Verstappen wygrywa, ale Hadjar studzi emocje. „W Ferrari zwyciężyłby z większą przewagą”

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Max Verstappen wygrał dwa ostatnie wyścigi Formuły 1, ale jego zespołowy partner Isack Hadjar nie uważa, że Red Bull dysponuje obecnie najlepszym samochodem w stawce. Francuz przekonuje, że podczas Grand Prix Singapuru najszybsze było Ferrari, a Holender za kierownicą włoskiego bolidu mógłby zwyciężyć z jeszcze większą przewagą. Jego ocenę częściowo potwierdza Oscar Piastri z McLarena.

Verstappen robi różnicę

Red Bull odzyskał konkurencyjność w decydującej fazie sezonu 2026. Po wprowadzeniu istotnych poprawek technicznych Max Verstappen zwyciężył w Grand Prix Malezji i Singapuru, pokazując, że austriacki zespół ponownie może regularnie walczyć o najwyższe pozycje. Nie oznacza to jednak, że jego samochód stał się bezkonkurencyjny.

Przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych Isack Hadjar zwrócił uwagę na różnicę między rzeczywistymi osiągami bolidu a umiejętnościami czterokrotnego mistrza świata. Zdaniem Francuza Verstappen potrafi wykorzystać potencjał maszyny nawet wtedy, gdy konkurenci dysponują lepszym sprzętem.

Hadjar, cytowany przez oficjalny serwis Formuły 1, nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny sytuacji:

Nie sądzę, żebyśmy mieli najszybszy samochód. Nadal bardzo trudno się go prowadzi. W Malezji dominował, ale nie uważam, żeby w Singapurze był najszybszy. Moim zdaniem, gdyby posadzić Maxa w Ferrari, wygrałby wyścig z większą przewagą.

To interesująca opinia, zwłaszcza że pochodzi od kierowcy mającego bezpośredni dostęp do danych Red Bulla. Hadjar nie kwestionuje postępu swojego zespołu, lecz sugeruje, że o ostatnich zwycięstwach przesądziły nie tylko poprawki techniczne, ale również dyspozycja Verstappena.

Ferrari zmarnowało przewagę?

Według Hadjara Ferrari dysponowało w Singapurze samochodem o największym potencjale. Włosi nie zdołali jednak przełożyć osiągów na zwycięstwo, podczas gdy Verstappen wykorzystał niemal każdą okazję do zbudowania przewagi nad rywalami.

Holender wywalczył pole position z przewagą zaledwie pięciu setnych sekundy. Przy tak niewielkich różnicach decydujące znaczenie miało pojedyncze okrążenie kwalifikacyjne, a później również dostępność odpowiednich mieszanek opon.

Hadjar wskazał, że Ferrari nie miało podczas wyścigu nowych kompletów miękkiego ogumienia. W jego ocenie ograniczało to możliwości strategiczne włoskiej ekipy:

Max zdobył pole position z przewagą pięciu setnych sekundy. Ferrari nie miało w wyścigu nowych opon, mam na myśli miękką mieszankę. To również miało znaczenie. Max zrobił wszystko, żeby zwiększyć swoje szanse, przesądził o wyniku w Q3 i to wystarczyło.

Francuz nie twierdzi zatem, że Red Bull wygrał przypadkowo. Zwraca raczej uwagę, że najlepszy wynik nie zawsze oznacza jazdę najszybszym bolidem. Szczególnie na torze takim jak Marina Bay, gdzie pozycja startowa i strategia mogą ograniczać możliwości wyprzedzania.

Hadjar walczył z awariami

O ile Verstappen wykorzystał ostatnie weekendy do powiększenia dorobku zwycięstw, o tyle jego zespołowy partner miał znacznie mniej powodów do zadowolenia. W Singapurze problemy techniczne praktycznie przekreśliły szanse Hadjara na pokazanie pełnego potencjału samochodu.

Seria usterek uniemożliwiła mu udział w kwalifikacjach do sprintu. Następnie konieczne okazały się zmiany w jednostce napędowej, przez co Francuz musiał rozpocząć Grand Prix z alei serwisowej. Mimo niekorzystnej sytuacji zdołał przebić się na dziesiąte miejsce i zdobyć punkt.

Hadjar przyznał, że niemal każda sesja przynosiła kolejne komplikacje. Nie zamierza jednak rozpamiętywać niepowodzeń, ponieważ osiągi samochodu dają mu podstawy do optymizmu przed następnymi rundami:

To był jeden z tych weekendów, podczas których w każdej sesji przytrafia się jakaś awaria. Wyciągasz z tego wnioski i idziesz dalej. Cieszę się, że jestem w Teksasie. Lubię ten tor, a pod względem osiągów samochód spisywał się naprawdę dobrze podczas ostatnich weekendów.

Francuz podkreślił jednocześnie, że Red Bull zna słabe strony swojej konstrukcji i nadal pracuje nad ich wyeliminowaniem. Zespół obserwuje również postępy konkurentów, którzy nie zamierzają rezygnować z rozwoju swoich samochodów.

Piastri potwierdza postęp

Ocena sytuacji przedstawiona przez Hadjara znajduje częściowe potwierdzenie w wypowiedziach Oscara Piastriego. Kierowca McLarena przyznał, że Red Bull wykonał znaczący krok naprzód podczas ostatnich trzech weekendów wyścigowych.

Australijczyk wskazał przede wszystkim na pakiet poprawek wprowadzony w Baku. Jego skuteczność było widać już w Azerbejdżanie, gdzie Red Bull zdobył podwójne podium, a następnie odniósł dwa zwycięstwa z Verstappenem.

Piastri uważa jednak, że Ferrari pozostaje wyjątkowo mocne w zakrętach. Analiza danych pokazuje, że włoski samochód przez znaczną część sezonu należy do najszybszych pod tym względem, ale traci czas na prostych:

Na podstawie analizy danych Ferrari jest praktycznie w każdym zakręcie równie szybkie albo wręcz najszybsze. Traci jednak na wszystkich prostych. Nie wiem, czy wynika to z oporu aerodynamicznego, czy z mocy silnika.

Australijczyk zaznaczył, że McLaren spodziewał się bardzo mocnego występu Ferrari w Singapurze. Podobne oczekiwania pojawiały się jednak wcześniej na innych torach i nie zawsze znajdowały potwierdzenie w wynikach.

To istotne zastrzeżenie, ponieważ osiągi poszczególnych konstrukcji zależą od charakterystyki obiektu. Samochód dominujący na krętej trasie niekoniecznie zachowa przewagę na torze wymagającym wysokiej prędkości maksymalnej.

McLaren znalazł się z tyłu

Najbardziej wymowna część wypowiedzi Piastriego dotyczy jednak pozycji jego własnego zespołu. Australijczyk otwarcie przyznał, że zarówno Ferrari, jak i Red Bull prezentowały w Singapurze wyższy poziom konkurencyjności niż McLaren.

Jego zdaniem Red Bull w ostatnich tygodniach prezentował najbardziej stabilną i najwyższą formę w stawce. Nie oznacza to jednak bezwzględnej przewagi na każdym torze. Piastri spodziewa się, że układ sił będzie nadal zmieniał się zależnie od wymagań poszczególnych obiektów.

W praktyce oznacza to, że walka czołowych zespołów może być znacznie bardziej wyrównana, niż sugerowałyby dwa kolejne zwycięstwa Verstappena. Ferrari ma mocne strony, których nie zawsze potrafi wykorzystać, Red Bull poprawił konkurencyjność, a McLaren musi szukać sposobu na odrobienie strat.

Sprawdzian w Austin

Najbliższą okazją do zweryfikowania tych ocen będzie Grand Prix Stanów Zjednoczonych na Circuit of The Americas. Obiekt w Austin łączy szybkie zakręty, długą prostą i wolniejsze sekcje techniczne, dzięki czemu stawia przed samochodami bardziej zróżnicowane wymagania niż uliczny tor w Singapurze.

Dla Hadjara weekend w Teksasie ma również osobiste znaczenie. W poprzednim sezonie, jeszcze jako kierowca Racing Bulls, zakończył tam rywalizację na 16. pozycji. Teraz dysponuje samochodem zdolnym do znacznie lepszych rezultatów, ale po dwóch frustrujących weekendach zależy mu przede wszystkim na bezproblemowym przebiegu zawodów.

Ferrari po treningach FP1 i FP2 pokazało, że słowa o potencjale włoskiego producenta z Maranello nie były przesadzone. Charles Leclerc wygrał obie piątkowe sesje.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl