Verstappen nie ukrywa zwątpienia. Oto dwa czynniki, przez które może opuścić Formułę 1

Max Verstappen coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że jego przyszłość w Formule 1 nie jest oczywista. Po weekendzie w Suzuce Holender mówi nie tylko o problemach Red Bulla, ale też o tym, że obecna F1 zwyczajnie przestała sprawiać mu przyjemność.
Po odpadnięciu w Q2 w Suzuce Verstappen znów wrócił do tematu przepisów i zachowania samochodów w obecnej erze. Przyznał, że po interwencji FIA sytuacja była nieco lepsza, ale nadal daleka od tego, czego oczekuje kierowca na tym poziomie. Dodał też, że o regulacjach powiedział już wszystko i teraz bardziej konstruktywne ma być szukanie poprawek poza kamerami.
Nie chodzi już tylko o tempo Red Bulla
Wypowiedzi Verstappena pokazują, że problem nie kończy się na słabszej formie zespołu. Kierowca mówi wprost, że przy obecnym kształcie F1 nie czerpie z jazdy satysfakcji, a przy kalendarzu liczącym 22 rundy ma to dla niego coraz większe znaczenie. W sporcie tej klasy sama ambicja długo nie wystarcza, jeśli znika przyjemność z rywalizacji. Zapowiedź Verstappena była wyjątkowo szczera:
Kiedy jestem w samochodzie, zawsze daję z siebie wszystko. Ale przy tym, jak wszystko wygląda teraz – nie tylko nasze auto, ale też cała Formuła 1, o której już mówiłem – to po prostu nie sprawia mi przyjemności. A jeśli tyle czasu spędzasz poza domem, to w końcu musisz robić w życiu coś, co naprawdę lubisz.
Dwie rzeczy są inne niż wcześniej
Tym razem sytuacja różni się od poprzednich kryzysów Red Bulla w dwóch kluczowych punktach. Po pierwsze, zespół i kierowcy nie mają jeszcze pełnego zrozumienia źródła problemu, a to utrudnia szybkie wyjście z dołka. Isack Hadjar przyznał, że to, co Red Bull widzi w ten weekend, zwyczajnie nie ma sensu, a Verstappen mówił o rozbieżnościach między danymi z fabryki i tym, co dzieje się na torze.
Po drugie, wcześniej Verstappen nawet w trudnych momentach nadal lubił samo ściganie się w F1. Teraz ten fundament wyraźnie się chwieje. To zmienia ton całej dyskusji, bo nie chodzi wyłącznie o to, czy Red Bull znów będzie szybki, ale też o to, czy sam kierowca nadal chce funkcjonować w takim środowisku.
Rezygnacja zamiast złości
W Suzuce było to widać nie tylko w słowach, ale i w mowie ciała Verstappena. Holender sprawiał wrażenie człowieka, który przeszedł już etap irytacji i dotarł do znacznie mniej komfortowego miejsca. Sam przyznał, że nie jest już nawet rozczarowany, bo jest „poza tym”. Gdy jeden z dziennikarzy podsunął słowo „rezygnacja”, Verstappen uznał, że to chyba najtrafniejsze określenie.
To ważny sygnał, bo taka postawa nie wygląda jak zwykła gra pod presję polityczną wobec zespołu czy władz F1. Jeśli kierowca tej klasy przestaje być zły, a zaczyna być obojętnie pogodny, to w padoku zapala się lampka ostrzegawcza.
Odejście w środku sezonu jest mało realne
Mimo mocnych słów szybkie rozstanie z F1 nadal wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Verstappen dobrze wie, że Red Bull w dużej mierze zbudował wokół niego projekt sportowy i komercyjny. Sam wielokrotnie podkreślał też lojalność wobec marki, która dała mu debiut w Formule 1. Znacznie bardziej otwarta wydaje się perspektywa kolejnego sezonu i lat po wygaśnięciu obecnego kontraktu.
Verstappen rozmawia z FIA o możliwych zmianach, a kierunek obrany na sezon 2027 może mieć dla niego duże znaczenie. Jeśli poprawi się produkt, a wraz z nim wróci frajda z jazdy, temat odejścia może przycichnąć; jeśli nie, nic nie będzie już oczywiste.
Red Bull widzi sprawę prościej niż sam kierowca
Laurent Mekies tłumaczy obecne nastroje Verstappena przede wszystkim brakiem konkurencyjnego auta. Z perspektywy szefa zespołu to logiczne, bo jego zadaniem jest przywrócić kierowcy samochód, którym znów będzie mógł walczyć i robić różnicę. Tyle że sam Verstappen sugeruje coś więcej: nawet zwycięstwa nie rozwiążą wszystkiego, jeśli nie zmieni się to, jak odbiera dzisiejszą Formułę 1.
Właśnie dlatego obecne tygodnie mogą okazać się dla Red Bulla ważniejsze, niż wskazywałyby same wyniki. Problemem nie jest już wyłącznie osiąg, lecz także motywacja kierowcy, wokół którego zbudowano cały projekt. A to już nie jest usterka, którą da się skasować jednym pakietem poprawek.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Renault Arkana wypadła z polskiego konfiguratora

Lamborghini Countach wraca do Assetto Corsa EVO. Kultowy klasyk trafi do aktualizacji v0.6

Norwegia niemal wyzerowała auta spalinowe. Elektryki z nowym rekordem sprzedaży

Jaecoo 8 SHS-P już trafiło do sprzedaży w tym europejskim kraju. Ile kosztuje, co oferuje?



