Max Verstappen otwarcie wskazał kierowcę, który jego zdaniem może w przyszłości przejąć rolę lidera Red Bulla. Czterokrotny mistrz świata Formuły 1 postawił na swojego obecnego zespołowego partnera, Isacka Hadjara. Holender przyznał przy tym, że nie zamierza ścigać się wiecznie, choć jego kontrakt obowiązuje aż do końca 2030 roku.
Verstappen wybrał następcę
W rozmowie z francuskim Canal+ Verstappen został zapytany, czy 22-letni Isack Hadjar mógłby w przyszłości zająć jego miejsce jako najważniejszy kierowca Red Bulla. Odpowiedź Holendra nie pozostawiła większych wątpliwości. Verstappen liczy, że to właśnie Francuz przejmie kiedyś jego rolę.
Zapytany bezpośrednio o możliwość takiej zmiany, czterokrotny mistrz świata odpowiedział:
Właśnie na to liczę. Jak już mówiłem, nie będę tu jeździł wiecznie. On jest ode mnie o kilka lat młodszy, więc mam nadzieję, że zostanie w zespole trochę dłużej.
Wcześniej Verstappen zwrócił uwagę na znaczenie systematycznego wprowadzania młodych kierowców do zespołu. Jego zdaniem Red Bull musi przygotowywać się na moment, w którym obecni liderzy zakończą kariery lub opuszczą ekipę:
Nie będę ścigał się wiecznie i w pewnym momencie potrzebni są nowi, utalentowani kierowcy, którzy będą mogli przejąć pałeczkę. Red Bull zawsze działał w ten sposób, wyszukując młode talenty. Myślę, że tak pozostanie jeszcze przez długi czas.
Nie jest to jednak zapowiedź rychłego odejścia Verstappena ani oficjalna decyzja zespołu dotycząca przyszłego lidera. Holender wyraził swoje oczekiwania wobec Hadjara, a nie przedstawił ustalonego planu sukcesji.
Hadjar przekonał wynikami
Francuz trafił do głównego zespołu Red Bulla na początku sezonu 2026, zastępując Yukiego Tsunodę. Wcześniej spędził debiutancki rok w Formule 1 w barwach Racing Bulls, gdzie zwrócił na siebie uwagę dobrymi występami i zdobył pierwsze podium podczas Grand Prix Holandii w 2025 roku.
Awans do Red Bulla oznaczał znacznie większą presję. Od odejścia Daniela Ricciardo po sezonie 2018 zespół miał poważne trudności ze znalezieniem kierowcy zdolnego regularnie zbliżać się osiągami do Verstappena. Pierre Gasly, Alex Albon, Sergio Perez, Liam Lawson i Yuki Tsunoda próbowali sprostać temu zadaniu, ale żaden nie dorównał Holendrowi na dłuższą metę.
Hadjar już w pierwszym sezonie w głównej ekipie pokazał, że potrafi być konkurencyjny. W 14 startach dla Red Bulla dwukrotnie stanął na podium – w Monako oraz Azerbejdżanie. Szczególnie wartościowy był występ w Baku, gdzie zakwalifikował się na czwartym miejscu, a wyścig ukończył na trzeciej pozycji.
W Grand Prix Japonii Francuz pokonał Verstappena w kwalifikacjach. Ponadto w dotychczasowych kwalifikacjach do Grand Prix regularnie mieścił się w pierwszej dziesiątce. Wyjątkiem był Singapur, gdzie przeszkodziły mu problemy z niezawodnością samochodu.
Kontuzja nie zatrzymała kariery
Sezon Hadjara nie przebiegał jednak bez komplikacji. Kontuzja nadgarstka wykluczyła go z trzech weekendów wyścigowych, co wpłynęło na jego dorobek punktowy. Po Grand Prix Stanów Zjednoczonych Francuz zajmuje ósme miejsce w klasyfikacji kierowców z 97 punktami. Verstappen jest czwarty i ma 221 punktów.
Pomimo przerwy Hadjar zdążył przekonać kierownictwo zespołu do swoich umiejętności. Już 23 września Red Bull oficjalnie ogłosił przedłużenie jego kontraktu na sezon 2027. Decyzję podjęto jeszcze przed powrotem Francuza do rywalizacji podczas Grand Prix Azerbejdżanu.
Szef zespołu Laurent Mekies, cytowany w oficjalnym komunikacie Formuły 1, wyjaśnił powody przedłużenia współpracy:
Od początku roku Isack spisywał się znakomicie zarówno na torze, jak i poza nim, szczególnie biorąc pod uwagę, że to dopiero jego drugi sezon w Formule 1. Dlatego przedłużenie kontraktu było łatwą decyzją.
Mekies podkreślił również zaangażowanie kierowcy w rozwój samochodu. Hadjar od początku współpracy miał spędzać dużo czasu z inżynierami w fabryce, starając się jak najlepiej poznać zespół i jego metody pracy.
Verstappen chwali Francuza
Wypowiedzi Holendra pokazują, że Hadjar zdobył nie tylko uznanie kierownictwa, ale również szacunek swojego bardziej doświadczonego partnera. Verstappen przypomniał, że Francuz od dawna związany jest z programem rozwoju młodych kierowców Red Bulla:
Isack wciąż jest bardzo młody. Od dłuższego czasu należy do programu Red Bulla. Jeszcze zanim trafił do Formuły 1, pojawiał się na niektórych wyścigach, słuchał i obserwował, jak wszystko funkcjonuje.
Verstappen przyznał też z przymrużeniem oka, że obecność znacznie młodszego partnera sprawia, iż sam zaczyna czuć się nieco starzej. Jednocześnie podkreślił, że współpraca z Hadjarem układa się bardzo dobrze, a Francuz dopiero rozpoczyna swoją drogę na najwyższym poziomie.
To istotna zmiana w sytuacji Red Bulla. Przez wiele sezonów drugim kierowcom trudno było sprostać oczekiwaniom, a różnice osiągów względem Verstappena regularnie stawały się przedmiotem dyskusji. Hadjar na razie nie dorównuje Holendrowi punktowo, ale pokazał wystarczający potencjał, by otrzymać kolejną szansę.
Co dalej z Red Bullem?
Na razie przyszłość obu kierowców jest zabezpieczona kontraktami. Hadjar ma zagwarantowane miejsce w zespole na sezon 2027, natomiast Verstappen w sierpniu 2026 roku przedłużył umowę aż do końca 2030 roku. Jeśli Holender wypełni cały kontrakt, jego obecny partner będzie miał wtedy 26 lat.
Nie oznacza to jednak, że właśnie w 2030 roku dojdzie do zmiany lidera. Verstappen nie podał daty zakończenia kariery, a Red Bull nie ogłosił żadnego harmonogramu przekazywania odpowiedzialności młodszemu kierowcy.
Dla Hadjara najważniejszym zadaniem pozostaje dalszy rozwój i regularne zdobywanie punktów. Dotychczasowe wyniki dają mu mocne argumenty, ale status przyszłego lidera trzeba będzie potwierdzić w kolejnych sezonach. Poparcie samego Verstappena jest jednak wyraźnym sygnałem, że Francuz może być kimś więcej niż tylko kolejnym partnerem czterokrotnego mistrza świata.






