esteban Ocon i Valtteri Bottas. Dyrekcja wyścigu zdecydowała wówczas o zawieszeniu procedury startowej, a cała stawka została skierowana do alei serwisowej.
F1 musi zacząć procedurę praktycznie od nowa
Po zjeździe kierowców do pit lane mechanicy ponownie rozpoczęli pracę przy samochodach. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, że część systemów bolidów zaczęła się już wyłączać. Zespoły musiały więc ponownie przygotować maszyny, a dyrekcja wyścigu – uporządkować kolejność stawki i kwestie związane z przejechanymi okrążeniami.
Tor w tym czasie szybko przesychał. Kimi Antonelli zwracał uwagę na tempo, w jakim poprawiał się stan nawierzchni. Ostatecznie wyznaczono kolejną godzinę rozpoczęcia rywalizacji – 10:33 czasu polskiego.
Verstappen przed Hamiltonem
Jeżeli kolejna próba przebiegnie już zgodnie z planem, na czele stawki znajdzie się Max Verstappen. Holender zdobył pole position z czasem 1:35.130. Obok niego ustawi się Lewis Hamilton, a kolejne pozycje zajmują Kimi Antonelli i Charles Leclerc.
Pierwotnie wyścig miał rozpocząć się o godz. 9:00. Oznacza to, że jeśli F1 rzeczywiście ruszy o 10:33, opóźnienie wyniesie 1 godzinę i 33 minuty. Malezyjska pogoda skutecznie skomplikowała niedzielny plan Formuły 1, a nawet pierwsza próba wypuszczenia stawki na tor nie wystarczyła, by rozpocząć właściwe ściganie.






