⏱️ 3 min.

F1 ma nowy problem dotyczący bezpieczeństwa. Wypadek na Suzuce uruchomił alarm wokół baterii

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

01-04-2026 09:04
Haas jedzie do Suzuki z Godzillą na bolidzie

Wypadek Olivera Bearmana podczas GP Japonii 2026 ponownie otworzył spór o przepisy techniczne Formuły 1. W centrum znalazł się efekt super clipping, czyli nagły spadek mocy po rozładowaniu baterii, który może tworzyć bardzo duże różnice prędkości między bolidami. FIA przyznała, że problem istnieje, ale na razie nie ogłosiła natychmiastowych zmian.

Podczas wyścigu w Suzuce Bearman próbował ominąć Alpine Franco Colapinto, które po nagłej utracie prędkości przesunęło się na środek toru. Różnica miała wynosić około 50 km/h, a kierowca Haasa uciekł na trawę i uderzył w bariery. Skończyło się na lekkim stłuczeniu kolana, ale sam incydent pokazał skalę zagrożenia.

Skąd bierze się super clipping

Nowe regulacje na sezon 2026 mocno zmieniły sposób pracy jednostek napędowych. Dwa bolidy mogą znaleźć się w tym samym miejscu toru, ale jeden odzyskuje energię podczas hamowania, a drugi korzysta z pełnej dostępnej mocy. W praktyce wolniejszy samochód może nagle wyglądać dla rywala niemal jak przeszkoda. To właśnie taki układ uznano za źródło problemu, bo różnice w oddawaniu mocy stają się dużo bardziej zmienne niż wcześniej.

W realiach wyścigu oznacza to nie tylko inne tempo na prostej, ale też sytuacje, w których kierowca dojeżdża do poprzedzającego auta znacznie szybciej, niż może się spodziewać. W sporcie opartym na instynkcie i ułamkach sekundy to nie jest detal.

Kierowcy ostrzegali wcześniej

Bearman wyjaśnił, że temat został formalnie podniesiony już w piątek podczas odprawy kierowców ze stewardami. Zawodnicy mieli zwracać uwagę na zbyt duże delty prędkości i na potrzebę większej tolerancji wobec nowej sytuacji na torze. Problem nie był więc zaskoczeniem, tylko ryzykiem zauważonym jeszcze przed wyścigiem.

Oliver Bearman’s Crash At The 2026 Japanese Grand Prix #f1Carlos Sainz ocenił, że FIA i Formuła 1 powinny uważniej słuchać kierowców niż zespołów, bo stawka robi się niebezpieczna. Zwrócił też uwagę, że rosnąca liczba wyprzedzeń może dawać mylący obraz, jeśli część takich manewrów wynika po prostu z technologicznej nierówności, a nie z realnej walki koło w koło.

FIA potwierdza problem, ale nie spieszy się z decyzją

Po wyścigu federacja opublikowała oficjalne stanowisko i przyznała, że problem istnieje. Jednocześnie FIA przypomniała, że regulamin 2026 od początku miał być oparty na elastycznych parametrach, aby można było go stopniowo korygować na podstawie danych z toru. Innymi słowy, regulamin zostawił sobie furtkę, bo życie znów okazało się szybsze od symulacji.

Pierwsze spotkanie z udziałem zespołów, producentów jednostek napędowych, kierowców i Formula One Management zaplanowano na 7 kwietnia. Celem ma być analiza działania przepisów i ocena możliwych korekt. FIA zastrzegła, że każda zmiana wymaga dokładnych symulacji i analiz, więc na szybkie decyzje nie ma co liczyć.

Miesiąc na reakcję przed Miami

Do kolejnej rundy w Miami, która odbędzie się w maju, padok ma około miesiąca na przejrzenie danych i wypracowanie wspólnego kierunku. Stawką nie jest wyłącznie bezpieczeństwo, ale też sportowa jakość rywalizacji. Jeśli część wyprzedzeń wynika z nagłych spadków mocy, problem dotyczy nie tylko ochrony kierowców, ale też wiarygodności samego ścigania. Formuła 1 wielokrotnie pokazywała, że potrafi poprawiać przepisy już w trakcie cyklu technicznego. Tym razem presja pojawiła się wyjątkowo szybko, bo po Suzuce dyskusja nie dotyczy przewagi jednego zespołu, lecz mechanizmu, który może wpływać na całe pole startowe.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl