Max Verstappen odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026, wygrywając na torze Sepang. Czterokrotny mistrz świata poradził sobie ze zmiennymi warunkami, a jego sukces jest kolejnym sygnałem, że układ sił w Formule 1 staje się coraz mniej oczywisty.
Verstappen wrócił na najwyższy stopień podium
Weekend w Malezji od początku układał się po myśli Verstappena. Holender zdobył pole position, a podczas piątkowych i sobotnich przejazdów prezentował bardzo dobre tempo. Sam wyścig okazał się jednak znacznie trudniejszy.
Ulewa opóźniła start, a gdy kierowcy wreszcie ruszyli, Verstappen stracił pozycje na rzecz Kimiego Antonellego i George’a Russella. Wraz z wysychaniem nawierzchni kierowca Red Bulla zaczął jednak odrabiać straty. Ostatecznie odzyskał prowadzenie i utrzymał je również po późnym restarcie za samochodem bezpieczeństwa.
Było to pierwsze zwycięstwo Verstappena w Grand Prix w tym sezonie, choć wcześniej kilkukrotnie kończył wyścigi na podium. Holender został zarazem szóstym różnym zwycięzcą Grand Prix w 2026 roku, co dobrze pokazuje, jak szerokie stało się grono kierowców zdolnych do walki o najwyższe pozycje.
Mercedes prowadzi, ale rywale są coraz bliżej
Do końca sezonu pozostało siedem wyścigów. W ostatnich ośmiu rundach zwyciężali przedstawiciele czterech różnych zespołów, natomiast na podium pojawiło się siedmiu różnych kierowców. Coraz trudniej więc wskazać jedną ekipę, która miałaby przewagę na każdym typie toru.
Mercedes pozostaje liderem zarówno klasyfikacji kierowców, jak i konstruktorów. Przewaga zespołu nie jest jednak równie wyraźna na obiektach wymagających dużego docisku aerodynamicznego. Jednocześnie McLaren i Red Bull poczyniły postępy pozwalające im regularnie włączać się do walki o zwycięstwa oraz podia.
Ferrari również pokazało oznaki poprawy. Początkowa konkurencyjność włoskiego zespołu z czasem osłabła, lecz tempo wyścigowe na Sepang ponownie pozwoliło ekipie znaleźć się bliżej czołówki. Jeśli podobny układ sił utrzyma się w kolejnych rundach, końcówka sezonu może być znacznie mniej jednostronna.
Antonelli odskakuje Russellowi
Znacznie gorzej weekend zakończył się dla George’a Russella. Późne wycofanie Brytyjczyka sprawiło, że jego szanse na dogonienie zespołowego partnera w klasyfikacji kierowców mocno zmalały. Kimi Antonelli powiększył przewagę nad Russellem do 84 punktów.
Sytuacja w mistrzostwach pokazuje zarazem ciekawy kontrast. Mercedes ma mocną pozycję w obu klasyfikacjach, ale pojedyncze wyścigi coraz częściej padają łupem konkurencji. Z perspektywy sezonu 2027 właśnie postępy Red Bulla, McLarena i Ferrari mogą mieć największe znaczenie.
Teraz czas na Singapur
Kolejnym przystankiem kalendarza będzie Marina Bay Street Circuit w Singapurze. Uliczny tor słynie z niewielkiej liczby dogodnych miejsc do wyprzedzania, bliskości barier oraz częstych interwencji samochodu bezpieczeństwa. Dodatkowym obciążeniem dla kierowców są wysoka temperatura, duża wilgotność i nocna pora rywalizacji.
Charakterystyka Marina Bay, wymagająca wysokiego poziomu docisku, może sprzyjać Ferrari. Lewis Hamilton ma przy tym bardzo mocny bilans w Singapurze – zwyciężał tam czterokrotnie, a więcej wygranych ma tylko Sebastian Vettel.
Po dobrym tempie Ferrari w Malezji następna runda będzie kolejnym sprawdzianem tego, czy zespół rzeczywiście wraca do regularnej walki z Mercedesem, Red Bullem i McLarenem. Dla Verstappena będzie natomiast okazją, by potwierdzić, że pierwsze zwycięstwo w 2026 roku nie było jednorazowym przebłyskiem.






