Red Bull odrobił część strat. Verstappen widzi postęp po dużym pakiecie poprawek

Red Bull przywiózł do Miami duży pakiet poprawek RB22, obejmujący tylne skrzydło, sekcje boczne, pokrywę silnika, podłogę i okolice wydechu. Max Verstappen ocenił, że zespół niemal o połowę zmniejszył stratę do czołówki, choć samochód nadal ma słabości w szybkich zakrętach.
W kwalifikacjach do sprintu Verstappen zajął piąte miejsce i stracił do pole position Lando Norrisa niespełna 0,6 s. Dla Red Bulla to wyraźniejszy sygnał poprawy niż wcześniejsza forma z Suzuki, gdzie Verstappen nie wszedł do Q3 i był 1,2 s wolniejszy od Kimiego Antonellego w Q2.
Red Bull zmienił aerodynamikę RB22
Najbardziej widocznym elementem pakietu jest nowe tylne skrzydło określane mianem „Macarena”. Po aktywacji trybu na proste skrzydło obraca się o około 180 stopni, co od razu przyciągnęło uwagę w padoku. Ferrari pokazało podobne rozwiązanie wcześniej podczas testów, ale Red Bull utrzymuje, że własną wersję rozwijał już wcześniej.
Zmiany objęły także szersze sekcje boczne z charakterystyczną rampą na górnej powierzchni. Ich zadaniem jest lepsze prowadzenie przepływu powietrza nad nadwoziem. Do nowego kształtu dopasowano pokrywę silnika oraz podłogę, a przy wyjściu wydechu pojawiła się klapka działająca podobnie do elementu widzianego wcześniej w Ferrari.
Verstappen: samochód jest bardziej spójny
Verstappen po pierwszym sprawdzianie w Miami uznał, że RB22 daje mu większe zaufanie. Holender nie mówi jeszcze o pełnym rozwiązaniu problemów, ale wskazuje na realny krok naprzód. Max Verstappen opisał pierwsze odczucia po jeździe z poprawkami:
Czuję, że samochód jest bardziej spójny. Nadal są rzeczy, nad którymi pracujemy, ale to był dla nas naprawdę pozytywny krok. W ostatnich wyścigach byliśmy ponad sekundę z tyłu. Powiedziałbym, że teraz prawie zmniejszyliśmy tę stratę o połowę.
Największy problem nadal dotyczy pierwszego sektora toru w Miami. Verstappen wskazał, że Red Bull pozostaje tam słaby, głównie przez szybkie partie zakrętów. Reszta okrążenia wygląda jednak lepiej, a samochód pozwala mu wydobyć więcej czasu z jednego przejazdu.
Poprawki mają stabilizować przepływ powietrza
Z dokumentów technicznych FIA wynika, że Red Bull pracował nie tylko nad większym dociskiem. Ważnym celem była także stabilność przepływu powietrza, czyli obszar szczególnie istotny przy samochodzie wrażliwym na zmiany ustawień i warunków toru. Szef zespołu Laurent Mekies przyznał, że ostatnie tygodnie były bardzo intensywne. Red Bull wiedział po jazdach na Silverstone, że nie rozwiązał wszystkich problemów, ale Miami potwierdziło lepszy kierunek rozwoju. Laurent Mekies tymi słowami podsumował sytuację zespołu po piątkowych jazdach:
To był bardzo intensywny okres pięciu tygodni. Wiedzieliśmy, że mamy sporo problemów do zrozumienia i właśnie tym zajmowali się nasi ludzie. Nie rozwiązaliśmy wszystkiego, ale potwierdziliśmy, że idziemy we właściwym kierunku.
Hadjar w SQ3, ale ze znakiem zapytania
Isack Hadjar także skorzystał z bardziej konkurencyjnego samochodu i awansował do SQ3. Jego strata do Verstappena wyniosła jednak około sekundy, co zaskoczyło samego kierowcę. Hadjar przyznał, że nie potrafi wyjaśnić tak dużej różnicy. Dla Red Bulla Miami nie jest więc dowodem pełnego powrotu do walki z liderami. To raczej pierwszy solidny punkt zaczepienia po trudniejszym okresie. Samochód wygląda lepiej, ale w Formule 1 „lepiej” i „wystarczająco dobrze” to nadal dwa różne światy.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Świat sportu w żałobie. Nie żyje Alex Zanardi – człowiek, który nigdy się nie poddawał

W tych miastach klakson nie milknie ani na chwilę. Zaskakujący ruch ze strony Audi i Mercedesa

Skoda Octavia III: który silnik wybrać? Oto najlepsze i najgorsze opcje



