⏱️ 2 min.

Robert Kubica wsiada do Ferrari 499P. Le Mans ma jeszcze 4 godziny i 35 minut napięcia

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

14-06-2026 11:06
Robert Kubica Ferrari 499P 83 FIA WEC 24h Le Mans
fot. kadr z YouTube'a / Ferrari

Robert Kubica przejmuje Ferrari 499P #83 w momencie, gdy do końca 24h Le Mans zostały 4 godziny i 35 minut. To jeden z tych stintów, w których nie chodzi już tylko o tempo, ale o chłodną głowę, czyste okrążenia i przetrwanie chaosu. Onboard live z samochodu Polaka może być teraz jednym z najciekawszych obrazków końcówki wyścigu.

Kubica wraca do gry w najostrzejszej fazie Le Mans

Ferrari 499P #83 AF Corse pozostaje w ścisłej czołówce Hypercarów, ale sytuacja włoskiej marki jest już znacznie mniej komfortowa niż wcześniej. Fabryczne Ferrari #50 odpadło po awarii układu hybrydowego, a to ograniczyło możliwości strategiczne całego obozu Ferrari. W takiej końcówce każdy samochód w grze jest polisą ubezpieczeniową, a Ferrari jedną już straciło.

Kubica wsiada więc nie do spokojnie jadącego auta, lecz do maszyny, która musi utrzymać tempo w wyścigu coraz bardziej podatnym na neutralizacje. To jest etap Le Mans, w którym różnice budowane przez wiele godzin potrafią zniknąć szybciej niż rozsądek w alei serwisowej po źle policzonym pit stopie.

BMW prowadzi, ale stawka jest pościskana

Na czele znajdowało się BMW #20, za którym jechały Cadillac #12 oraz Toyoty #7 i #8. Safety car po wypadku Porsche #91 w klasie LMGT3 zmienił rytm rywalizacji i ponownie zbliżył kilka załóg walczących o wynik. Porsche odpadło po awarii układu kierowniczego, a incydent wymusił neutralizację w kluczowym momencie wyścigu.

Toyota #8 miała wcześniej problemy z hamulcami, a Cadillac #12 musiał odrabiać konsekwencje kary za naruszenie zasad wolnej strefy. Ferrari #83 jedzie więc w końcówce przeciw rywalom, którzy też nie mają za sobą idealnej doby.

Onboard z Ferrari #83 może pokazać najważniejsze detale

Transmisja onboard live z auta Kubicy jest szczególnie ciekawa, bo w ostatnich godzinach Le Mans najwięcej widać właśnie w detalach. Liczy się stabilność hamowania, obchodzenie się z ruchem dublowanych aut i reakcja na każdą zmianę tempa przed kolejnymi pit stopami. Polak wyjechał z pitu na P7, ale ma więcej energii niż wszystkie auta jadące przed nim.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl