⏱️ 3 min.

Racing Bulls szykuje podwójne uderzenie. Przerwa w F1 zmieniła plan poprawek

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

16-04-2026 20:04
Alan Permane Racing Bulls F1

Racing Bulls planuje dwa pakiety poprawek do bolidu F1, które mają zadebiutować w Miami i Montrealu. Zespół pierwotnie chciał wdrożyć pierwsze zmiany już w Bahrajnie, ale wymuszona przerwa w kwietniu przesunęła harmonogram i stworzyła nietypową sytuację.

Rozwój samochodów już od początku sezonu urósł do rangi jednej z kluczowych pól walki w Formule 1. W 2026 roku ma to jeszcze większe znaczenie, bo nowe przepisy są wyjątkowo złożone i zmuszają zespoły do ostrożnego planowania kolejnych kroków.

Miami i Montreal jako dwa ważne punkty

Racing Bulls przygotowuje pierwszy większy pakiet na weekend w Miami, który odbędzie się od 1 do 3 maja. Druga tura zmian ma pojawić się w Montrealu, gdzie grand prix zaplanowano na 22-24 maja. Alan Permane wyjaśnił, że zespół miał już gotowy sensowny pakiet na Bahrajn. Odwołanie wyścigów w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie sprawiło jednak, że wdrożenie przesunięto na później.

Kalendarz wymusił dziwny scenariusz

Szef Racing Bulls przyznał, że układ terminów stworzył dość osobliwą sytuację. Zespół ma wprowadzić nowy, istotny element w Miami, a potem niemal od razu zastąpić go kolejną nowością w Montrealu. Permane nie zdradził szczegółów technicznych, ale sam układ wdrożeń pokazuje, jak pięciotygodniowa przerwa mogła pomóc części ekip. W praktyce nie chodziło o zmianę całego cyklu rozwojowego, lecz o lepsze przygotowanie liczby dostępnych części.

Więcej kompletów, ale ten sam rytm rozwoju

Zdaniem Permane’a harmonogram poprawek był zaplanowany z wyprzedzeniem i przerwa nie wywróciła go do góry nogami. Zespół zyskał natomiast czas, by lepiej przygotować produkcję elementów przewidzianych wcześniej na Bahrajn. To oznacza, że w Miami Racing Bulls ma dysponować większą liczbą kompletów nowych części niż miałby podczas pierwotnie planowanego debiutu.

Ścisk w środku stawki trwa

Po trzech rundach sezonu Racing Bulls zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji mistrzostw. Zespół traci cztery punkty do czwartego Haasa, a walka w środku stawki pozostaje bardzo ciasna. Alpine i Red Bull mają tyle samo punktów i są sklasyfikowane na piątej pozycji. Red Bull z czasem powinien odjechać tej grupie, a do rywalizacji z Racing Bulls, Haasem i Alpine ma szanse dołączyć Audi.

Zespół patrzy dalej niż najbliższy wyścig

Permane ocenił, że Racing Bulls może utrzymać tempo rywali ze środka stawki, a nawet zrobić jeden krok więcej. W planie są niewielkie poprawki niemal na każdy wyścig oraz jeszcze dwa lub trzy większe pakiety do momentu letniego wyłączenia fabryk. To pokazuje, że Racing Bulls nie traktuje Miami i Montrealu jako jednorazowego zrywu. Zespół buduje ciągły program rozwoju, bo w sezonie opartym na nowych przepisach nikt nie chce przeoczyć choćby jednego okna na postęp.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl