⏱️ 3 min.

Alonso drwi z Astona Martina. Lepsze widowski na trybunach

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

14-06-2026 15:06
Fernando Alonso F1

Fernando Alonso rozbawił kibiców przed Grand Prix Barcelony-Katalonii, gdy zasugerował, że woli oglądać wyścig z trybun niż z kokpitu Astona Martina. Hiszpan ruszał do domowej rundy z alei serwisowej po zmianach w samochodzie i trudnych kwalifikacjach. Weekend miał dla niego wyjątkowy ciężar, bo sam przyznał, że to prawdopodobnie jego ostatni występ w Barcelonie w Formule 1.

Żart, który powiedział więcej niż klasyczna analiza formy

Alonso nie potrzebował długiego komentarza, by podsumować sytuację Astona Martina. Podczas tradycyjnej parady kierowców na Circuit de Barcelona-Catalunya wysiadł z platformy, podbiegł do kibiców i rzucał im gadżety. Wtedy powiedział hiszpańskiej telewizji, że zostanie z fanami, bo oglądanie wyścigu jest lepsze niż jazda samochodem.

Zostanę tutaj, żeby oglądać wyścig. To lepsze niż jazda w bolidzie.

To był klasyczny Alonso: pół żart, pół diagnoza. Aston Martin nie dawał mu w ten weekend argumentów sportowych, więc Hiszpan przynajmniej zadbał o to, by publiczność innego rodzaju pamiętnym wspomnieniem.

Start z alei serwisowej po słabych kwalifikacjach

Sytuacja sportowa Alonso była trudna jeszcze przed zgaśnięciem świateł. Aston Martin wprowadził zmiany w samochodzie po kwalifikacjach, a Hiszpan rozpoczął Grand Prix Barcelony-Katalonii z alei serwisowej.

W czasówce znalazł się na 22. pozycji, co dobrze oddawało skalę problemów zespołu. Taki start praktycznie odbiera kierowcy szansę na normalną walkę w wyścigu. Na torze pod Barceloną pozycja na starcie ma duże znaczenie, a odrabianie strat wymaga nie tylko tempa, ale też sprzyjającej strategii i błędów rywali. Alonso miał więc przed sobą raczej misję ograniczania strat niż realny atak na czołówkę.

Domowy weekend z pożegnalnym tonem

Dla Alonso Barcelona nigdy nie była zwykłym punktem kalendarza. Hiszpan mówił przed weekendem, że to może być jego ostatni start w Formule 1 na tym torze. Podkreślił też, że chce podziękować kibicom i mimo braku konkurencyjnego tempa cieszyć się atmosferą domowej rundy.

To będzie wyjątkowy weekend, prawdopodobnie mój ostatni wyścig Formuły 1 w Barcelonie. Chcę więc podziękować wszystkim. Spróbuję cieszyć się tym weekendem. Nie będę konkurencyjny i nie spędzę dużo czasu w samochodzie w kwalifikacjach, a w wyścigu mam nadzieję, że tak, ale nie w tempie, którego wszyscy byśmy chcieli. Chcę jednak, żeby wszyscy nadal cieszyli się tym weekendem. To zawsze było święto, gdy przyjeżdżali do Barcelony. Myślę, że to moje 23. Grand Prix Hiszpanii i wszystkie były magiczne. To ostatnie też musi być magiczne.

W tej wypowiedzi mocno wybrzmiewał kontrast między emocjami a rzeczywistością sportową. Alonso miał za sobą ponad dwie dekady relacji z hiszpańską publicznością, ale w 2026 roku jego Aston Martin nie dawał mu narzędzi do efektownego pożegnania na torze.

 

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl