Antonelli z DNF 4 okr. przed końcem. Jechał fenomenalnie

Kimi Antonelli był jednym z bohaterów GP Barcelony, ale jego wyścig skończył się brutalnie na cztery okrążenia przed metą. Kierowca Mercedesa jechał fenomenalnie, wyprzedził George’a Russella i miał realną szansę na bardzo mocny wynik, zanim awaria zmusiła go do wycofania auta. W końcówce zastosowano Virtual Safety Car, a Lewis Hamilton powinien dowieźć prowadzenie do mety z dużą przewagą około 20 sekund.
Awaria zabrała Antonellemu pokaz siły
Antonelli ruszał do wyścigu po bardzo dobrych kwalifikacjach z P3, ale jego niedzielne tempo było jeszcze ważniejsze niż sama pozycja startowa. W kluczowej fazie Grand Prix Barcelony Włoch nie tylko utrzymał się w walce, lecz także pokazał tempo pozwalające zaatakować Russella. Manewr na zespołowym partnerze miał duże znaczenie, bo Russell startował z pole position i przez cały weekend był jednym z głównych punktów odniesienia.
Na cztery okrążenia przed końcem wszystko się rozsypało. Awaria techniczna zmusiła Antonellego do wycofania się z wyścigu, a jego Mercedes nie dojechał do mety. Dla kierowcy, który wcześniej wykonał świetną robotę, to scenariusz z gatunku tych wyjątkowo niewdzięcznych.
Virtual Safety Car i spokojniejsza droga Hamiltona
Po problemach Antonellego dyrekcja wyścigu zastosowała Virtual Safety Car. Neutralizacja uporządkowała końcówkę i ograniczyła ryzyko chaosu w momencie, gdy walka o zwycięstwo była już w decydującej fazie. Najwięcej zyskał na tym Lewis Hamilton, który prowadził w końcówce i dowiózł zwycięstwo do mety. Brytyjczyk przez cały weekend był bardzo mocny w Barcelonie, a po starcie z pierwszego rzędu miał tempo, które pozwoliło mu przejąć kontrolę nad wyścigiem.
Mercedes z niedosytem mimo świetnego tempa
Dla Mercedesa to wyścig z mieszanymi emocjami. Russell miał pole position, Antonelli jechał jak kandydat do podium, a mimo tego końcówka pozostawiła zespół z poczuciem straconej szansy. Barcelona po raz kolejny pokazała, że w Formule 1 przewaga tempa nie wystarcza, jeśli technika odmawia współpracy w najgorszym możliwym momencie. Antonelli zrobił wszystko, by zapamiętano jego jazdę. Niestety, równie mocno zapamiętana zostanie awaria, która kosztowała prawdopodobnie 18 punktów.
Kimi w połowie wyścigu usłyszał przez radio, że ma trzymać się limitów toru, bo zdążył je naruszyć trzykrotnie. W dalszej fazie rywalizacji McLaren zgłaszał liczne wyjazdy poza tor lidera klasyfikacji kierowców, co zespół McLarena miał zgłosić dyrekcji wyścigu. Nad Włochem widniała kara 5 sekund, która możliwe, że zepchnęłaby go na czwartą lokatę.
Mercedes sam dopuścił do sytuacji, w której na pozór kontrolowany wyścig zamienił się w pogoń za Ferrari. Najpierw Kimi Antonelli odrobił przeszło 6 sekund i znalazł się tuż za skrzynią biegów partnera z zespołu, a w międzyczasie Ferrari ściągnęło Hamiltona do alei serwisowej podczas VSC. Na świeżych oponach Lewis był w stanie odrabiać nawet 3 sekundy na okrążeniu, podczas gdy dwaj kierowcy Mercedesa byli uwikłany w bezpośrednią rywalizację na torze, potęgując swoje straty.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Antonelli jechał po podium. Mercedes ma obawy o niezawodność

Oto klasyfikacja F1 kierowców i zespołów po rundzie w Barcelonie

Hamilton wreszcie wygrał dla Ferrari. Rozstrzygnięcie przy VSC

24 Le Mans: Toyota P1, Kubica P7, Inter Europol z dubletem



