⏱️ 3 min.

BMW prowadzi w Le Mans po kraksie Porsche. Stawka ściśnięta

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

14-06-2026 11:06
BMW M Hybrid V8

BMW weszło w 19. godzinę 24h Le Mans jako lider klasyfikacji generalnej, ale spokój na czele przerwał poważny wypadek Porsche w LMGT3. Safety car pojawił się dopiero po raz drugi w wyścigu i ponownie zbliżył kilku kandydatów do zwycięstwa.

Jedna neutralizacja zmieniła rytm walki o zwycięstwo

Robin Frijns prowadził stawkę w BMW M Hybrid V8 z numerem 20, gdy wyścig wszedł w decydującą fazę. Do końca pozostawało mniej niż sześć godzin, więc każda neutralizacja miała już większe znaczenie. Drugie miejsce zajmował Norman Nato w Cadillacu V-Series.R z numerem 12. Ten sam samochód wcześniej dostał karę za naruszenie zasad wolnej strefy, co osłabiło jego pozycję w walce z BMW.

Toyota również straciła część przewagi strategicznej. W aucie numer 8 mechanicy wymieniali przedni lewy bęben hamulcowy, a wydłużony postój zepchnął Ryo Hirakawę za siostrzaną Toyotę numer 7, prowadzoną przez Kamuiego Kobayashiego.

Porsche rozbite po problemie technicznym

Neutralizację wywołał wypadek Porsche 911 GT3 R LMGT3 numer 91 zespołu Manthey. Ayhancan Guven miał prawdopodobny problem z kierownicą i pojechał prosto w bariery przy wyjściu z pierwszej szykany Mulsanne. Samochód odbił się po uderzeniu i wrócił na tor z uszkodzeniami definitywnie kończącymi dalszą rywalizację.

Guven opuścił Porsche o własnych siłach, ale dla załogi numer 91 był to koniec występu w Le Mans. Była to dopiero druga neutralizacja w całym wyścigu. Pierwsza pojawiła się jeszcze przed północą z soboty na niedzielę, po kontakcie Francesco Castellacchiego i Gianmarco Levorato, po którym Ferrari 296 GT3 utknęło w żwirze.

Ferrari straciło zwycięski samochód z 2024 roku

Najbardziej bolesny poranek w Hypercarze miało Ferrari. Model 499P z numerem 50, który wcześniej nie liczył się już w walce o czołowe lokaty, zatrzymał się na torze za samochodem bezpieczeństwa. Porządkowi musieli zepchnąć auto poza trasę. Dla zwycięskiej załogi z 2024 roku oznaczało to koniec wyścigu, czyli wyjątkowo gorzki finał.

Ferrari nadal ma jednak w grze inne samochody. Satelicki AF Corse 499P numer 83 zajmował piąte miejsce, utrzymując markę w ścisłej czołówce mimo problemów fabrycznej załogi.

LMP2 i LMGT3 też miały swoich liderów

W LMP2 na czele klasy pozostawała Oreca numer 30 zespołu Duqueine. Za liderem jechały dwa samochody Inter Europol, więc polski akcent wciąż miał mocne znaczenie w układzie tej kategorii. W LMGT3 prowadził Nicky Catsburg w Corvette Z06 GT3.R numer 33 zespołu TF Sport.

Drugie miejsce zajmował Aston Martin Vantage GT3 numer 27 zespołu Heart of Racing, z fabrycznym kierowcą Mattią Drudim za kierownicą. Trzecią pozycję w klasie trzymał Hadrien David w Lexusie RC F GT3 numer 78 zespołu ASP. Po kraksie Porsche numer 91 układ LMGT3 stał się jeszcze bardziej otwarty, choć sama czołówka zachowała względny porządek.

BMW ma prowadzenie, ale nie ma komfortu

BMW znajdowało się na najlepszej pozycji, lecz safety car odebrał liderowi część wypracowanej przewagi. W 24-godzinnym wyścigu różnice budowane godzinami potrafią zniknąć w trakcie jednej neutralizacji, a ostatnia część Le Mans zwykle nie wybacza nawet drobnego chaosu. Cadillac, Toyota i Ferrari pozostawały w grze: jedni przez tempo, inni przez przetrwanie problemów. BMW miało przed sobą najprostsze zadanie na papierze i najtrudniejsze w praktyce: dowieźć prowadzenie do mety, gdy rywale znów zbliżyli się bardziej, niż powinni.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl